Choć kino sardyńskie jest niezwykle wyrafinowane, zarówno pod względem tematyki, jak i formy, to w porównaniu do kontynentalnego kina włoskiego i innych kinematografii europejskich ma zgoła odmienną tradycję, która przeplata się z polityką i historią społeczności wyspy.

 

Naokoło lasy drżały przy dźwięcznym pomruku. Pasterze, rozsiadając się ponownie na ziemi w celu wieczerzania, wracali do swoich rozmów – o kozach, o pastwiskach, o swoich przyjaciołach i o sąsiadach. Wśród nich Basilio podśmiewywał się jak zawsze. Melchior zebrał na kawałku korka nasiona arbuza, podczas gdy pastuch rzeźbił za pomocą skórki płaskie statuetki, które przypominały do złudzenia fenickie bóstwa. Konstruował potem ze strasznych zielonych zębów sztuczną szczękę, którą po chwili zakładał sobie pod wargi, uśmiechając się przy tym groteskowo[1].

 

Historia sardyńskiego kina wyspiarskiego

Pierwsze zarejestrowane na Sardynii filmy datuje się na rok 1899, czyli 30 lat po zjednoczeniu Włoch. Jest to pięć krótkich metraży trwających jedynie 55 sekund każdy, które udokumentowały wydarzenia z historii wyspy: przyjazd króla Włoch Umberto I do Sardynii, rozwój przemysłu, a także tradycje religijne i miejscowy folklor. Od tego czasu aż po pierwsze 20-lecie XX wieku w kinie sardyńskim powstały nieliczne filmy, w tym Cainà (1922) Gennaro Righelliego, La Grazia (1929) Aldo de Benedettiego, a także Cenere (1916) Febo Mariego. Wszystkie te dzieła były inspirowane bezpośrednio lub pośrednio twórczością sardyńskiej laureatki Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, Grazii Deleddy. Filmy te cechowały się ukazywaniem lokalnej społeczności zamkniętej na zmiany i wpływy zewnętrzne, jej przywiązaniem do religijności (obecnej w zwyczajach), a także nawiązaniem do historii, w tym przeżywaniem przeszłości w kontekście II wojny światowej.

Wyspa była w tym czasie „kolonizowana” przez reżyserów, którzy przybywali na Sardynię z kontynentu w poszukiwaniu tematów pozbawionych elementu wielkomiejskości. Fabuły dotyczyły prostych ludzi i ich głębokich emocji. Sardynia była też dobrym miejscem do realizacji kameralnych, rodzinnych dramatów. Kino wyspiarskie tego okresu wyrażało z jednej strony ogólną, realistyczną tendencję, jaka zapanowała w kinie włoskim, przełamaną jednak lokalną specyfiką.

Okres faszyzmu we Włoszech nie ominął również wyspy, wpływając na sposób produkcji i dystrybucji filmów. Cenzura filmów zagranicznych odcinała lokalną publiczność od kina światowego. Kino faszystowskie było realizowane w ramach sztuki propagandowej. Zapotrzebowanie władz dotyczyło głównie produkcji dokumentalnych. Do najważniejszych z tych, które powstały wówczas na wyspie, należy Mussolinia (1937).

W filmach powojennych powróciły inspiracje twórczością Grazi Deleddy; znalazły one nieoczekiwany wyraz w lokalnej, oryginalnej odmianie westernu, który w amerykańskim modelu klasycznym posiadał wątki nadające się do adaptacji, jak podbój dzikich terenów, podporządkowanie natury rygorom cywilizacji, czy swoistą wizję kodeksu honorowego, sytuującego się ponad prawem narzuconym przez centralny ośrodek władzy. Tematyka, którą podejmował western deleddiano, dotyczyła bandytyzmu, była opowieścią o zemście i wojnach. Za najważniejsze filmy reprezentujące tę odmianę uważa się: Le vie del peccato (1946) Giorgio Pastiny, L’Edea (1950) Augusta Genniniego, Amore Rosso (1952) Aldo Vergnano czy Proibito (1954) Mario Monicelliego.

 

Ostatni cud (2017), reż. Enrico Pau

            Lata 60. i 70. w kinie sardyńskim to powrót do tematyki społecznej. W tym okresie powstawały filmy inspirowane wydarzeniami opisywanymi w prasie codziennej. Filmowcy sardyńscy z tego nurtu to Enrico Costa i Fiorenzo Serra, twórca L’ultimo pugno di terra (1965), nagrodzonego w 1965 roku na Festiwalu del Popoli. Historia kina sardyńskiego jako obszaru kolonizowanego przez obcych byłaby niepełna, jeśli nie wspomnieć niesławnego filmu Sardynia (1956), wyprodukowanego przez Walta Disneya w ramach cyklu Popoli e paesi. Mieszkańcy wyspy zostali w tym osobliwym obrazie porównani do społeczności prymitywnych, które ówcześnie zamieszkiwały tereny Afryki.

Sardynię w podobnie instrumentalny sposób potraktował palermianin Vittorio di Seta, który przybył na wyspę w 1950 roku, aby zrealizować film Bandyci z Orgosolo (1960). Scenariusz powstał na motywach historii życia Graziano Mesiny – pierwszego celebryty z sardyńskiego świata przestępczego, bo o jego kryminalnej działalności debatowano w całych Włoszech[2].

(…)

Całość artykułu dostępna w numerze 3/2018 „Fragile”

Przypisy:

[1]    G. Deledda, Il vecchio della montagna, Nuoro 2007. Jeśli nie podano inaczej, wszystkie tłumaczenia z j. włoskiego: Małgorzata Bochniarz-Różańska.

[2]  Por. S. Cattogno, La Sardegna nel cinema italiano: 1970-2000, b.m. 2017.

 

 

 

Napisz komentarz


1 + = cztery