Co wiemy o słoweńskiej literaturze? Można by się zżymać, że to pytanie dosyć nachalne. Złośliwy odpowiedziałby pewnie: A vice versa? Ktoś inny zauważyłby, że wystarczą nam problemy z własną historią i literaturą; że bardziej przecież powinniśmy poznawać twórczość naszych sąsiadów z Ukrainy czy Białorusi (o dziwo literatura czeska cieszy się w naszym kraju zainteresowaniem, a co ze słowacką?). Albo czy nie lepiej czytać pisarzy o światowym formacie, których nazwiska częściej przywołuje się w rozmowach o literaturze starego kontynentu? Wyobraźmy sobie konsternację połączoną z oburzeniem, gdyby na przykład w ulicznej sondzie zadać postawione na wstępie pytanie. A co by było, gdyby zawęzić je do słoweńskiej poezji pierwszej połowy XX wieku?

W tym roku ukazał się — jako pokłosie Festiwalu Kultury Słoweńskiej „Złota Łódź” — tom poezji Srečko Kosovela pt.: Kalejdoskop: Izbrane pesmi/Wiersze wybrane (tłum. Karolina Bucka Kustec, KUD Police Dubove i Instytut Mikołowski, Vnanje Gorice–Mikołów 2012; wszystkie dalsze cytaty pochodzą z tej publikacji). Wydawnictwo zostało pieczołowicie przygotowane, wzbogacono je dwoma erudycyjnymi przedmowami Bożeny Tokarz i Iztoka Osojnika. Z racji tego, że książka poetycka ma być skierowana do czytelników polskich oraz słoweńskich wszystkie teksty zamieszczono w dwóch wersjach językowych. W przypadku utworów lirycznych to doskonały pomysł. Notabene czyż nie tak powinno się drukować obcojęzyczną poezję? Ileż to nowych wrażeń dostarcza możliwość obcowania z poezją w języku autora i porównania ich z polskim przekładem!

Srečko Kosovel urodzony w 1904 roku, był wybitnym poetą, świadkiem i komentatorem swojej epoki, który przeżył zaledwie 22 lata (umarł po przebytej ciężkiej chorobie) a wykazał się dojrzałością myśli oraz warsztatu poetyckiego. Jego młodość przypadła na lata powojennego chaosu, co odbija się w twórczości młodego poety. Słowenia od wieków będąca pod jurysdykcją najpierw Habsburgów, potem c.k. Austro-Węgier, długo musiała czekać na odzyskanie autonomicznej państwowości. Natomiast poezja Kosovela jest pozbawiona jakichkolwiek kompleksów słowiańskiego kraju, który dopiero w czerwcu 1991 roku stał się republiką. Wcześniej ojczyzna młodego poety istniała jako jedno z państw Królestwa S-H-S, czyli pierwowzoru Jugosławii.

Twórczość Kosovela dotyka najważniejszych bolączek człowieka tuż po I wojnie światowej. Poeta nie bał się poruszać kwestii trudnych i dwuznacznych, a zarazem podstawowych, kardynalnych, takich jak człowieczeństwo, prawda, moralność. W jego poezji niebagatelną rolę odgrywa zbiór wierszy politycznych. Czytając te utwory, odnosi się wrażenie, że wszystkie są polityczne, zaangażowane ideologicznie bądź społecznie, ale, jak się okazuje, sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Problem ten omawia Iztok Osojnik, wskazując konteksty i uwikłania historyczne, bazując na rozważaniach francuskiego filozofa Jacquesa Renciere’a, więc w tym miejscu nie będę powielać jego myśli, a zajmę się poezją Kosovela samą w sobie.

„W kontekście wyzwań, jakie przed sztuką postawiła zmieniająca się rzeczywistość, Srečko Kosovel jest poetą awangardowym w podwójnym znaczeniu: należąc do formacji awangardy historycznej oraz będąc poetą wyprzedzającym swoją epokę”. Tak Bożena Tokarz w przedmowie do omawianego zbioru wierszy sytuuje autora Złotej Łodzi wśród prądów literackich XX wieku. Inspiracje awangardą, futuryzmem, dadaizmem są w jego twórczości wyraźnie widoczne. Kosovel korzysta również z dokonań rosyjskich konstruktywistów, jednakże później będzie się sceptycznie wypowiadał na temat ich osiągnięć. Nowatorstwo poety polegało — jak zauważa prof. Tokarz — na trzech pojęciach: paradoksie (świata i egzystencji), krytycyzmie (rzeczywistości) oraz hybrydyczności (przenikania się sfer tego, co poetyckie i nie-poetyckie). To byłoby wciąż bliskie XX-wiecznej awangardy, której patronowali w naszym kraju Wat i Peiper (także cytowani w tekście historyczki literatury). Postępowość poezji Kosovela, oprócz wymienionych wcześniej czynników, opiera się na eksperymentalnej strukturze wiersza, a nie tylko na doborze zagadnień, podejmowaniu futurystycznej tematyki. Tym, co wyróżnia słoweńskiego poetę, co pozwala mówić, iż wyprzedził on swoje czasy są próby stworzenia nowego quasi-gatunku. Chodziło o to, by idee móc wyrazić nie tylko signifié słowa, ale i jego postacią graficzną, nadając jej immamentne znaczenie. Ileż tu zbieżności i podobieństw z mającą powstać dopiero po II wojnie światowej poezją konkretną! W ten sposób w duchu rosyjskiego konstruktywizmu powstały „konsy” i „całki”. Z tym że, w przeciwieństwie do prof. Tokarz, może lepiej byłoby uznać konsy za samodzielne gatunkowo utwory, zaś całki, czy całkowanie za metodę tworzenia struktury wiersza, albo — w szerszym rozumieniu — patrzenia na świat przez poetę. Proweniencja tych pierwszych prawdopodobnie wiąże się ściśle z konstruktywizmem. W wierszu Łuk triumfalny (s. 279) pojawia się zestawienie (łączy je ogromna litera K): DUCHA (konstruktywizmu rosyjskiego?), KONSTRUKTYWNOŚCI (idąc tym tropem byłaby to autorska interpretacja tegoż awangardowego nurtu); z czego dopiero wywodzi się KONS, jako struktura wiersza. W praktyce konstrukcja ta opiera się na wykorzystaniu ciągów asocjacyjnych, frazesów, cytacji; tworzeniu ze słów misternej budowli (wyrażenie użyte nieprzypadkowo w tym kontekście). W pozornym chaosie, „bałaganie” myślowym wyłaniać się miała na zasadzie dedukcji refleksja o wydźwięku uniwersalnym, bo dotyczącym życia, śmierci, człowieczeństwa… Czytelnik miałby za zadanie prześledzić tok myślowy, sieć osobistych skojarzeń poety, następnie odszukać właściwy sens, istotę przekazu.

Jeden z pośmiertnie wydanych tomików poezji Kosovela zatytułowano Integrali, co znaczy Całki. Pod koniec wiersza Kalejdoskop (s. 147) padają słowa: „Konstruktywność widzi/kosmos w przedmiocie.” To znaczy, że nic nie jest elementarne i skończone samo w sobie. Kosovel dostrzega kosmos w przedmiotach i poddaje świat całkowaniu, odkrywając nowe wszechświaty. Dlatego w jego twórczość pojawiają się motywy „zasłony, kotary, maski, woalki” (B. Tokarz, s. 19), które poeta odsłania, by dotrzeć do istoty, a tak naprawdę odkryć kolejne kosmosy. Tym samym odzwierciedla trudy samopoznania. Kosovela żywo interesowała ta problematyka, o czym świadczy jego ujęcie makro-, mikrokosmosów, wszechświatów. Przypomnijmy sobie choćby tytułowy utwór omawianego zbioru wierszy, albo tylko niektóre przykłady:

W wieczność jest me serce otwarte:

Z Chaosu w Kosmos.

[…]

Tłum w cichą ciemność

Kroczy.

W cichą ciemność. […]

(Otwarte, s. 241)

Idziemy

w stronę Kosmosu.

Kosmos jest wszędzie:

w każdej duszy,

w każdym sercu.[…]

(Śmierć I-II, s. 283)

Takim oto sposobem przenosimy się do kolejnego zagadnienia, które wyraźnie poruszało młodego poetę. Człowieczeństwo jawi się w jego twórczości jako coś, o co trzeba ciągle walczyć, czego należy być świadomym, co jako wartość w pierwszym ćwierćwieczu XX wieku było stale zagrożone. W wierszu Mocnej, upojnej (s. 213) lament cierpiącej duszy znajduje ujście w kawiarni, gdy osoba mówiąca w wierszu prosi kelnera, zamiast o kawę, o truciznę, której i tak nie zażywa. Nie robi tego, bo nie o truciznę chodzi, irytacja bierze się z niezrozumienia kelnera, który słowa podmiotu lirycznego traktuje dosłownie. Najbardziej wymowny ton (pesymistyczny, czy jednak symboliczny?) odbija się w wierszu Latarnia przy drodze, który rozpoczynają ironiczne słowa: „Po co być człowiekiem, jeśli ciężko/ci być człowiekiem? Zostań przydrożną/latarnią […]”. Jak się okazuje, nie jest to sarkastyczna porada dla zagubionych w swoim człowieczeństwie. „Ja” liryczne przekonuje: bądź latarnią, która daje światło innym, egalitarnie i pokornie.

Jest wreszcie Kosovel liryczny. W wyborze wierszy pojawiają się od czasu do czasu utwory subtelne, świadczące o wyjątkowej wrażliwości autora. W nich przejawia się tęsknota do Krasu — słoweńskiej krainy, do Lublany, do rodzinnych stron. Jest w nich miejsce na romantyczne uniesienia (Spotkałem ją, s. 291), na zapisy samotności (W wietrze kołysze się, s. 305); w nich pojawiają się aforystyczne perełki: „Czym jest radość?/Pragnieniem życia.” (Jesienne cicho, s. 137). Dosyć istotna wydaje się także kolorystyka; paleta barw, której używa Kosovel jest bardzo bogata, ale kluczowe są dwa symboliczne kolory, między którymi porusza się jak wahadło podmiot liryczny. Pierwszym z nich jest szarość (słoweńskie sivo). Można by tę barwę interpretować jako pospolitość, beznamiętną codzienność: „Szare od ulic/szare od skał/jest me serce.” (Szare, s. 273), a dalej jako niemoc, martwicę na to, co wokół się dzieje (np.: dramatyczna i zarazem niewyjaśniona scena z Szarych kawiarnianych okien, s. 271). Trudno nie mieć politycznych konotacji z drugim ważnym kolorem — czerwonym. Kosovel deklarował, że jego poglądy są zdecydowanie lewicujące, ale do rodzącego się komunizmu podchodził z dystansem. Stąd pewnie ostrzegawczy ton, jaki wyczuwa się w „czerwonych” wierszach. Biorąc pod uwagę inne utwory, można dojść do uogólniającego wniosku, iż kolor ów jest symbolem wszelkiego ślepego zaangażowania w ideologię, która jest siłą destrukcyjną: „W czerwonym chaosie nadchodzi/nowe człowieczeństwo! Lublana śpi/Europa umiera w czerwonym świetle. (Lublana śpi, s. 201).

W tym spektrum przemyśleń słoweńskiego poety docieramy znów do polityki. Jednakże dzięki wykorzystaniu awangardowych form wiersza, nawet jego tendencyjne manifesty polityczne okazują się interesujące artystycznie. Czyżby użycie eksperymentalnych środków wyrazu było przepisem na to, aby nie popaść w agitacyjną nowomowę? Poezja Kosovela zdaje się to dokładnie potwierdzać. Tak przedstawia się słoweńska awangarda pierwszej połowy XX wieku. Co się zmieniło na przestrzeni stulecia? Jak rozwinęła się liryka i jaką tematykę poruszano po odzyskaniu niepodległości przez Słowenię, okaże się na przykładzie twórczości Iztoka Osojnika, którego wiersze weźmiemy „na warsztat” w kolejnej odsłonie słoweńskiej literatury.

 

Michał Bryda - studiuje komparatystykę na krakowskim Uniwersytecie Jagiellońskim, współpracuje z magazynem polecającym książki „Literadar”,  poza literaturą i sztuką interesuje się żeglarstwem oraz tańcem ludowym (członek ZPiT AGH „Krakus”)

Napisz komentarz


− sześć = 2