Pochłonięcie

Mówiąc o historii mediów i wskazując na formy komunikacji, które definiują epoki z punktu widzenia technologii komunikacyjnych, w przypadku przełomu wieku XX i XXI nie sposób uciec od pojęcia „globalna sieć”. Termin jawi się jako ścisły splot warunkujących go wewnętrznie członów: jakby niemal niemożliwe było mówienie o sieci lokalnej[1]. „Globalna sieć” – wypowiadamy na jednym oddechu, nie rozdzielając globalności od sieciowości, jak gdyby jedno warunkowało możliwość zaistnienia drugiego.

Źródła rozprzestrzenienia się i umocnienia przeświadczenia o globalności sieci i sieciowości globalności – a ich skutkiem jest funkcjonowanie przywołanego pojęcia-monolitu – dostrzec można w kilku zjawiskach. Wynikiem ich występowania jest rozciągnięcie się widma globalności nad kategorią współczesnej komunikacji – w szczególności usieciowionej, zakładającej komunikację wielostronną. Do czynników tych zaliczyć można między innymi upowszechnienie pojęcia „globalnej wioski”[2] Marshalla McLuhana, znaczącą rolę informacjonizmu w procesie przekształcania się systemu gospodarczego[3] oraz koncepcji cyberutopijnych postrzegających – w ramach mającego się wkrótce spełnić potencjału – sieć jako bezkresną przestrzeń wolnego dostępu do umieszczanych weń i konstytuującą ją danych. W konsekwencji ostatniego z wymienionych czynników cyberprzestrzeń w narracjach cyberutopijnych jawi się jako sfera próby realizacji recepty Guya Deborda na sytuacjonistyczny dryf: w gąszczu hiperłączy, na których splocie opierać miała się struktura i efektywne funkcjonowanie struktur sieciowych, niemal każda z obranych przez użytkownika dróg mogła stanowić realizację modelu debordowskiego. Internet w rozumieniu Rushkoffa stał się elementem nieodłącznym, siecią oplatającą świat i  umożliwiającą w nim funkcjonowanie[4].

Zdolność Internetu do łączenia ludźmi w sieci [komunikacyjne – przyp. A.S.] stanowi jego siłę napędową. [Internet – przyp. A.S.] wspiera komunikację, współpracę, dzielenie się, pomoc i funkcjonowanie w społeczności… Pomysły, informacje i aplikacje, które obecnie działają w sieci na całym świecie, wykorzystują przejrzystość, użyteczność i dostępność, które dostarcza właśnie Internet [przeł. – A.S.][5].

W sieci możemy się połączyć z „całym światem”[6], to właśnie tam czeka na nas wolność – wybrzmiewały tezy cyberutopistów, którzy w globalnej komunikacji sieciowej dostrzegali potencjał emancypacyjny.

 

 

Pedro G. C. Oliveira, Xuedi Chen (dokumentacja), fot. Roy Rochlin, zdjęcia dzięki uprzejmości twórców

W sieci, po Internecie?

Skutki wyżej wymienionych zjawisk manifestują się w sposób zauważalny. Zniesiona zostaje kategoria lokalności: nie można o niej mówić w świecie, który stał się wioską. Redefinicji ulegają kategorie przestrzeni, która – wespół z czasem – poddaje się kompresji i dezaktualizacji. Zygmunt Bauman zauważa:

W istocie to, co nazywamy odległością, wcale nie jest obiektywną, bezosobową daną natury fizycznej, lecz konstruktem społecznym; jej długość zmienia się w zależności od prędkości, z jaką można ją pokonać (a w gospodarce pieniężnej w zależności od kosztów, które osiągnięcie tej prędkości pociąga za sobą). Wszystkie pozostałe czynniki, dzięki którym zbiorowe tożsamości tworzą się, zyskują odrębność i ją zachowują, takie jak granice państwowe czy bariery kulturowe, wydają się z perspektywy czasu wtórnymi konsekwencjami tej prędkości[7].

Paulo Virilio kategorię przestrzeni porzuca na rzecz czasu i relacji, wskazując na wyzwania stojące przed współczesnością – szczególnie zaś przez jej kuratorami – politykami. Zwraca też uwagę na rolę sieci w kształtowaniu dromokratycznej rzeczywistości – a więc rzeczywistości pozostającej w nieustającym, dynamicznym ruchu, w której to prędkość staje się źródłem postępu i stanowi o przewadze[8].

Tak więc politycy, podobnie jak urbaniści, znajdują się między stałymi wymogami organizacji i budowy przestrzeni rzeczywistej – z jej problemami lądowymi, geometrycznymi i geograficznymi ograniczeniami centrum i peryferii – a nowymi wymogami zarządzania czasem rzeczywistym bezpośrednim i wszechobecnym, z jego protokołami dostępu, „transmisją pakietów danych” i wirusami, jak również chronogeograficznymi ograniczeniami węzłów i wzajemnych połączeń sieci [przeł. A.S.][9].

Jednocześnie w organizmie zarządzanym przez polityków – społeczeństwie – na skutek rozwoju transportu i technologii komunikacyjnych formułuje się nowy rodzaj praktyk społecznych i funkcjonowania w świecie przez nie definiowanych na granicy pomiędzy wyznaczonymi przez Virilia odmianach przestrzenności.

W ciągu ostatniej dekady bądź dwóch nastąpił uderzający wzrost liczby podróży i oraz przypadków komunikacji na duże dystanse – za pośrednictwem telefonów komórkowych, SMS-ów i poczty elektronicznej. „Zwykli” ludzie w zamożnych społeczeństwach w coraz większym stopniu przemieszczają się i komunikują się ze sobą, aby nawiązać kontakt z nieobecnymi innymi.  Wydaje się, że następuje zmiana: od  sieci  „małych skrzynek”, gęsto ulokowanych w przestrzeni, do sieci, których członkowie są rozproszeni w przestrzeni i członkostwo w danej sieci nie warunkuje członkostwa w innych [powiązanej – przyp. A.S.]  – [przeł. A.S.][10].

Zniesieniu lokalności towarzyszy równoległe funkcjonowanie co najmniej dwóch różnych form komunikacji sieciowej: jej młodsza odmiana, oparta na rozwijającej się technologii komunikacyjnej, zakłada rozproszenie, autonomię swoich form oraz rozłączność w przynależności do usieciowionych grup skupionych wokół określonego celu. Świat staje się globalnymi, tematycznymi wioskami, które nakładają się na siebie.

(…)

Całość artykułu dostępna w numerze 3/2018 „Fragile”

Przypisy:

[1] Sieci lokalne w kategorii komunikacyjnej, wiążące się z przynależnością do określonego terytorium, sieci postrzegane w kategoriach technicznych (np. sieci LAN lub WLAN).
[2] Zob. M. McLuhan, The Gutenberg Galaxy.
[3] O przemianach systemu gospodarczego pisze M. Castells: „Globalny system gospodarczy przechodzi wielką transformację – od kapitalizmu przemysłowego opartego na industrializmie, do kapitalizmu informacyjnego, którego zasadą jest informacjonizm. Industrializm jest zorientowany na wzrost gospodarczy, tj. na maksymalizację produkcji; informacjonizm jest zorientowany na rozwój technologiczny, tj. na akumulację wiedzy oraz na wyższy poziom złożoności w przetwarzaniu informacji”. M. Castells, P. Himanen, Społeczeństwo informacyjne i państwo dobrobytu, Warszawa 2009.
[4] Idea Rushkoffa nawiązuje także do znanej już w latach 30. ubiegłego wieku myśli Waltera Benjamina dotyczącej emancypacyjnego charakteru możliwości reprodukcji dzieł sztuki. Zauważył on, że  „istnieje codzienna, nieodparta potrzeba posiadania w bezpośredniej bliskości przedmiotu w obrazie, a raczej ilustracji czy reprodukcji. (…) Z obrazami łączą się ściśle niepowtarzalność i trwanie, z reprodukcjami – przemijalność i seryjność”. W. Benjamin, Dzieło sztuki w epoce możliwości jego technicznej reprodukcji, w: Anioł historii: eseje, szkice, fragmenty, red. H. Orłowski, Poznań 1996, s. 156.
[5] D. Rushkoff,  Renaissance Now! Media Ecology and the New Global Narrative, New York 2002, s. 26–28.
[6] Kwalifikacja do obszaru „świata” w powszechnym, niewolnym od postkolonialnych uprzedzeń rozumieniu, zależy jednak od poziomu uprzywilejowania ekonomicznego danego obszaru i dostępu do dóbr oraz technologii.
[7] Z. Bauman, Globalizacja. I co z tego dla ludzi wynika, przeł. E. Klekot, Warszawa 2000, s. 18.
[8] Virio w dromokracji i dromologii upatrywał pojęcia i strategie totalne; pisał: „Nie ma czegoś takiego jak «rewolucja przemysłowa», istnieje tylko rewolucja dromokratyczna, nie ma demokracji, istnieje tylko dromokracja, nie ma strategii, istnieje tylko dromologia. P. Virilio, Prędkość i polityka, przeł. S. Królak, Warszawa 2008, s. 65.
[9] P. Virilio, The Third Interval, w: Cybercities reader, red. S. Graham, London 2004, s. 79.
[10] J. Larsen, J. Urry, K. Axhausen, Mobilities, networks, geographies, New York 2006, s. 1.

Napisz komentarz


× 4 = osiem