Memy internetowe są obecnie niewątpliwie jednym z najbardziej wyrazistych przejawów aktywności użytkowników sieci. Wyrastają z kultury uczestnictwa, czerpiącej z dobrodziejstw WEB 2.0 i tak popularnych dziś mechanizmów wiki[1]. Stanowią o kolorycie swoistego folkloru sieciowego, są e-znakami[2] – jak określa je Magdalena Kamińska – samopowielają się, replikują, ale i mutują, bytując w zbiorowej świadomości społeczności cyfrowych.

O ile refleksja memetyczna po dziś dzień rodzi sporo kontrowersji nie tylko w środowisku humanistów, a definicja memu nie jest znana przeciętnemu uczestnikowi kultury, o tyle samo pojęcie na stałe zdołało się już zakorzenić w języku internautów. Dlaczego? Obecności memów internetowych nie sposób bowiem nie zauważyć w sieci, a ta oferuje z kolei szereg narzędzi służących ich powielaniu (np. memgenerator.pl itp.). M. Kamińska twierdzi, że „przez niektórych >>cybermemetyków-amatorów<< mem internetowy jest traktowany jako swoista metafora memu Dawkinsowskiego (…)”[3], a więc jako replikator treści. Perspektywa memetyczna ujmuje bowiem kulturę jako wynik aktywności memów, które zdołały odnieść sukces na drodze ewolucji kulturowej.

U źródeł hipotezy memetycznej leży założenie, że „(…) tak jak istnieją jednostki doboru naturalnego, tak istnieć muszą jakieś jednostki doboru kulturowego, podległe ogólnym prawom replikujących się bytów, czyli prawom ewolucji”[4]. Twórcą pojęcia memu jest brytyjski biolog – Richard Dawkins, który w książce Samolubny gen (z 1976 r.) przyrównał mem do kulturowego genu. Do reprodukcji, samopowielania się memy wykorzystują ludzkie mózgi, zachowują się więc jak wirusy, pasożytując na obcych organizmach. To właśnie ta analogia zrodziła nośną metaforę memów jako wirusów umysłu (Richard Brodie). W kontekście omawianego zagadnienia warto wskazać, że w myśl refleksji memetycznej, memy prowokują „zaistnienie wciąż przyspieszających ich przekaz urządzeń transmitujących – prasy drukarskiej, telegrafu, telefonu, radia, internetu, dzięki którym w błyskawicznym tempie mogą docierać do milionów osobników równocześnie. To także upodabnia je do wirusów, korzystających z wszelkich możliwych dróg >>transportu<<”.[5] Maszyną reprodukcyjną dla memów jest ludzki mózg, czy też ludzkie mózgi, ich istotą – rozprzestrzenianie się[6], pisząc zaś słowami R. Dawkinsa – wdrukowanie w umysły[7]. Memem może więc być każdy twór kulturowy – począwszy od języka, rytuału, religii, muzyki, a skończywszy na teoriach i koncepcjach naukowych[8].

Istoty memów internetowych nie sposób nie rozpatrywać w oderwaniu od kultury sieci, która bazuje na zasobach dostępnych w niej samej, ale i poza Internetem. Wskazanie źródła infekcji (autorstwa), jak i (wynikającej z medialnej cyrkulacji treści[9]) zabawy nią, jest nad wyraz trudne. Medium internetowe, jako posiadające niespotykaną dotąd w historii mediów potencję przekazywania informacji, okazuje się wyśmienitym przekaźnikiem dla memów. Internetowi można przypisać wiele czynników odpowiedzialnych za rozprzestrzenianie się memów, na które wskazał Ron Hale-Evans (począwszy od czynników nagradzających – ważnych dla funkcjonowania internauty w środowisku sieciowym, przez prostotę wykonania, elementy humorystyczne, po formy piętnowania itp.)[10].

Mem internetowy stanowi szczególną formę medialnie udoskonalonej kulturowej transmisji danych, ich naśladowania, powielania i zapamiętywania. Racją bytu memu internetowego jest medium (sieć) i typowy tylko dla niego charakter transmisji danych. Niezwykle istotny jest tu też sposób przechowywania replikowanych treści, a więc (w konsekwencji) tworzenia powiązań pomiędzy nimi, co sprzyja zarówno ich trwałości, jak i podatności na przekształcenia zarazem[11].

 

Transparent z wykorzystaniem wizerunku „paczącego kota”. Dzięki uprzejmości administratorów serwisu kwejk.pl. Źródło: http://kwejk.pl/obrazek/878884/acta-paczy.html

 

Poniższe rozważania nie mają na celu definiowania memów internetowych ani też grupowania ich w poszczególne kategorie[12]. Stanowią próbę wskazania drogi, jaką coraz częściej przebywają memy z sieci do świata rzeczywistego. Przejawem dialogowej natury memów sieciowych jest również fakt, że same czerpią niejednokrotnie z preinternetowych przekazów audiowizualnych (na przykład This is Sparta!) i takiej też ikonosfery (na przykład Sztuczne fiolki). O ile rację ma W. Kołowiecki, który definiuje mem sieciowy jako zdigitalizowaną jednostkę informacji „rozpowszechnioną drogą internetową, która zostaje skopiowana, przetworzona i w tej przetworzonej formie opublikowana w Internecie”[13], o tyle należy pamiętać, że siła zaraźliwości memów sieciowych coraz częściej eksportuje je także poza Internet i użytkowników sieci. Ten fenomen rodzi niewątpliwie wiele pytań o status takiej informacji. Czy zmutowany mem internetowy bytujący w świecie rzeczywistym (na przykład w formie muralu czy sloganu reklamowego) może nadal nosić miano memu internetowego? Mając swoje źródło w sieci, wiele memów ewoluuje i przystosowuje się do życia poza nią. Na konkretne przykłady takiego funkcjonowania memów internetowych wskażę poniżej, jednak już tutaj proponuję określić je mianem postinternetowych. O podatności memów na ich wydostanie się ze środowiska sieciowego do świata rzeczywistego decyduje nade wszystko uniwersalność ich przekazu oraz powiązana z powyższym jasność i zrozumiałość, a więc ich potencjał komunikacyjny. Zdarza się także, że mem postinternetowy jest rekontekstualizacją, trawestacją, a nawet parodią memu sieciowego.

Memy internetowe stanowią najczęściej kopie grafik, których źródło, jak już wcześniej wskazałam – z racji nieustających w sieci powieleń i cytatów – niejednokrotnie okazuje się trudne do ustalenia. Zdjęciom lub rysunkom towarzyszy zazwyczaj element bardziej podatny na zmiany (najczęściej tekstowy), mający charakter komentarza. Zdarza się jednak, że modyfikacjom ulega też tło grafiki lub jakiś jej element. Rzadszą formą memu są krótkie filmy, hasła czy slogany. Źródeł łatwości, z jaką rozprzestrzeniają się memy internetowe, należy poszukiwać w niezwykle żywej kulturze konwergencji, której uczestnicy prowadzą dialog z treściami kultury masowej, wreszcie „uczą się myśleć, pracować i przetwarzać kulturę na nowe sposoby”[14]. Tu każdy może zyskać status producenta i konsumenta treści zarazem. W dobie kultury konwergencji i WEB 2.0 partycypacja w transmisji memu niejednokrotnie staje się wskaźnikiem jakości sieciowej egzystencji. Oddziela świadomych od nieświadomych rzeszy internautów, wtajemniczonych od tych, których immunologia informacyjna – używając terminologii biologicznej – nie dopuściła do infekcji. Coraz częściej bowiem znajomość genezy memu i umiejętność jego odczytania w określonym kontekście stanowi o przynależności do społeczności świadomie bytujących w sieci. Analogicznie, niezrozumienie czy nawet błędne, a więc nietrafne powielenie memu spotkać się może z ośmieszeniem, a nawet odrzuceniem. Na podobny proceder wykluczania zwraca uwagę M. Kamińska, która w kontekście powyższego podkreśla, że Internet w swym obecnym kształcie traci postulowany i opiewany w latach 90. ubiegłego wieku walor egalitarny[15].

Memy internetowe stanowią wyraz zbiorowych transformacji, ale i takiej samej publicystyki sieci. Tu bowiem prawo, ale i – co ważniejsze – możliwość komentowania rzeczywistości, okazują się niezwykle cennym przywilejem każdego internauty. Komentować w sieci można wszystko, wszędzie i w każdej chwili. Począwszy od wpisów na portalach społecznościowych, przez notatki prasowe, po memy internetowe właśnie. W internetowych memach odbijają się zarówno bieżące zagadnienia dotyczące ważnych wydarzeń politycznych, top-newsy, jak również blaski i cienie codzienności przeciętnego Kowalskiego. Wiodącymi tematami jednak zawsze pozostają te, które aktualnie zajmują i poruszają użytkowników sieci. Co ciekawe, medialnie ustanowiona społeczna czy polityczna hierarchia zdarzeń nie ma tu żadnego znaczenia. Wątkiem wiodącym memów internetowych mogą być bowiem zarówno wydarzenia tak istotne dla społeczności internautów jak ACTA (o czym poniżej), jak i plagi komarów w okresie letnim… Kierunek rozwoju memu internetowego (jako wirusa umysłu) jest więc nieprzewidywalny. Co więcej, zaatakowany wirusem obiekt nierzadko okazuje się zupełnie „bezradny” wobec ekspozycji w ujęciu epidemiologicznym. Przykładem może służyć wykorzystanie wizerunku Janusza Ławrynowicza (policjanta z miasta Pasłęk), którego zdjęcie (pobrane ze strony internetowej komisariatu) stało się trzonem jednego z najbardziej popularnych (ale i wulgarnych w treści) memów. Twarz Ławrynowicza w świecie internautów, powszechnie kojarzona z postacią Pana Andrzeja, okraszona niewybrednym komentarzem, wyrażać ma chamstwo i grubiaństwo. W odpowiedzi na bezprawne zamieszczenie wizerunku, bohater memów złożył do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie, które spotkało się jednak z odmową wszczęcia dochodzenia z uwagi na brak interesu społecznego. O tym, że przypadek Ławrynowicza nie jest odosobnionym, świadczy fakt, że problemem naruszania wizerunku prywatnych osób bez ich zgody (na gruncie memów internetowych właśnie) zajęła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Co istotne, ciężarem odpowiedzialności obarczono tu przede wszystkim serwisy przyczyniające się do rozpowszechniania podobnych treści[16]. To znaczący przykład tego, jak silne i przede wszystkim realne piętno odciska aktywność użytkowników sieci.

Memy jako element kultury Internetu kształtują jego nowe oblicze komunikacyjne. To tu dochodzi nie tylko do generowania, ale również, co znacznie ważniejsze w kontekście refleksji memetycznej, do replikacji i modyfikacji treści. Memy internetowe czerpią jednak z ikonosfery różnych generacji – także tych sprzed ery społeczeństwa informacyjnego. Najdonioślejszym przykładem powyższego może służyć seria memów występujących pod wspólną nazwą Sztuczne Fiołki. Autorzy wykorzystują tu znane dzieła malarstwa, które zazwyczaj pozostają w nienaruszonej formie. Pełnią one funkcję tła, w które wkomponowane zostają komentarze w formie komiksowych dymków. Ten swoisty dialog pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, sztuką wysoką a trywialnością, połączony z dialogiem różnych porządków medialnych, stanowi niewątpliwie o sukcesie, a więc rozprzestrzenianiu się memu w sieci.

Do memów, które z powodzeniem egzystują także poza swoim pierwotnym środowiskiem sieci, należy wywodzący się z Facebooka prosty rysunek dłoni z podniesionym kciukiem, nazywany lajkiem. Dziś rysunek ten obecny jest już nie tylko w sieci, ale i (na przykład) w reklamie marki samochodu Kia cee’d[17]. Sam tylko zwrot „Lubię to!”, wyśpiewany przez jedną z bohaterek reklamy sieci komórkowej Play, także stanowi jasne odwołanie do wspomnianego memu, stając się kolejnym przykładem wariantu memu postinternetowego[18].

Do najbardziej schematycznych i niezmiennych memów należą demotywatory, które W. Kołowiecki zalicza do kategorii memów szablonowych[19]. Matryca jest tutaj nad wyraz prosta: to umieszczona na zazwyczaj czarnym tle grafika (rysunek lub zdjęcie) oraz komentarz. O nośności treściowej i popularności memu demotywatorów świadczy liczba stron zawierających takie właśnie treści – począwszy od najbardziej popularnych: demotywatory.pl, demotywatory.net, demoty.pl, po te nieposiadające nawet w swej nazwie przedrostka demot. Forma memu demotywatora wywodzi się spoza Internetu i ma swoje źródła w funkcjonowaniu zachodnich korporacji, gdzie umieszczano swego czasu tak zwane motivational posters, a więc plakaty mające na celu motywowanie pracowników w podejmowanych działaniach. Idea ta szybko jednak miała się przekształcić w prześmiewcze zaprzeczenie i jako taka właśnie zagościła w Internecie w obrębie tak zwanych vanity sites. Co ważne, demotywatory czerpią przede wszystkim z sieci – zwłaszcza w części graficznej, w której nierzadko znajdują się także popularne memy internetowe. Demotywatory, same będące memem, tworzą wówczas konstrukcję memu w memie. Demotywatory nie są zresztą odosobnionym przykładem powyższego. Do wyjątkowo łatwo infekujących (w skali światowej) należy niewątpliwie wizerunek Wuja Sama – mem, którego korzenie sięgają poza dzieje Internetu. Starszy pan w kapeluszu, fizjonomią nieco przypominający Abrahama Lincolna, stanowiący personifikację państwa amerykańskiego, już w 1917 roku nawoływał z plakatów do rekrutacji do armii Stanów Zjednoczonych. Plakat szybko zaczął żyć własnym życiem. W pierwszej kolejności przejęty został przez rynek reklamy, by po dekadach na dobre zagościć w sieci. Retoryka plakatu wyśmienicie komponuje się z wymową wielu memów komentujących. W poszukiwaniu relacji pomiędzy tym, co mieści się w sferze realu, a tym, co wirtualne, cyfrowe, warto ponownie wskazać na czas (nie tylko internetowego) buntu przeciw ACTA. Zima 2012 roku była okresem istnego urodzaju demotywatorów poświęconych problemowi. Warto także wskazać, że adres demotywatory.pl, plasujący się na 25 miejscu najchętniej przeglądanych stron WWW w Polsce[20], zimą 2012 roku niejednokrotnie stawał się narzędziem wezwania do walki z ACTA, a nawet nawoływaniem do przyłączenia się do ulicznych protestów.

Demotywatory, wyrażając naturę multiplikacji memów internetowych, w buncie przeciw ACTA nad wyraz chętnie odnosiły się także do ikony ruchu Anonymous – memu człowieka śmiechu, o którym pisała Magdalena Mrowiec[21], maski Guya Fawkesa (dziś kojarzonej przede wszystkim z filmem J. McTeigue’a z 2006 roku). Zarówno tu, na gruncie internetowych memów, jak i pośród skandujących tłumów na ulicach miast, ironiczny uśmiech maski stanowił wyraz bycia w opozycji wobec decyzyjnych planów klasy rządzącej, ale i wszelkiego nacisku.

Wśród memów, które wydostały się z sieci, nie tracąc jednak na sile semantycznej, są wizerunki rysunkowych twarzy, określanych mianem rage faces. Ich forma jest wyjątkowo niewyszukana. Manifestacyjnie niedbale wykonane czarno-białe rysunki, wraz z komentarzami, wyrażają szereg stanów emocjonalnych, nade wszystko jednak frustracji (Poker face, Rage guy, Me gusta, Forever alone itp.). Także z tych obrazków czerpały niejednokrotnie tłumy manifestujące przeciw ACTA czy te identyfikujące się z tak zwanymi „Oburzonymi”. M. Kołowiecki przytacza także przykład niefrasobliwego żartu, który przybrał formę „niedobrowolnego flash-mobu” – jak rzecz określa autor, kiedy to grupa internautów założyła fałszywe konta na profilach randkowych i (podając się za kobiety) umówiła się ze swymi ofiarami na spotkanie – w tym samym miejscu, o tym samym czasie. Na mężczyzn czekał jedynie plakat z twarzą memu Forever alone[22].

Do ciekawych przykładów egzystencji memu internetowego poza siecią należy także próba marketingowego przedsięwzięcia jednej z firm odzieżowych (Hot Topic). Ta, świadoma popularności memów internetowych, wykorzystała jeden z nich (wizerunek Rage guy) w swojej kolekcji. Próba komercyjnego wykorzystania „internetowego dobra” w świecie realnym spotkała się z radykalną reakcją internautów, którzy zmieniając znaczenie memu w sieci (umieszczając go w kontekście rasizmu), doprowadzili do wycofania koszulek z twarzą Rage guy z rynku[23].

 

Przykład memu postinternetowego. Dzięki uprzejmości administratorów serwisu cda.pl. Źródło: http://www.cda.pl/grafika/8269638

 

Jednym z najbardziej rozpoznawalnych memów internetowych, rozpoczynającym własne pozasieciowe życie, jest niezwykle popularny na gruncie polskiego Internetu mem kota, który „paczy”[24]. Jego twórca inspirował się niewątpliwie serią memów Starecat LOLcat. „Paczący kot” pojawił się jesienią 2011 roku na popularnym portalu społecznościowym (Facebooku). Schemat memu był nad wyraz prosty: jedno lub dwa zdjęcia przedstawiające wizerunek czujnie spoglądającego dachowca na określonym tle, całość okraszona komentarzem, rozpoczynającym się zwrotem „co ja…”, zakończonym czasownikiem łamiącym reguły pisowni języka polskiego. Koci mem, jak słusznie zauważa W. Kołowiecki, szybko zyskał na popularności i równie szybko się wyczerpał[25]. Okresem wyjątkowo sprzyjającym jego rozprzestrzenieniu okazać się miała fala protestów przeciw ratyfikowaniu umowy ACTA. Kot „paczył” w buncie wobec umowy także z demotywatorów, a nawet – co szczególnie istotne dla wirusowej natury memu (nie tylko internetowego) – z pojawiających się na ulicach miast transparentów. „Paczenie” kota stało się symbolem wolności nieskrępowanego regulacjami prawnymi spojrzenia w ekran komputerowego monitora. Modyfikacjom ulegał jednak nie tylko sam kontekst, czy nawet wizerunek kota, ale i sposób odniesienia łamiący reguły pisowni komentarza. „Paczę jak mnie okradasz” – głosił tekst jednego z demotywatorów wzbogacony wizerunkiem Zbigniewa Hołdysa, któremu społeczność internautów długo nie potrafiła wybaczyć szeregu medialnych wypowiedzi dotyczących wpływu łamania praw autorskich (na gruncie sieci) na dochody muzyka.

Mem kota, który „paczy”, stanowi wyśmienity przykład dialogowej natury, ale i wariantów modyfikacji memów internetowych. Wizerunki kotów bywają tu dalece odmienne od pierwowzoru, jaki pojawił się przed dwoma laty na Facebooku, w nielicznych przypadkach postać kota została zastąpiona innymi (niekoniecznie) zwierzęcymi postaciami. Modyfikacjom ulega również sam tekst, elementem stałym zaś jest słowo „pacze” bądź inne słowa, zawsze jednak w odmiennych wariantach pisowni. To mem, któremu wyjątkowo łatwo przyszło zaaklimatyzować się poza siecią, o czym świadczyć mogą nie tylko przywołane protesty przeciw ACTA, ale także jeden z miejskich murali (stanowiący przykład zmodyfikowanego memu postinternetowego) okraszony napisem: „Mysza paczy jak jeździsz”[26]. W środowisku internautów zaś popularność zyskało pojęcie „paczaizmu”, znaczenie którego zdaje się wciąż kształtować i nie jest do końca jasne.

Po 2012 roku nie sposób nie rozważać fenomenu memów internetowych poza kontekstem protestów przeciw ACTA. Żadne inne wydarzenie ostatnich lat nie zdołało tak bardzo wstrząsnąć (nie tylko) polskim Internetem, jak uczyniły to medialne zapowiedzi związane z ratyfikowaniem umowy. Ulicznych protestów tamtych dni nie sposób zliczyć. Wywarciu presji na podejmujących decyzję w sprawie ratyfikacji umowy miały służyć blokady stron rządowych[27], spośród których do najbardziej spektakularnych należy blokada tej należącej do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Tu, 23 stycznia 2012 roku, w wyniku ataku hackerskiego, umieszczono wystąpienie Barbary Kwarc (kontrowersyjnej celebrytki polskiego Internetu), która, odziana w generalską czapkę z polską flagą i bukietem róż u boku, ogłosiła wprowadzenie stanu wojennego „na obszarze całego Internetu”[28].

Medialny dyskurs, jaki toczył się wokół ACTA, wskazywał na rozterki dotyczące kondycji społeczeństwa informacyjnego, w którym wolny dostęp do wszelakiej informacji stał się już synonimem wolności w szerokim tego słowa znaczeniu. Świadomymi zagrożenia okazali się też sami użytkownicy sieci, publicznie wyrażając swoje oburzenie i nie ukrywając strachu o e-egzystencję przeciętnego internauty. Obawom tym trudno się dziwić w sytuacji, gdy u początku drugiej dekady XXI wieku, gdy sieć przyjęła już formę tkanki współczesnego życia[29], podjęto atak na prawa obywatelskie świata nowych technologii medialnych i komunikacyjnych. Te przecież są nie tylko wytworem społecznym, ale nade wszystko pozostają społecznie i kulturowo uwarunkowane[30]. Oczywiste jest przecież, że to Internet kształtuje dziś tożsamość uczestnika kultury i członka współczesnego społeczeństwa. Trudno też zaprzeczyć, że zasadniczym fundamentem funkcjonowania współczesnej kultury uczestnictwa jest nielegalny obieg treści i takie też ich kopiowanie. ACTA uderzyć więc miało w zasadnicze dla kultury sieci wartości, normy i zasady. Tu, w erze „zdominowanej przez wielkie koncerny medialne i cenzorskie zapędy administracji państwowej”[31], nie od dziś wartością są swobodna komunikacja i globalna wolność słowa – jakości definiujące szeroko pojętą dialogową naturę Internetu. W obliczu powyższego nie dziwi więc fakt tak licznie podejmowanego problemu ACTA na gruncie memów w sieci.

Fenomen zaraźliwości memu internetowego polega nie tylko na samej transmisji, ale i na podatności na modyfikacje, które mogą się opierać na przykład na uleganiu wpływom środowiskowym[32]. O sukcesie replikacji decyduje zarówno proces przekazu, jak i prostota jego formy i treści (wraz z jej uniwersalnością), a więc społeczna oczywistość jego interpretacji. O modyfikacji zaś – sama prostota formy, pozwalająca na dowolne ingerencje.

O ile fenomen zaraźliwości memów internetowych, a więc łatwości ich rozprzestrzeniania i samopowielania, można rozpatrywać w kontekście kategorii Baudrillardowskiej ekstazy komunikowania, o tyle „instynktowna informacjożerność (podkr. DWZ)”[33] stanowi niewątpliwie podstawę sukcesu memów internetowych poza siecią, czyniąc z nich memy postinternetowe. To właśnie w tak zachodzących modyfikacjach memów dostrzec można zacieranie się granic pomiędzy tym, co cyfrowe, wirtualne, a tym, co przynależne do tak zwanego realu. Za wcześnie jednak na stawianie diagnoz na kształt tej, postawionej przez M. Kamińską, która wskazuje, że „>>przechwycenie<< memu przez przemysł kulturowy rozpoczyna (…) proces likwidacji zainteresowania nim wśród internautów, ponieważ skutkuje wybuchem memowej plagi, dodatkowo powodując, jakby to ujął Roland Barthes, opóźnienie memu ze znaczenia”[34].

 

Przypisy:

[1] Źródłosłowia pojęcia, kojarzonego głównie w popularną Wikipedią, należy poszukiwać w języku hawajskim, gdzie wiki wiki oznacza „bardzo szybko”. W dobie Internetu mianem wiki określa się technikę współtworzenia stron internetowych przez użytkowników sieci za pośrednictwem przeglądarek internetowych. Wiki odnosi się do stron opartych na zasadzie kolektywnego współtworzenia treści.
[2] Por. M. Kamińska, Niecne memy. Dwanaście wykładów o kulturze Internetu, Poznań 2011, s. 60.
[3] Tamże, s. 61.
[4] D. Wężowicz-Ziółkowska, Wprowadzenie, w: taż (red.), Infosfera. Memetyczne koncepcje kultury i komunikacji, Katowice 2010, s. 19.
[5] Tamże, s. 21.
[6] Tamże, s. 20.
[7] Por. R. Dawkins, Fenotyp rozszerzony. Dalekosiężny gen, Warszawa 2003, s. 146.
[8] Por. F. Heylighen, Memetyka, w: D. Wężowicz-Ziólkowska (red.), Infosfera…, dz. cyt., s. 29.
[9] Por. H. Jenkins, Kultura konwergencji. Zderzenie starych i nowych mediów, Warszawa 2007, s. 9.
[10] Por. R. Hale-Evans: Memetyka: metabiologia systemów, w: D. Wężowicz-Ziółkowska (red.), Infosfera…, dz. cyt., s. 42-62.
[11] Por. M. Kamińska, dz. cyt., s. 61-62.
[12] Prób grupowania memów w rozmaite kategorie podejmowano się już wielokrotnie. Do jednej z najbardziej wyczerpujących należy niewątpliwie katalog memów zawartych na portalu http://knowyourmeme.com/.
[13] W. Kołowiecki, Memy internetowe jako nowy język Internetu, „Kultura i Historia” 2012, nr 12, http://www.kulturaihistoria.umcs.lublin.pl/archives/3637 (data dostępu: 13.06.2013).
[14] H. Jenkins, dz. cyt., s. VII.
[15] Por. M. Kamińska, dz. cyt., s. 62.
[16] Por. mint, Helsińska Fundacja Praw człowieka broni bohaterów memów, http://wyborcza.pl/1,76842,13112087,Helsinska_Fundacja_Praw_Czlowieka_broni_bohaterow.html (data dostępu: 14.06.2013).
[17] Film promocyjny Kia cee’d dostępny na: http://www.youtube.com/watch?v=B0UAHszUN9M (data dostępu: 14.06.2013).
[18] Reklama Play dostępna na: http://www.youtube.com/watch?v=zcJDL8_3bhI (data dostępu: 14.06.2013).
[19] W. Kołowiecki, dz. cyt.
[20] Dane uzyskane na podstawie statystyk witryny Alexa: http://www.alexa.com/siteinfo/demotywatory.pl (dane z dnia 23.11.2012).
[21] Por. M. Mrowiec, Od intertekstu do memu – ewolucja motywu „człowieka śmiechu” w przestrzeni kultury,  „Teksty z Ulicy” 2011, nr 13, s. 53-66.
[22] W. Kołowiecki, dz. cyt.
[23] Por. tamże.
[24] Profil „Co ja pacze” zyskał w czerwcu 2013 roku ponad 86 500 fanów na Facebooku. Profil „CO JA PACZE” – 11 940 fanów.
[25] W. Kołowiecki, dz. cyt.
[26] W dalece idących modyfikacjach memu Co ja pacze…? W. Kołowiecki dostrzega istotę memów, które określił mianem eksploatujących, a więc takich, które pasożytują na memach szablonowych. Stanowią beztroską ekspresję pierwotnego materiału jako swobodne przeróbki i parodie. Właściwa, pierwotna istota memu bywa tu niejednokrotnie zatracona. Por. W. Kołowiecki, dz. cyt.
[27] Ponadto 24 stycznia 2012 roku reprezentanci grupy Anonymous Polska opublikowali w sieci kilkadziesiąt haseł do kont e-mailowych najwyższych urzędników państwowych.
[28]Cyt. za: http://www.youtube.com/watch?v=QKAH3Xj1bQc (data dostępu: 14.06.2013).
[29] Por. M. Castells, Galaktyka Internetu. Refleksje nad Internetem, biznesem i społeczeństwem, Poznań 2003, s. 11.
[30] Por. tamże, s. 47.
[31] Tamże, s. 68.
[32] Por. R. Brodie, Wirus umysłu, Łódź 1997 oraz D. Wężowicz-Ziółkowska, Moc narrativum. Idee biologii we współczesnym dyskursie humanistycznym, Katowice 2008.
[33] D. Wężowicz-Ziółkowska, Wprowadzenie…, dz. cyt., s. 22.
[34] M. Kamińska, dz. cyt., s. 65.

 

Artykuł ukazał się w wersji papierowej “Fragile” nr 2  (20) 2013.

Napisz komentarz


jeden × 3 =