Wstęp

Alexander Bard i Jan Söderqvist stworzyli koncepcję netokracji, czyli formacji społecznej, która – ich zdaniem – zastępuje w chwili obecnej kapitalizm. Jest to wizja w przewrotny sposób nawiązująca do klasycznych kategorii Marksowskiej ekonomii politycznej. Nowy system na nowo definiuje pracę, przy czym nie należy mieć złudzeń: „Nasza przyszłość maluje się raczej w ponurych barwach”1.

W nowej rzeczywistości zasadnicze znaczenie odgrywają społeczne sieci, które próbują zdominować rozwój polityczny. Skutkuje to podważeniem demokratycznej reguły: jeden człowiek – jeden głos. Znaczenia nabiera wtajemniczenie we właściwe sieci, co pozwala wpływać na podejmowanie istotnych decyzji. Zasadą staje się: jeden członek sieci – jeden głos. W ten sposób społeczeństwo obywatelskie przekształciło się w „pasożyta na ciele społeczeństwa, niebezpiecznego potwora o wielu głowach, strażnika i udzielnego władcę demokracji przedstawicielskiej”2.

Według Barda i Söderqvista: Błędem powszechnie popełnianym przez teoretyków informacji późnego kapitalizmu jest przekonanie, że przezroczystość sieci doprowadzi do większej otwartości społeczeństwa i pełnej demokratycznej kontroli na wszystkich poziomach, a także zrównania szans wszystkich uczestników, którzy będą mieli te same wpływy i taki sam dostęp do informacji. To rozumowanie traktować trzeba jak netokratyczną propagandę paliatywną. (…) To, co obowiązuje w sieci, obowiązuje tylko tam i nie mówi nam nic o dynamice funkcjonującej w skali makro, pomiędzy różnymi sieciami, lub mówiąc inaczej, w wirtualnym społeczeństwie rozumianym jako całość. Społeczeństwo informacyjne jest w znacznej mierze zdominowane przez hierarchie władzy. Nie są one jednak tworzone w tradycyjny sposób – punktem wyjścia nie są jednostki, firmy i organizacje – ale na podstawie członkostwa w sieci3.

Nowy podział klasowy

U dołu piramidy społecznej znajduje się uwięziony w sieci konsumpcji konsumtariat (nowego typu proletariat), którego członkiem może zostać każdy. Hiperkapitalizm ma charakter sedatywny: jego troską jest nie tyle maksymalizacja zysków, ile zapobieganie niepokojom społecznym i wirtualnej przemocy skierowanej przeciw netokracji. Nad tą podstawową siecią nieustannie tworzone są sieci mniejsze, które konkurują między sobą. Funkcjonują one wedle zasad kapitalistycznych. Na samym szczycie jest dominująca klasa netokratów, dysponujących kontaktami i wiedzą, które są przydatne dla sieci. Tworzone są bezlitosne, oparte na sieciach struktury władzy, w których nie mają znaczenia ani bogactwo (główna wartość kapitalizmu), ani tym bardziej rodowe nazwisko (jak w feudalizmie), ale atencjonalistyczność jednostki: dostęp do informacji, umiejętność absorbowania i sortowania, zdolność do uogólniającego spojrzenia, zwracania uwagi i dzielenia się cennymi informacjami. Oznacza to trudność zlokalizowania, a tym bardziej kontrolowania rzeczywistych ośrodków władzy. Dlatego też kolejne szczeble kariery będą jeszcze trudniejsze do osiągnięcia niż w kapitalizmie, a niepisane zasady rządzące społeczeństwem jeszcze bardziej złożone i niedostępne4.

Powyższa konstrukcja, jakkolwiek przejawiająca dążenia do uniwersalności, faktycznie odnosi się co najwyżej do świata rozwiniętych państw kapitalistycznych, a zwłaszcza Skandynawii, która jest ojczyzną autorów. Całkowicie pomija ona problem wybrakowanych konsumentów, tj. ludzi, których istnienie nie jest konieczne dla globalnej gospodarki, bo nie mają dość pieniędzy, aby zwiększać chłonność rynku konsumenckiego. Stają się oni – jak nazywa ich Bauman – „ludźmi na przemiał”, odpadami powstałymi w wyniku postępu gospodarczego, który wydaje się mieć bezosobowy i czysto techniczny charakter, nie wiążąc się z decyzjami konkretnych ludzi5.

Ewa Ciałowicz, bez tytułu

Sedatywność kapitalizmu

Podkreślmy, że teza o sedatywności kapitalizmu została ugruntowana na kilkadziesiąt lat przed dynamicznym rozwojem technologii informacyjnych i komunikacyjnych. Zdaniem Habermasa, rozwój kapitalizmu w XX wieku spowodował, że do jego analizy nie można stosować już bezwarunkowo dwóch podstawowych kategorii Marksowskich, to jest walki klasowej i ideologii. Walka klas społecznych ukształtowała się dopiero na podłożu kapitalistycznego sposobu produkcji. Kapitalizm regulowany przez państwo, stanowiący wynik reakcji na wynikłe z otwartego antagonizmu klasowego zagrożenie systemu, łagodzi jednak konflikt klasowy. Polityka rekompensat zapewnia lojalność ludzi zależnych od zapłaty, co prowadzi do łagodzenia konfliktów. Z tego względu konflikt klasowy, a także wbudowana w strukturę społeczeństwa prywatna forma użytkowania kapitału, pozostają niewidoczne. Przysłaniają go inne, nieuwarunkowane klasowo, konflikty. Co więcej, otwarte konflikty interesów społecznych wybuchają z tym większym prawdopodobieństwem, im mniej naruszenie tych interesów zagraża systemowi6. Jak zauważa Claus Offe, takie sprzeczności należy interpretować nie jako antagonizmy klasowe, ale jako skutek prywatnego użytkowania kapitału i kapitalistycznego panowania. Jego zdaniem: „Pozycja nadrzędna przypada tu interesom, które – choć nie dadzą się jednoznacznie zlokalizować – potrafią na gruncie istniejącego mechanizmu gospodarki kapitalistycznej bronić się przed naruszeniem stabilności systemu, wiążąc z takimi próbami poważne ryzyko”7.

Stanowisko Offego wyraźnie pokazuje, że problem nieprzejrzystości struktury władzy (szeroko pojmowanej) w kapitalizmie jest znany od dziesiątków lat i ma wyraźny związek z rosnącą złożonością systemów społecznych. W tym kontekście pojawia się pytanie, na które odpowiedź przekracza ramy niniejszych rozważań i wymaga odrębnych badań – czy zmiany zachodzące w społeczeństwach nasyconych nowoczesnymi technologiami jedynie pogłębiają to zjawisko (mają charakter ilościowy), czy też prowadzą do powstania nowej jakości.

Sytuacja najniższej klasy (podklasy), sugerują teoretycy netokracji, się nie zmieni, gdyż – podobnie jak w kapitalizmie – nie jest ona w stanie spojrzeć poza siebie (jest klasą w sobie, a nie dla siebie). Ulegając mirażom samorealizacji, stara burżuazja i nowy konsumtariat zajmują się własnymi problemami, nie próbując kwestionować nowego porządku. Podklasa nie składa się już z robotników w powszechnie używanym tego słowa znaczeniu, gdyż cechą ją charakteryzującą jest nie tyle spełnianie przez nią funkcji surowca albo bycie kosztem przedsięwzięć klasy dominującej, ile raczej odgrywanie roli konsumenta tych przedsięwzięć. Najważniejsze, że konsumuje – klasę tę definiuje nie fakt odgrywania przezeń podporządkowanej roli w produkcji, ale raczej to, że „konsumuje ona na rozkaz tych, którzy stoją wyżej”8.

Nadrzędna pozycja burżuazji w paradygmacie kapitalistycznym oparta była na posiadanych przez nią uprawnieniach do określania pracy, którą ma wykonać klasa robotnicza. W nowym paradygmacie nowa klasa dominująca rządzi nową podklasą dzięki manipulowaniu żądzą posiadania podklasy. Nieustanne podkreślanie wyborem danego stylu życia, że się jest niezależnym od konsumpcyjnych żądz, staje się nader istotną, „symboliczną wartością dla netokracji, pozwalającą zachować dystans do tłumu prostaków”9. Zauważmy, że takie stwierdzenie wykazuje dużą zbieżność z Veblenowskim postrzeganiem kapitana przemysłu i robotnika (ten pierwszy jest aktywny i twórczy, a drugi – pasywny).

Powyższe rozróżnienie budzi liczne wątpliwości. Bard przyznaje, że nigdy nie robi wielkich planów, a jedynie stara się zrobić coś, żeby dzień był przyjemny. Jego zdaniem, większość kreatywnych ludzi dzisiaj podobnie jak on robi równocześnie wiele różnych rzeczy. Przynajmniej jedna z nich pozwala im zarobić na utrzymanie, ale robią wszystko przede wszystkim dla zabawy. Jak podkreśla on: Nie twierdzę, że pieniądze w ogóle nie są ważne, ale istnieją stany pośrednie pomiędzy całkowitym brakiem pieniędzy i posiadaniem dużych pieniędzy. (…) Ale to już nie kapitalizm, w którym chodziło o bycie jak najbogatszym. Dziś raczej chodzi o to, żeby wymyślić własny sposób na życie i być twórczym. To zapewnia znacznie wyższy status niż bogactwo10.

Wydaje się, iż zarówno konsumtariusze, jak i netokraci hołdują zasadzie, że współcześnie konsumpcja nie musi się uzasadniać niczym innym niż przyjemnością – skądinąd złudną i chwilową – którą niesie. Klasyczne psychologiczne definicje potrzeby określają ją jako stan napięcia, ulegający rozładowaniu w chwili zaspokojenia potrzeby. Jak wyjaśnia Bauman, „Społeczeństwo konsumpcyjne głosi niemożność zaspokojenia i własny postęp mierzy stale rosnącym pożądaniem”11. Kieruje się ono nie tyle potrzebami (nawet najbardziej wyrafinowanymi, choćby związanymi z tożsamością), ile pragnieniami, czyli zjawiskami o bardziej ulotnej i kapryśnej naturze. Pragnienie ma charakter samorodny, niewymagający uzasadnienia czy usprawiedliwienia, a zarazem pozostaje nienasycone. Co więcej, „Pragnienia, bez potrzeby ujarzmiania i krępowania, należy wyzwolić i zapewnić im wolność, mało, pobudzić do szaleństwa, tak żeby przekraczały wszelkie granice i na dobre się rozszalały”12. W tej sytuacji człowiek nieuchronnie określa się poprzez przedmioty, które posiada. Dla konsumtariusza może to być telewizor plazmowy, a dla netokraty – na przykład potrawa z mięsa egzotycznego zwierzęcia, jednego z ostatnich przedstawicieli swojego gatunku. Wydaje się, że przekonanie o własnej wyjątkowości i nieuleganiu jakiejkolwiek manipulacji stanowi jedynie fałszywą świadomość netokracji, która – podobnie jak wszelkie inne klasy – musi działać w ramach reguł rządzących kapitalizmem. Chcąc zdobyć pieniądze, musi zaoferować pożądane na rynku towary i usługi.

Ideologia merytokracji

Zdaniem Barda i Söderqvista, ideologią, która wyjaśni tę sytuację jako efekt rzekomo naturalnego biegu rzeczy, jest merytokracja; dzięki jej wprowadzeniu w życie nic nie miałoby być przesądzone z góry: ani pochodzenie, ani pieniądze nie determinują twojego losu, jedynie talent i pracowitość. To nowa wersja starego mitu o pucybucie, który może zostać milionerem. Z jednej strony wzrost równouprawnienia jest tożsamy z większą możliwością sterowania swym sukcesem przez jednostkę. Z drugiej strony, zwiększa się osobista odpowiedzialności i osobiste obowiązki – własna porażka staje się tym bardziej dotkliwa. Skutkiem realizacji zasady merytokracji jest nieustanne uszczuplenia zasobów podklasy, pozbawianie jej ludzi utalentowanych, czyli potencjalnych liderów. Elita umacnia swoją pozycję dzięki owej cyrkulacji. Istnienie przywilejów łatwiej uzasadnić, gdy oparte są na zasługach, ponieważ wtedy się je zdobywa (przynajmniej częściowo), a nie dziedziczy13.

Warto dodać, że w łonie netokracji, podobnie jak wcześniej burżuazji, będzie istniał zasadniczy konflikt, który obecnie dotyczy kwestii praw niematerialnych – kwestii prawa autorskiego, patentów, kodowania i zapór sieciowych. Według Barda i Söderqvista, linia podziału biegnie między netokracją, która broni wyłącznego prawa do posiadania informacji, a netokratycznymi zdrajcami klasowymi, którzy uważają za niemoralne wszystko, co utrudnia rozprzestrzenianie się informacji14. Przykładem takiego konfliktu była walka o stworzenie kompletnej mapy genomu ludzkiego. Uczestniczyło w niej międzynarodowe konsorcjum akademickich instytutów badawczych Human Genome Project i komercyjna firma Celera, chcąca zarabiać na patentach dotyczących genetyki15. Warto dodać, że Marks i Engels byli właśnie typowymi przedstawicielami burgeois, którzy starali się robić wszystko dla obalenia panowania własnej klasy16.

Podsumowanie

Zarys krytyki netokracji pokazuje, że koncepcja Barda i Söderqvista jest nader prowokacyjna, skłaniająca do myślenia w dłuższej perspektywie, choć zarazem niepozbawiona słabych stron. Dowodzi też, że koncepcja Marksowskiej ekonomii politycznej może być nadal inspirująca. Szwedzcy autorzy postawili poniekąd Marksa na głowie, przypisując nowej klasie rządzącej cechy w najmniejszym stopniu niepowiązane z bazą materialną. Ten pogląd wydaje się nadmiernie uproszczony i w ostatniej instancji woluntarystyczny. Nie zmienia to jednak faktu, że ta próba spojrzenia poza kapitalistyczny horyzont jest godna uwagi i – jak sądzi na przykład Edwin Bendyk – zawiera „mnóstwo trafnych intuicji dotyczących rozwoju współczesnej cywilizacji”17.

Zaznaczmy, że netokracja pod pewnymi względami przypomina Veblenowską klasę próżniaczą. Również ona zakłada widoczne dowody tego bogactwa i władzy – prestiż oparty jest na oznakach zewnętrznych. Dzięki temu, że jej przedstawiciele zyskują i podtrzymują poważanie wśród ludzi, jest również ważna jako podstawa oceny samego siebie. Veblen wyjaśnia, że We wszystkich stadiach rozwoju kultury, z wyjątkiem najniższego, warunkiem satysfakcji wewnętrznej i szacunku dla samego siebie jest „odpowiednie otoczenie” i zwolnienie od „czarnej roboty”. Przymusowa rezygnacja z tego „poziomu przyzwoitości”, zarówno jeśli chodzi o rodzaj wykonywanej pracy, jak i standard życia codziennego, uważana jest za poniżającą bez względu na to, co myślą o tym inni18.

1A. Bard, J. Söderqvist, Netokracja. Nowa elita władzy i życie po kapitalizmie, przeł. P. Cypryański, Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2006, s. 25.

2Tamże, s. 86.

3Tamże, s. 127-128.

4Tamże, s. 128-129.

5Z. Bauman, Życie na przemiał, przeł. T. Kunz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2005, s. 66-67.

6J. Habermas, Technika i nauka jako „ideologia”, przeł. M. Łukasiewicz, w: J. Szacki (red.), Czy kryzys socjologii?, Czytelnik, Warszawa 1977, s. 375.

7C. Offe, Zur Klassentheorie und Herrschaftsstruktur im staatlich regulierten Kapitalismus (rękopis), cyt. za: tamże, s. 376.

8A. Bard, J. Söderqvist, Netokracja. Nowa elita władzy i życie po kapitalizmie, dz. cyt., s. 131-132.

9Tamże, s. 50.

10Nigdy nie robię wielkich planów. Z Alexandrem Bardem rozmawia Mirek Filiciak i Alex Tarkowski (2008), „Kultura 2.0”, 3 czerwca, http://kultura20.blog.polityka.pl/2008/06/03/nigdy-nie-robie-wielkich-planow-wywiad-z-aleksandrem-bardem-cz-i/ (dostęp: 05.11.2013).

11Z. Bauman, Społeczeństwo w stanie oblężenia, przeł. J. Margański, Wyd. Sic!, Warszawa 2006, s. 212.

12Tamże, s. 217.

13A. Bard, J. Söderqvist, Społeczeństwo w stanie oblężenia, dz. cyt., s. 142.

14Tamże, s. 245.

15Tamże.

16Por. m.in.: F. Wheen, Karol Marks. Biografia, przeł. D. Cieśla, W.A.B, Warszawa 2005.

17E. Bendyk, Wywiad z Bardem na Kulturze 2.0. „Antymatrix” 2008, 4 czerwca, http://bendyk.blog.polityka.pl/2008/06/04/wywiad-z-bardem/ (dostęp: 05.11.2013 r.).

18T. Veblen (1998). Teoria klasy próżniaczej, przeł. J. Frentzel-Zagórska. Warszawa: Muza, s. 32.

Tekst znalazł się w numerze PRACA: ALIENACJA I KREACJA NR 4 (22) 2013

Sławomir Czapnik - adiunkt w Instytucie Politologii Uniwersytetu Opolskiego. Autor monografii "Władza, media i pieniądze. Amerykańska ekonomia polityczna komunikowania (wybrane zagadnienia)", współredaktor monografii o Kościołach i religii w Polsce, a także o Izraelu (obie w przygotowaniu), autor i współautor około 40 publikacji naukowych. Zainteresowania badawcze: myśl Karola Marksa i marksizm, nauka o komunikowaniu, bezpieczeństwo narodowe, terroryzm, płynna nowoczesność.

Napisz komentarz


dziewięć − 1 =