W ostatnim dniu Europejskiego Kongresu Kultury we Wrocławiu pojawił się temat przesiedlania oraz związanych z nim kwestii pamięci, zapomnienia czy też możliwości pokoleniowego porozumienia między kobietami. Zainicjowały go Alina Doboszewska i Sławomira Walczewska z ramienia Fundacji Kobiecej eFKa z Krakowa we współpracy z tancerkami i pisarkami (Olga Tokarczuk, Roswitha Schieb oraz Maria Matios), oferując trzy wydarzenia, z których każde stanowiło inną formę dowartościowania kobiecych narracji. Szczególnie silny efekt dialogu między przeszłością a teraźniejszością pojawił się za sprawą performansu tanecznego Wytnij-​wklej, który zaprezentowały Magdalena Przybysz (autorka koncepcji) wraz z Barbarą Bujanowską i Pauliną Wysocką na dziedzińcu Pawilonu Czterech Kopuł. Ten choreograficzny dyskurs stanowił jednocześnie artystyczne wprowadzenie do filmu dokumentalnego Jugów. Pamięć i zapomnienie. Opowieści przesiedlonych kobiet, którego scenariusz stanowił podstawę dla performatywnego przedstawienia egzystencjalnego klimatu przesiedleniowego (nie)oswojenia Miejsca. Pojedyncze zdania, wycięte z zarejestrowanych w filmie wypowiedzi przedstawicielek wojennego pokolenia kobiet, wklejone następnie w kontekst, w którym słowo stanowiło wsparcie i osnowę dla ruchu, osadziły spektakl w poetyckim, neo-​folklorystycznym wymiarze o podwójnym odniesieniu, do czego powrócę na końcu recenzji.

Wytnij-​wklej, fot. Elżbieta Schoenfeld

Poszatkowanie narracji pokolenia babć stało się w performansie zaledwie punktem wyjścia dla zbudowania artystycznej sytuacji, która oferowałaby fuzję horyzontów przeszłości i teraźniejszości. Na taką możliwość w pierwszej kolejności naprowadzał tytuł złożony z dwóch dobrze, jak mogłoby się wydawać, zadomowionych w efemerycznej, wirtualnej rzeczywistości słów — „wytnij” i „wklej”, sugerujących idee fundującej przesiedleńczy byt mobilności i (nie)ciągłości, stanowiących zasadę kompozycyjną całej choreografii. Natomiast niepozorny łącznik pomiędzy dwoma operacyjnymi słowami w tytule Wytnij-​wklej okazuje się synonimem kawałka zatańczonej przestrzeni — fragmentu podróżującego w czasie i pozbawionego znamion trwałego w nim osadzenia. Taneczna historia jest konstruowana tak, aby mogła stać się historią niejednej z nas, sprowokowała przyjemne, grawitacyjne ciążenie z potocznego (technologicznego) rozumienia „wirtualności” ku sferze potencji, realizującej dzieło w interakcji z wrażliwością i wyobraźnią każdego z widzów . Jeśli miałabym odpowiedzieć na pytanie, co było jego treścią, nie wahałabym się stwierdzić, że była nią taneczność kobiecej ontologii Miejsca — doświadczania siebie pomiędzy oddzieleniem a przyłączeniem oraz doświadczenie tańca, które tematyzuje pomiędzy oszczędnej, anegdotycznej warstwy opowieści o przesiedleniu kobiet i uniwersalnej, choreograficznej paraboli o niemożności zajęcia Miejsca.

Wytnij-​wklej, fot. Elżbieta Schoenfeld


1 Interesujące opracowanie zagadnienia wirtualności w sztukach wizualnych proponuje Filip Lipiński w niepublikowanej rozprawie doktorskiej, napisanej pod kierunkiem prof. W. Suchockiego, „Hopper Wirtualny. Obrazy w pamiętającym spojrzeniu” (maszynopis złożony w bibliotece IHS w Poznaniu).

Cały artykuł dostępny w wersji papierowej „Fragile” nr 4 (14) 2011.

-

Napisz komentarz