Klimat delirycznych wizji pozornie zakorzenionych w świecie rzeczywistym — choć jednocześnie tak zdecydowanie od niego odbiegających — stanowi od końca XVIII wieku nieodłączną cechę prozy gotyckiej. Jednak nie na literackim gotyku chciałbym się tutaj skupić, a na odurzeniu właśnie. Stan ten przywoływany jest nader często w historiach o gotyckiej proweniencji, wygodna to bowiem wymówka dla tych, którzy nie potrafi ą pogodzić się z istnieniem doświadczeń wykraczających poza normy codzienności. Bliższe spojrzenie pozwala dostrzec, że pojęcie odurzenia we współczesności określa stan otwarcia na nowość; jednocześnie, odurzenie staje się przyczynkiem do krytyki społeczeństwa burżuazyjnego, pragnącego nade wszystko stałości i racjonalności. Narrator klasycznego opowiadania grozy, Zagłada Domu Usherów Edgara Allana Poe, na widok posępnego domiszcza, zdjęty chwilowym dreszczem, zatrzymuje się i ogląda „rozpościerający się przed [nim] krajobraz”, gdzie dostrzega przede wszystkim posiadłość jego druha z dawnych lat:


[M]ury chłodem przesycone, okna podobne do
oczu, które patrząc, nie widzą, klika kęp jędrnego
sitowia oraz kilka pni zbielałych i spróchniałych
drzew — samym swym widokiem zdziałały, że doznałem
owego całkowitego pognębienia ducha,
które wśród uczuć ziemskich najtrafniej można porównać
do sennych majaczeń palacza opium […]2.


Dominujący pośród krajobrazu dom przywodzi na myśl majaki palacza opium i tym samym pozwala narratorowi zracjonalizować przedziwne uczucia, które się w nim rodzą. Z jednej strony więc mamy tu do czynienia z próbą przyswojenia sobie scenerii tak, by jej obcość została wpisana w obszar doznań dostępnych ludzkiemu umysłowi; z drugiej zaś fragment ten podkreśla niesamowitą [unheimlich]3 naturę posiadłości i okolic. Wobec rozbieżnych wrażeń narrator wybiera ścieżkę rozsądku i stara się dociec, co wprawia go w tak niespokojny stan. Kolejne zdania wiją się wokół domu Usherów w poszukiwaniu przyczyn owej niesamowitości, jednocześnie próbując zapośredniczyć krajobraz w znanym języku. Narrator stara się otaczający go obraz „ustrukturyzować” w słowach, w nadziei, że jeśli nazwie wszystko, co dziwne — okolica straci swój nienaturalny rys.

Cały artykuł dostępny w wersji papierowej „Fragile”.

fragile nr 3/​2011 (13)

Wit Pietrzak - adiunkt w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Łódzkiego. Zainteresowany współczesną literaturą polską i anglojęzyczną, teorią literatury oraz przekładem literackim.

Napisz komentarz