Ostatnio coraz częściej i bardziej otwarcie zaczyna się mówić o uczuciach, także tych negatywnych, których doświadczanie do niedawna było, nieakceptowanym przez zadowoloną z siebie większość, powodem do wstydu. Smutek, melancholia i jej chorobowa odmiana – depresja oswajane są w telewizji, prasie i Internecie: za pomocą kampanii społecznych czy seriali telewizyjnych, w których nacisk kładzie się na ukazywanie relacji międzyludzkich, propagowanie bliskości, będącej jednym z łatwiejszych sposobów walki z melancholią i depresją. Specyficzne w tym względzie są media społecznościowe – z jednej strony wpędzają swoich użytkowników w stany depresyjne, stając się miejscem wyścigów po „lajki” i pozytywne komentarze, prowokującym do robienia z siebie idiotów, narażania własnego życia podczas robienia kolejnego ekstremalnego selfie[1] itd., z drugiej zaś stają się czymś na kształt wentyla emocji, pozwalając je wykrzyczeć w przestrzeń, która (pozornie) pełna jest ludzi. Niekiedy to wystarcza, a bywa, że ów „krzyk” z czasem przybiera formę powtarzalnego zajęcia, jakim jest na przykład pisanie bloga. Tego typu twórczość, co wiemy nie od dziś, posiada terapeutyczny charakter. Wszak sam Freud zaświadczał, że w każdym człowieku drzemie pisarz, choć nie każdy ma odwagę i umiejętności, by podzielić się swoimi traumami i fantazjami[2] – stąd zalecanie pisania raczej pamiętnika niż powieści. Podobne zdanie na temat melancholików wyraziła Julia Kristeva w Czarnym słońcu:

Na granicy świata zwierzęcego i symbolicznego, nastroje – a smutek w szczególności – są ostatecznymi reakcjami na nasze traumy, naszą ostatnią szansą na osiągnięcie równowagi. Ponieważ, jeśli prawdą jest, że osoba będąca niewolnikiem swych nastrojów, istota pogrążona w smutku, ujawnia jakieś słabości psychiczne i ideacyjne, prawdą jest także, że różnorodność nastrojów, paleta smutku, misterność smutku czy żałoby są oznakami człowieczeństwa: oczywiście nie triumfującego, ale jednak subtelnego, wojowniczego
i twórczego[3].

Twórczy człowiek potrafi przekształcić targające nim uczucia w rytmy, znaki i formy, co czasem pozwala mu przeżyć swoiste katharsis, zapanować nad swoimi emocjami, oczyścić się z nich. Niestety, nie wszystkim pisarzom to się udawało, bo też nie jest literackie wyobrażenie „przepracowaniem” problemu, z jakim do czynienia możemy mieć dopiero w gabinecie terapeuty – owi „kaskaderzy literatury”, jak ich nazwał Jan Brudnicki[4], stali się dziś patronami facebookowych profili przepełnionych melancholijnymi wierszami i muzyką, depresyjnymi zdjęciami i cytatami z dzieł filozoficznych.

Pisarz potrafi „ubrać” swoje „sny na jawie” w kwiecisty płaszcz metafor, dzięki czemu jedna nas sobie estetyczną przyjemnością, jakiej doświadczamy, czytając. Pod owym płaszczem czasem znajdujemy lęki i pożądania jakże podobne do naszych, jednak przefiltrowane przez system znaków, dzięki czemu łatwiejsze do zaakceptowania przez naszą świadomość. „Pisarz wprawia nas w stan rozkoszowania się własnymi fantazjami już bez wyrzutów i wstydu” – pisze Freud, a odnieść to można także do poczucia melancholii, która dla niektórych jest powodem do wstydu, bo w ich mniemaniu świadczy o słabości. Dziś, choć mówimy o swoich uczuciach oficjalnie i pozornie bez wstydu (bo tak można potraktować wrzucane np. na główną ścianę profilu facebookowego wpisy, skierowane do setek znajomych lub całej społeczności), to i tak często robimy to, posługując się cytatem: literackim, muzycznym czy malarskim. Takie działanie pozwala podzielić się swoim smutkiem, wyrzucić go z siebie, ale nie wprost, a tak między wierszami – między wierszami „cudzego” tekstu. Dziś bowiem pisanie pamiętnika w skrytości własnego pokoju nie wszystkim już wystarcza.

(…)

Cały artykuł dostępny jest w wersji papierowej „Fragile” nr 4 (30) 2015.

Przypisy:

[1] http://m.katowice.wyborcza.pl/katowice/1,106509,18462292,dla-lajkow-nie-warto-narazac-zycia-komentarz.html; http://​wiadomosci​.wp​.pl/​k​a​t​,​1​3​5​6​,​t​i​t​l​e​,​1​4​-​l​e​t​n​i​a​-​d​z​i​e​w​c​z​y​n​a​-​z​g​i​n​e​l​a​-​r​o​b​i​a​c​-​s​e​l​f​i​e​-​n​a​-​c​y​s​t​e​r​n​i​e​,​w​i​d​,​1​7​7​5​1​9​8​1​,​w​i​a​d​o​m​o​s​c​.​h​t​m​l​?​t​i​c​a​i​d​=​1​15fb4; http://​www​.tvn24​.pl/​w​i​a​d​o​m​o​s​c​i​-​z​e​-​s​w​i​a​t​a​,​2​/​s​e​r​i​a​-​s​m​i​e​r​t​e​l​n​y​c​h​-​w​y​p​a​d​k​o​w​-​m​s​w​-​r​o​s​j​i​-​o​s​t​r​z​e​g​a​-​p​r​z​e​d​-​s​e​l​f​i​e​,​5​5​8​1​1​3​.html.
[2] S. Freud, Psychoanaliza w badaniach literackich, w: Teoria badań literackich za granicą, oprac. S. Skwarczyńska, Kraków 1965–1986, s. 506–517.
[3] J. Kristeva, Czarne słońce. Depresja i melancholia, red. M.P. Markowski, przekł. M.P. Markowski, R. Ryziński, Uniwersitas, Kraków 2007, s. 26.
[4] E. Kolbus (red.), Kaskaderzy literatury: o twórczości i legendzie Andrzeja Bursy, Marka Hłaski, Haliny Poświatowskiej, Edwarda Stachury, Ryszarda Milczewskiego-​Bruna, Rafała Wojaczka, słowo wstępne J.Z. Brudnicki; posłowie J. Marx, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1986.

Barbara Serwatka - ur. 1982, filolog polski, interesuje się literaturą współczesną i teatrem. Jest reżyserem Teatru ParsProToto.

Napisz komentarz