Literacki manifest pokolenia Beat – poemat Skowyt (1955÷56) autorstwa Allena Ginsberga – mimo upływu sześćdziesięciu lat od jego wydania, mimo dezaktualizacji części kwestii, wobec których Ginsberg i podobni jemu, młodzi intelektualiści amerykańscy, buntowali się w połowie ubiegłego wieku, ciągle oddziałuje na wyobraźnię współczesnych czytelników, ujmując ich wybuchową retoryką i przejmując autentyzmem opisywanych uczuć. Rozdzierający krzyk pokolenia, które rozczarowane wątpliwymi ideałami wyznawanymi przez społeczeństwo konsumpcyjne szukało spełnienia poprzez życie wbrew normom obyczajowym, zadziwia współcześnie precyzją wyrazu, siłą wulgarnej, obscenicznej metaforyki i trafnością w nazywaniu bezradności towarzyszącej młodym ludziom chcącym żyć w sposób dający spełnienie, ale nie potrafiącym odnaleźć satysfakcji w wypełnianiu codziennych, rutynowych obowiązków i pełnieniu ról, do których przeznacza ich społeczeństwo. Wolność od nakazów społecznych, o którą walczy w Skowycie Ginsberg, jest wolnością do podejmowania wyborów wbrew polityce, obyczajowości i zasadom moralnym „powszechnie akceptowanym” przez konserwatywne społeczeństwo protestanckich Stanów Zjednoczonych.

Ostatnią próbą odniesienia się do literackiego świadectwa przeżyć bitników na gruncie polskim był spektakl Skowyt wyreżyserowany przez Macieja Podstawnego w Łaźni Nowej. Sztuka miała być w założeniu „portretem pokolenia Beat – mapą świata przodków kontrkultury i dokumentem o przepaści dzielącej obecne formy życia miejskiego od tamtej, wielkiej, propozycji[1]”. Katalog z portretami osobistości reprezentujących świat bitników – co prawda – podczas spektaklu dostajemy, ale prezentowany jest on widzom w sposób zupełnie nieprzekonujący. Krakowski Skowyt okazał się bowiem zagmatwaną próbą powiązania pokolenia amerykańskich buntowników ze współczesnymi hipsterami, mającymi być – w koncepcji reżysera – naśladowcami retoryki, którą posługiwali się liderzy Beat Generation, dziedzicami buntu i zachowań, o których mowa w Skowycie Ginsberga.

Skowyt Podstawnego to spektakl o paradoksalnych próbach osiągnięcia wolności przez współczesnych młodych dorosłych. Chcą oni stać się wolnymi nie mając społecznych ograniczeń, pragną buntować się i walczyć w sposób autentyczny, chociaż brakuje im celu i obiektu, wobec którego mogliby stanąć w kontrze. Przy tym wszystkim w prywatnym buncie zmuszeni zostają do kalkowania postaw pokoleń, które były przed nimi – wykorzystują więc ich głos i powołują się na ich argumenty, co – abstrahując od komicznego efektu – prowadzi do frustracji. Doświadczenia poprzedników pozbawiły bowiem młodych nowatorskich narzędzi do walki ze społeczeństwem, które zresztą wcale nie okazuje się tak opresyjne, jak w epoce bitników. Seks przestał być tabu, a wizje narkotyczne przetłumaczone na sztukę nie są już artystycznie kontrowersyjne. Garstka współczesnych naśladowców bitników bawi, nie skandalizuje.

Skowyt”, reż. Maciej Podstawny, Teatr Łaźnia Nowa, fot. K. Schubert.

Podstawny nazywa ich wymiennie hipsterami i „gadżeciarzami”, mimo wszystko uparcie interpretując ich oportunistyczne zachowania jako przejaw buntu. Motywacja, która sprawia, że reżyser łączy różne pod każdym względem ruchy społeczne, jest przy tym zupełnie niezrozumiała. Porównanie bitników, faktycznie nazywanych hipsterami, również w poemacie Ginsberga (ang. angelheaded hipsters[2]), z ludźmi, których hipsterami nazywa się współcześnie, jest bardzo mylącym uogólnieniem i niestabilnym punktem wyjścia do rozważań nad ideą wolności głoszonej przez autora Skowytu, czy też społecznej wolności w ogóle. Podczas gdy hipster sprzed kilku dekad był przede wszystkim osobą starającą się funkcjonować poza mainstreamem, hipster współczesny to bezmyślny odtwórca, którego działania charakteryzuje owcze podążanie za trendami lifestylowymi, a obiektem kultu staje się dla niego przedmiot markowy, eksponowany w chorobliwy sposób (aktor grający Kerouaca stwierdza z przekonaniem „iPody, iPhony, uwielbiam to”). Chociaż echa świadomości ambiwalencji tego zestawienia są w spektaklu Podstawnego w pewnych miejscach obecne, reżyser nie rezygnuje ze zrównania współczesnego „gadżeciarza” z bitnikowskim „anty-​gadżeciarzem”, jakby nie będąc pewnym, jak zareagować na to, że przyjęte przez niego na początku spektaklu założenia nie sprawdzają się i wzajemnie wykluczają.

Inną kwestią jest fakt, że Podstawny wyciągnął ze „Skowytu” Ginsberga esencję, pomijając jednak istotne dla twórczości bitników konteksty i odbierając (niezamierzenie?) pokoleniu Beat zdolność przekonywania. Stereotypy, które w ten sposób zdominowały sceniczną charakterystykę postaci, sprawiły, że Ginsberg (w białej tunice, medytujący na scenie) i Kerouac (ociekający pierwotną seksualnością bóg nastolatków) stają się groteskowymi trendsetterami, a nie wiarygodnymi buntownikami.

Skowyt”, reż. Maciej Podstawny, Teatr Łaźnia Nowa, fot. K. Schubert.

Sztuka ma formę patchworkową, to kompilacja różnych scen odwołujących się zarówno do mitu bitnikowskiej wolności, jak i aktualnego buntu młodych. Tożsamość bohaterów spektaklu jest płynna – ci sami aktorzy grają bitników, jak i współczesnych hipsterów. Pozostają przy tym za każdym razem odtwórcami ról – wdzięcząc się do kamery wideo, prezentując się przed publicznością oraz zakładając maski legend Generacji Beat, gdy grają przed sobą nawzajem. Spektakl tendencyjnie otwiera „charakterystyka postaci” – aktorzy wcielający się w bitników opowiadają ich życiorysy, przytaczają historie o skandalach z ich udziałem, o ich romansach i osiągnięciach. Część z nich zakłada wtedy maski, część nie, niektórzy kierują swoje kwestie do widowni, a niektórzy do oka małej, podręcznej kamery (obraz nagrania transmitowany jest na ekran – czyżby inspiracja „Factory 2” Krystiana Lupy, który w swoim wybitnym spektaklu również przedstawiał hermetyczne środowisko intelektualistów?). Czasami aktorzy grający przed kamerą pokazują zdjęcia wybranych bitników, pomiędzy które wkładają własne, a czasami bawią się nią, transmitując na ekran nagranie z różnych miejsc sceny. Zapośredniczenie obrazu w teatrze w taki sposób nie jest zabiegiem nowym, to jednak nie intermedialność dziwi widza, zaskakuje natomiast brak celowości tych działań.

To, co najważniejsze w manifeście Ginsberga – idea wolności osobistej będącej formą buntu wobec opresji społeczeństwa – pokazana została w sposób bardzo uproszczony. W jednym z monologów, Anna Stela przywołuje frustracje nonkonformistycznych mieszkańców Stanów Zjednoczonych, które – wyrwane z kontekstu – brzmią absurdalnie. Skonfrontowane natomiast z powodami, dla których buntują się współcześni „hipsterzy” (monolog Moniki Frajczyk), pokazują zadziwiającą świadomość i wrażliwość społeczną bitników, której współcześni buntownicy są pozbawieni. Sytuacja przedstawiana przez Podstawnego jest jednak wewnętrznie sprzeczna – przeciw czemu hipsterzy-​konformiści z założenia, mogą się w ogóle buntować? Próbą wytłumaczenia się z tego paradoksu była relacja bohaterki współczesnej granej przez Frajczyk, która przekonywała, że „młode pokolenie” bardzo chce zachowywać się „prawdziwie” i „wiarygodnie”, jednak niezdolne jest do autentycznego przeżywania emocji i sugestywnego werbalizowania swoich lęków. Brak oryginalności staje się więc cechą dystynktywną współczesności, w której mimo to, pragnienie autentyzmu jest silniejsze, niż faktyczna zdolność do kreatywnej (auto)refleksji. Bunt młodych, niezdolnych do wynalezienia aktualnego, precyzyjnego języka sprzeciwu wobec rzeczywistości XXI wieku, jest a priori wtórny. Z drugiej strony, eksperymenty z narkotykami i swoboda seksualna nie są, jak dla bitników, sposobami wyrażenia buntu i sprzeciwieniem się normom społecznym, chęcią zamanifestowania skandalizującej wolności wyboru i indywidualizmu w zunifikowanym społeczeństwie. Dla współczesnych hipsterów to odpowiedź na potrzebę konfrontowania się z coraz mocniejszymi doznaniami, poszukiwanie „doświadczenia ekstremalnego”. Adaptacja sposobów podkreślenia wolności społecznej, opisywanych przez Ginsberga, i w tym przypadku okazuje się więc niemożliwa.

Pragnienie wolności, wolności do decydowania o sobie – swoim wyglądzie, seksualności i pełnionych rolach społecznych – zostało wywalczone przez poprzednie pokolenia. Ustrój „Molocha”, chociaż nadal nie jest idealny, zmienił się. Zmieniły się również problemy społeczne. O co więc chcą walczyć współcześni hipsterzy? Patrząc na komentarz Podstawnego do Skowytu, wygląda na to, że „młodzi” walczą o „wolność od wolności”. W odpowiedzi na brak ideałów, poddają się dobrowolnie unifikacji i „gadżetyzacji”, wypaczając idee, które przyświecały Beat Generation.

Skowyt, reż. Maciej Podstawny, Teatr Łaźnia Nowa, Festiwal Boska Komedia 2015. 

Przypisy:
[1] Opis spektaklu Skowyt, reż. M. Podstawny, Łaźnia Nowa 2015. Źródło: http://​www​.laznianowa​.pl/​a​r​t​/​s​p​e​k​t​a​k​l​_​s​kowyt
[2] A. Ginsberg, Notes Written on Finally Recording “Howl”, w: A. Ginsberg, Deliberate Prose: Selected Essays, New York 2000, s. 162.
Marta Anna Zabłocka - ur. 1990, absolwentka komparatystyki literackiej oraz kulturoznawstwa, doktorantka w Katedrze Antropologii Literatury i Badań Kulturowych na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Napisz komentarz