Współcześnie – podczas gdy na arenie kultury popularnej triumfy święcą wampiry i wilkołaki – o istocie zwanej strzygoniem bądź strzygą wiadomo niewiele. Czytelnik, który dysponuje choćby pobieżną wiedzą o wierzeniach słowiańskich, z pewnością trafnie włączy tę mroczną postać w poczet demonów takich jak zmora, upiór czy wąpierz. Mieszkańcy powiatu brodnickiego natomiast może zastanawiali się nad pochodzeniem nazwy wsi Strzygi, która nota bene położona jest nieopodal gminy Wąpielsk oraz jeziora Czarownica. Bywa, że strzygą określa się potocznie niezbyt urodziwą, tudzież mało sympatyczną kobietę, co także w pewnym sensie odsyła nas do jej pierwotnego wizerunku. Pewnych trudności zaś nastręcza szczegółowa charakterystyka strzygi jako demona, który – w filmie czy literaturze może nie tak popularny jak inni przedstawiciele ludowego bestiarium – od czasu do czasu pojawia się na kartach powieści z gatunku fantasy i chociażby z tego powodu zasługuje na kilka słów omówienia.

Tajemnicze istoty demoniczne, które według dawnych wierzeń pojawiać się miały nieopodal ludzkich siedzib i wchodzić w określone relacje z człowiekiem, początkowo zaludniały głównie opowieści wierzeniowe i podania.

Cytując za Agnieszką Przybyłą-​Dunin:

podaniem nazywamy krótką, zwykle jednoepizodyczną opowieść, będącą w odczuciu przekazujących relacją z rzeczywistych zdarzeń, prezentującą historię, która przydarzyć się miała konkretnym ludziom w określonym miejscu i czasie, opisującą fragment historii danego obszaru, bądź spotkanie z istotą nadprzyrodzoną, kończącą się z reguły pesymistycznie. Podejmuje ono aktualną dla danej grupy społecznej tematykę, a wyrażone w nim treści są zgodne z jej światopoglądem. Pełni ono funkcje informacyjne, wychowawcze, kształtuje poczucie tożsamości, spełnia rolę integrującą, zaspokaja zapotrzebowanie na przeżycie czegoś ekscytującego i budzącego grozę1.

Nie inaczej jest w przypadku analizowanych przeze mnie podań, spisanych na przełomie XIX i XX wieku przez etnografów i badaczy, takich jak Seweryn Udziela2, Jan Świętek, Szymon Gonet, Edward Klich, Stefania Ulanowska i Władysław Kosiński. Teksty te pochodzą z obszarów południowej Polski (Kraków, Wadowice, Bochnia, Myślenice, Limanowa, Tyniec oraz Brzesko, Radłów, Bronowice, Zebrzydowice, Sucha, Łętowe) i dotyczą bezpośrednio postaci strzygonia.

Jak pisze Janusz Bohdanowicz:

Nazwami „strzygoń”, „upiór”, „wampirz” i im pokrewnymi, określa się zazwyczaj w kulturze ludowej demona powstającego z grobu, który powraca na ziemię w celu szkodzenia bądź straszenia istot żywych. Znacznie rzadziej, demon ten, według wierzeń w niektórych okolicach, wraca, aby dopomóc swej rodzinie i krewnym w czynnościach gospodarskich, opiece nad dziećmi a także niekiedy celem współżycia seksualnego z pozostałym przy życiu współmałżonkiem3.

Strzygoń zatem to istota ludzka, półdemoniczna, która po śmierci nie umarła, lecz nadal przebywa między ludźmi lub odwiedza ich co pewien – z reguły ściśle określony – czas. Jest groźny i przebiegły, a jeśli nawet pomaga żyjącym, to i tak pozostaje niepożądanym gościem, którego należy się pozbyć. W ludowej wizji świata, rządzącej się prawami wyraźnych opozycji4, osoba, przedmiot czy zjawisko niepodlegające bez reszty ani porządkowi życia, ani porządkowi śmierci, są źródłem zła i chaosu, zatem zawsze budzą lęk, wiążą się z niebezpieczeństwem. Tym samym większość podań, opowieści czy wierzeń związanych z postacią strzygonia dotyczy sposobów walki z nim, prób przechytrzenia, a w rezultacie unicestwienia owej półżywej istoty.

Cały artykuł dostępny jest w wersji papierowej „Fragile” nr 2 (16) 2012.

Roksana Sitniewska - absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu; obecnie studentka kulturoznawstwa.

Napisz komentarz