Kim jest szafiarka? Najczęściej tym mianem określa się kobietę, która propaguje swój styl ubierania się w przestrzeni internetowej, na swoim autorskim blogu, portalu czy też fanpage’u. Polki określają się mianem „szafiarek” od 2007 roku. Zresztą, od tego momentu ich społeczność zaczęła gwałtownie wzrastać. Jak się okazuje, szafiarką może zostać każdy.Ostatnimi czasy do ich grona dołączył prozaik Michał Witkowski (zwany Michaśką), autor między innymi powieści Lubiewo, Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna Szczakowej i – reklamowanej jako kryminał – powieści Drwal. Michaśka już raz „wyszła z szafy”, teraz – w sposób bardziej dosłowny – pokazuje publicznie jej zawartość.

Szafiarka na facebooku

W kwietniu 2013 roku na swoim fanpage’u na Facebooku (www​.facebook​.com/​w​i​t​k​o​w​s​k​i​.​m​ichal) Witkowski opublikował następujący post:

Kochani, zostaję blogerką modową. Żeby to uczynić, należy mieć: kanały w uszach, komiksy wytatuowane na szyi, krzyże na rękach, siwe włosy a’la Mieszko do ziemi, koniecznie czarną spódnicę, glany, kółka w nosie, ważyć czterdzieści pięć kilo w glanach, mieć brodę do ziemi utlenioną i zaplecioną w warkocz i koniecznie czaszki w uszach. Dwa razy do roku pełna gotowość bojowa w Łodzi na ściance i się kręci! Pozdrawiam z Miasta Blichtru!”.

Brzmiało to wówczas po Michaśkowemu, z literacka i niewinnie, z odpowiednią dozą ironii. W podobnym stylu jest na przykład anons Kai 98 na kartach Lubiewa, która oferuje: „dla trans, tipsy, depilacja ciała, piercing, tatu, zastrzyki kolagenowe w usta, makijaż gotycki (…)”[1]. Wszystko zatem zbliżone jest do literackiego postrzegania rzeczywistości. Jednak na wspomnianym wyżej literackim fanpage’u zaczęły się pojawiać od czasu do czasu zdjęcia nowych ubrań z metkami, które Michaśka zakupiła w celu założenia ich na któreś z modowych wydarzeń. Owe epizody miały charakter typowo „szafiarski”. Jesienią 2013 roku zachowania te zaczęły powoli przeważać na literackim fanpage’u Witkowskiego. 15 października 2013 Michaśka ogłosiła:

Początek tygodniowej imprezy i proszę nie kazać mi być mądrą. Umówmy się, przez ten tydzień nie umiem czytać, no, może tylko nazwy marek. A potem się zakopię, zborsuczeję, popadnę w pisanie i znów będę cała święta… Na czas FW [Fashion Week – A.G.] jestem blogerką, jutuberką i proszę na mnie mówić MissGizzi!”.

Z czasem Witkowski zaczął wrzucać na swoją facebookową ścianę pojedyncze, nie najlepszej jakości zdjęcia z wydarzeń modowych, w których brał udział. Fani Michaśki literatki zaczęli owo przedsięwzięcie krytykować. Z jakich powodów? Otóż, najoczywistszym wydaje się ten, że jest to jednak strona dla fanów literatury, nie mody. Drugą kwestią jest sprawa tego, co znajduje się w szafie Michaśki i jak to jest przedstawiane. Szafa Michaśki budzi (eufemistycznie rzecz ujmując) estetyczne kontrowersje.

Justyna Krzywicka, Kłótnia

Widząc tę krytykę i znaczącą przewagę treści modowych nad literackimi, Witkowski, który ma zamiar dopiero zacząć na dobre pokazywać swą szafę, poinformował swych fanów na Facebooku, że od tej pory mogą go dodawać do znajomych (jako prywatnego użytkownika) i że przyjmie wszystkie zaproszenia. Swoje prywatne konto nazwał Waldek Manadrynka (nie mylić z Waldkiem Mandarynką, gwiazdą z powieści Margot), później przywrócił swoje właściwe imię i nazwisko, pozbył się zdjęcia profilowego, by na powrót zacząć wrzucać tu relacje z modowych wydarzeń. 1 stycznia 2014 roku powstał fanpage na Facebooku: Michał Witkowski Fashion (https://​www​.facebook​.com/​M​i​c​h​a​l​.​W​i​t​k​o​w​s​k​i​.​F​a​shion). W opisie strony Witkowski nazwał ów fanpage blogiem i wypisał tagi: „Blog modowy Michała Witkowskiego moda beauty fashion polscy blogerzy modowi”. Od tej pory tylko ta strona ma być poświęcona modzie. 8 stycznia Witkowski opuścił Wrocław i osiedlił się w Warszawie. Strona w połowie lutego 2014 roku miała niewiele ponad 800 polubień, zaś jego kilkuletnia strona literacka około 6200.

Tymczasem na swoim prywatnym koncie Witkowski zaczął wrzucać duże ilości źle zrobionych, nieodwróconych, niekiedy całkowicie pozbawionych ostrości zdjęć. Nie umieszczał ich w albumie, a co za tym idzie, zaczął dominować na ścianach znajomych fanów. Robił to w szybkim tempie, dzięki któremu poirytowani użytkownicy zaczęli go usuwać ze znajomych, pisać reprymendy i protestować. Odbiorcy nieustannie go pytają, czy to wszystko, co robi, czyni z pełną powagą”.

Stylizacje na kartach prozy

Przy okazji modowych zakusów Michaśki warto zadać pytanie o jego literackie stylizacje. Jak się zdaje, strój stanowi tożsamościowy emblemat dla wykreowanych przez Michaśkę postaci. Stąd też należy zapytać: jak ubierają się bohaterowie tej prozy i jak wielką wagę przykłada Witkowski do ich ubioru?

Z pewnością najciekawiej pod tym względem przedstawia się Lubiewo. Cioty[2] noszą zwykłe czarne torby, które nazywają „torebkami”. Mają najtańsze, czarne, cerowane majtki. Czarne, bo są fikuśne i są też symbolem trwającej wśród ciot ponad dziesięcioletniej żałoby za dawnym ustrojem. Cioty ubierają się w to, co mają, to znaczy w „ekstrakt przeciętności rodem z Peerelu”[3].

Zakładają na siebie byle jakie swetry z banalnymi wzorami, metalowe bransoletki z wyrytym napisem LOVE (można je kupić w nadmorskich kioskach z pamiątkami), a także duże, złote, ruskie zegarki. Niektóre z nich noszą kupione na targu zielonkawe kurtki, wyglądające jakby pozasychało na nich błoto. Inne zaś, fanki Modern Talking, ubierają się w kolorowe opaski ze szmatek i różowe getry. Kolejne, będąc na plaży, mają na sobie opaski do włosów dla małych dziewczynek. Stroje te wpisują się w modową stylistykę Peerelu. Budzi to skojarzenia ze znamienną dla tego okresu przymusową heteroseksualnością. Z tą z kolei należy wiązać kamp. W narzuconym heteroseksualizmie kamp jest poważny, dostojny. W związku z tym jest on postrzegany jako bliski klaunadzie. Wszystko to ma jednak na celu demaskację narzuconej heteroseksualności.

Pochodzące z dużych miast Ciotki Elegantki kupują mało ubrań, ale – jak już kupują – to są to ubrania bardzo drogie. Wszystkie ubierają się w Zarze (co szczuplejsze w damskim dziale), bo H&M to dla nich „blichtr dla tanich ciot”. Wszystkie są metkownicami – jeśli spostrzegą, że coś nie ma metki, natychmiast przestaje im się to podobać. Wciąż jednak daleko im do prawdziwych Ciotek Elegantek, awangardowych, ubierających się w lumpeksach w Londynie, w Tokio, u stylistów z Moskwy. Ich pozorna niedbałość, rodem z epoki posteleganckiej, wzorowana jest na katalogach T&G z Soho. Inspiracją dlań jest manga, takie też mają tatuaże i plastikowe breloczki. Z kolei Ciotki Galerniczki ubierają się na czarno, są obwieszone nowoczesną, srebrną biżuterią i zawsze mają na sobie kapelusz (nawet w kawiarni). Są też ciotki, dla których ubranie to emblemat płciowości, jak na przykład dla Tej w Rajtuzach, która wyglądem swym przypomina luja, wręcz skina, jednak pod spodniami nosi koronkowe, czerwone rajstopy.

W swoich wyobrażeniach cioty przemieniają się w Alexis z Dynastii lub w barokowe damy z wielkimi krynolinami, wysokimi perukami, wachlarzami. Jeżdżą karocami do swych kochanków. Ich wyobrażeniowy ubiór i dodatki pełnią funkcję rekwizytów, najczęściej kampowych. Już u progu definiowania kampu pojawiły się konotacje związane z parodiowaniem epoki barokowej. Przypomniał o tym Mike Perkovich, cytując powieść Christophera Isherwooda z 1954 roku pt. The World in the Evening, z której pochodzi poniższy cytat:

Czy natknąłeś się kiedykolwiek na słowo kamp? Myślałeś, że to oznacza szykownego chłopczyka z utlenionymi włosami, ubranego w boa i kapelusik jak z obrazka, udającego Marlenę Dietrich? Tak, w pedalskich środowiskach nazywają to camping. I niech im będzie, ale jest to forma zupełnie zdegenerowana… To, co ja rozumiem przez camp, to coś znacznie bardziej podstawowego. Możesz nazwać to Camp Niski, jeśli chcesz: wtedy to, o czym ja mówię, to Camp Wysoki. Camp Wysoki to na przykład emocjonalna podstawa baletu, i oczywiście sztuki barokowej. Widzisz, prawdziwy Camp Wysoki zawsze ma w sobie ukrytą powagę. Nie możesz być camp w stosunku do czegoś, czego nie traktujesz poważnie. Nie bawisz się tym: robisz z tego zabawę. Wyrażasz to, co jest dla ciebie zasadniczo poważne, przez śmiech i artystyczne sztuczki i wykwint”[4].

Nie jest tajemnicą, iż kamp działa na zasadzie pewnego systemu semiotycznego. Na kartach Lubiewa pojawiło się bardzo istotne stwierdzenie, które należałoby odnieść do kampowych zachowań bohaterów powieści:

Wśród heteryków „całą gębą” nie ma miejsca na ironię, na grę, na cudzysłów, stylizację, nie mówiąc już o kampie. To największa różnica między nimi a nami. Są poważni i siedzą po uszy w twardej rzeczywistości codziennej, a my ich z przymrużeniem oka łechtamy naszymi manierami. Ale oni są tak poważni, że to łechtanie (pod bródką) tylko ich wkurwia, nie przechodzą na naszą stronę, wybuchają, bo wszystko traktują jako atak na ich heteryczny, poważny świat. Siedzą po uszy w swoich rolach społecznych, a my do nich z naszymi transgresjami, metamorfozami i przebierankami”[5].

Lubiewie strój stanowi nie tylko o kolorycie, ale też odgrywa swoistą kampową rolę. Inaczej rzecz wygląda w Barbarze Radziwiłównie. Tu ubiór to tylko tło, niezbyt widoczne, ginące w gąszczu przedmiotów w lombardzie pana Huberta i w jego śmieciowym postrzeganiu świata. Bohaterowie ubrani są jeszcze na peerelowską modłę lub też w stylu z czasów przełomu. Niektórzy wyróżniają się ubiorem „na kapitalizm”. Wszystko to jednak opisane zostało bez zbędnych szczegółów. Pan Hubert czuje się Barbarą Radziwiłłówną, jednak bliżej mu do fetyszysty nacierającego swe ciało sztabkami złota niż do kolorowego bohatera Wielkiego Atlasu Ciot Polskich. W niezbyt udanej Margot strój również pełni funkcję tła i nie został zbyt mocno wyeksponowany.

Drwalu pojawiają się pewne wątki związane z ubiorem. Jeden z nich to po prostu element zborsuczenia. Michaśka, popadająca w zborsuczenie w domku drwala, jest ubrana na czarno, ma gruby sweter z Zary, ciepłe kalesony, grube skarpety. Drwale chodzą w domkach w szlafrokach, na zewnątrz zaś w kufajkach i w uszankach. Prozatorskie, gombrowiczowskie alter ego Michaśki uciekło z Warszawy jako upadły celebryta. Witkowski przyjechał do podszczecińskiego lasu, bo szukał czegoś prawdziwego, czegoś, co by nie było stylizacją na prawdziwość. Naturalność drwala była dlań atrakcją

i w ogóle czymś glamour, bo ja prosto z Warszawy, prosto z sesji dla Elle, wprost z ze strojenia się tu przyjechałem i miałem serdecznie dość ględzenia o stylu i pieprzenia o stylizacji, dość fryzjerów, trendów, stylistów, lifestyle’owych pism z redakcją w lofcie”[6].

Drugi z wątków to styl lujowski. Luj jest zawsze ubrany za lekko w stosunku do panującej pogody: bez kurtki (lub w ortalionie), w za dużej bluzie z kapturem, w za dużych bawełnianych spodniach od dresu, w rozwiązanych adidasach. Trzeci wątek związany z ubiorem to styl hipsterski. Na kartach Drwala pojawia się postać Mieszka i jego psa Olafa. Z Mieszkiem, noszącym czapkę z pomponem nawet w największy upał, można sobie ponarzekać na brak najnowszego numeru magazynu „WAD” w Empiku w Świnoujściu. To właśnie z tego magazynu-​biblii Mieszko czerpał pomysły na stroje i zdjęcia robione polaroidem i komórką. Z kolei nowobogaccy bohaterowie Drwala noszą torby i portfele z Louis Vuitton oraz białe kozaczki od Dolce&Gabbana.

Co ciekawe, postulaty modowe, które można odnaleźć na kartach prozy Witkowskiego, pojawiają się często w przewrotnych komentarzach i działaniach na jego facebookowych fanpage’ach. Michaśka nie potrafi do końca oswobodzić się z literackiego postrzegania rzeczywistości na swych stronach społecznościowych. Na pytania użytkowników, skąd ma tyle pieniędzy, snuje krótką opowieść o Saszce (imię rodem z Barbary Radziwiłłówny), który się w nim zakochał i wszystko mu kupuje. Na jego cześć swój nowy styl chce określić mianem „PETRODOLARÓW”. Michaśka przed pójściem na zakupy pyta swych fanów:

A dzisiaj (sobota) idę kupować do tego TORBĘ! To znaczy bankietową pederastkę. Czerwona, czarna czy niebieska? Gucci? Farragamo czu LV [Louis Vuitton – A.G.]? Saszka mówi, że koniecznie LV, ale on się nie zna i jest Nowym Ruskim…”

A przecież, jak głosi tytuł wywiadu z „VU MAGA”: Moda to nie Louis Vuitton. Gra Witkowskiego z odbiorcą została bardzo dobrze rozegrana. Fani nie wiedzą, którędy przebiega granica pomiędzy fikcją a rzeczywistością.

We wzmiankowanym wywiadzie dla magazynu „VU MAG” Michał Witkowski został zapytany o to, czy przywiązuje wagę do tego, w co ubierają się postaci w jego prozie. Odpowiedział następująco:

Przywiązuję, a jakże! Sam jestem ich stylistą, a czasem mój brat dołoży jakiś kaszkiet czy kolczyka. Miałem hipstera, teraz będę miał w powieści emo. Literackim bohaterom ładniej jest czasem w łachmanach i błocie… (śmiech).”

Jak wynika z powyższych faktów, strój u Michaśki jest niezbędnym elementem określającym tożsamość seksualną bohaterów, a także wyznacznikiem ich statusu społecznego i miejsca w hierarchii społecznej. Stanowi on także o celności i trafności obserwacji socjologicznych.

To jest na poważnie?!”

Fani z Facebooka zaczęli się zastanawiać nad zasadnością sposobu promowania przez Witkowskiego ubioru „obciachowego”, kiczowego. Stąd też warto przyglądnąć się owemu przedsięwzięciu i odnieść je do zasadniczego w tym wypadku pojęcia kampu.

Na swoim fanpage’u Michaśka zaczęła umieszczać wpisy „w ramach FAQ”[7] i udzielać odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania. Jedno z pytań brzmi następująco: jak rozumiesz swoją rolę jako blogera modowego? Michaśka na to:
„Dla mnie bloger modowy to ktoś, kto z jednej strony jest dandysem, przychodzącym na imprezy jak Oscar Wilde ze słonecznikiem w butonierce, z drugiej – komentatorem i krytykiem mody, z trzeciej – Lady Gagą, przebierającą się na występy publiczne w kreacje wywołujące zamieszki… Musi być ikoną stylu, ale i zwykłym recenzentem pokazów. Powinien znać materiały i historię stroju. Powinien pokazywać innym, jak być sobą poprzez ubrania. Powinien być kolorowym ptakiem. Żeby innym robiło się weselej.”

Mnogość ról i kwestia przebierania się są tutaj szczególnie istotne. Michaśka widzi blogera modowego jako tego, który ma dostarczać rozrywki.

Pozostaje jednak kwestia proponowanych przez Witkowskiego strojów graniczących z kiczem lub też będących kwintesencją tegoż. „Pan chyba lubi wszystko, od czego inni odwracają wzrok?”[8] – zapytał Witkowskiego Krzysztof Kwiatkowski w wywiadzie dla „Wprost”. Co prawda pytanie padło w kontekście przygotowywania do tworzenia prozy, wizyt w prosektoriach etc., jednak można je również odnieść do kwestii stroju. Z pewnością kreacje Michaśki wpisują się w owo stwierdzenie. Warto zapytać: dlaczego tak się dzieje?

W gąszczu rozmazanych zdjęć ciuchów opatrzonych metkami z horrendalnymi cenami, pojawiają się także inne treści. Witkowski obiecywał w wywiadzie dla „VU MAGU” profesjonalnego bloga, sesje, komentowanie prasy. Profesjonalnej strony Michaśka jeszcze nie ma, za to użytkownicy Facebooka mogą zobaczyć nie tylko, co czyta Witkowski, ale także gdzie to robi. Nowe numery „WADa”, „Nº Homme” oraz „L’Uomo Vouge” to dla „każdej faszionistki” doskonałe źródło „zgapiania fajnych stylizacji i rozwiązań”. To, jak stwierdza Witkowski, doskonałe rzeczy do czytania „na kiblu”. Po tym stwierdzeniu na jego ścianie pojawiły się zdjęcia jego toalety i nowo zakupionych gazet.

Taktyka Witkowskiego zdaje się być bliska jego literackim przedsięwzięciom. Czy wykorzystuje on swą ugruntowaną pozycję po to, aby w świecie polskiej mody znalazło się miejsce dla jego realizacji kampowych? Zdaniem Witkowskiego elementy kampowe już tam są, na co dowodem może być druga, istotna wypowiedź w ramach FAQ, stanowiąca objaśnienie takich oto wątpliwości: „dlaczego Twój styl jest taki oczojebny i wyzywający?”. Michaśka rzecze:

Mój styl jest oczojebny i wyzywający ponieważ taki jest kontekst – czyli rzeczywistość Fashion Weeka i imprez – trwa ostra walka o flesze i ktoś, kto przyszedłby ubrany w dobrym stylu, ale w sposób stonowany, w ogóle nie zostałby zauważony.”

W podobnym stylu Michaśka wypowiedziała się w wywiadzie dla „VU MAGA”: „Oczywiście na Fashion Weeku (…) potrzebne są wodotryski, krynolina z klocków lego i akwarium na głowie, bo to jest małpiarnia”[9]. Odpowiedź ta jest pewnego rodzaju wskazówką, pozwalającą wytłumaczyć zachowania Michaśki. Jak wiadomo, kamp jest ostentacyjny, przesadzony, afektowany, teatralny. Ironicznie przedstawiane na kartach prozy elementy świata mody stanowią pewnego rodzaju pomost pomiędzy fanpage’ami Witkowskiego a literaturą. Wymienić tu można chociażby następujące elementy: marki Louis Vuitton, Zara, H&M, magazyn „WAD”, złote zegarki, japońskie stylizacje na przykład w typie męskiej wersji Gothic Lolita (styl, który przecież nosi znamiona rokoka).

W wywiadzie dla „VU MAGA” rozmawiający z Witkowskim Damian Gajda nawiązał do jego stylu prowadzenia Facebooka, przywołując umieszczenie zdjęć dokumentujących wizytę pisarza (czy też – blogera modowego) w warszawskim Vitkacu. Michał Witkowski zapytany, czy nie sądzi, że umieszczanie tego, co dokładnie kupił i ile na to wydał (zdjęcia metek z cenami), jest obciachowe, odpowiedział:
„Przede wszystkim żeby mnie zrozumieć, trzeba uruchomić pojęcie campu. Camp to łączenie dobrego i złego gustu, wysokich rejestrów i obciachu. Jest we mnie też obciach, ale staram się tak go ograć, żeby przedrzeźniać ten wokoło (…)”[10].

Michaśka gra w swoim teatrze kiczu. Wszak jest on zwolennikiem przymrużenia oka w świecie mody.

Nie należy zapominać, że Witkowski skończył pisać kolejną powieść (Zbrodniarz i dziewczyna), która właśnie została oddana do druku. Przed promocją Margot pisarz brylował w Warszawie, w celebryckim towarzystwie, jako niedoszły mąż Tomasza Jacykowa (ikony mody!). Pojawienie się w tym świecie z pewnością pomoże mu w promocji książki.

Być może z dnia na dzień pojawi się obiecywany przez Witkowskiego profesjonalny blog modowy. Dziś, wchodząc na fanpage’a Michaśki pisarki, można w skróconym opisie przeczytać następującą notę: „MICHAŁ WITKOWSKI: Urodzony w 1975 roku we Wrocławiu, mieszka we Warszawie. Pisarz i bloger modowy”.

Przypisy:

[1] M. Witkowski, Lubiewo, Kraków 2009, s. 105.

[2] Wszystkie wulgaryzmy typu: pedał, ciota etc. zostały zaczerpnięte z prozy i fanpage’y Michała Witkowskiego.

[3] Tamże, s. 11.

[4] Ch. Isherwood, The World in the Evening, New York 1954, s. 110. (Fragment cytatu w przekładzie M. Umińskiej, „Literatura na Świecie” 1994, nr 12, s. 327; ciąg dalszy – przekład J.P.). Cyt. za: M. Perkovich, Michaśki, kamp, pedały i literatura amerykańska, przeł. J. Połtyn, popr. A. Mizerka, „Teksty Drugie” 2012, 5 (137), s. 33–49.

[5] M. Witkowski, Lubiewo, dz. cyt., s. 286.

[6] M. Witkowski, Drwal, Warszawa 2011, s. 64.

[7] Warto przy tym pamiętać, że odpowiedzi na FAQ Michaśki są także ironiczne i stanowią element gry. Czasem jednak pisarz musi dodać komentarz, w którym objaśnia, że żartował.

[8] http://​www​.wprost​.pl/​a​r​/​4​3​5​2​0​4​/​W​i​t​k​o​w​s​k​i​-​M​o​d​a​-​g​l​a​m​o​u​r​-​t​r​u​p​y​-​i​-​g​r​a​b​arze/ (dostęp: 6.02.2014).

[9] http://​vumag​.pl/​l​u​d​z​i​e​/​m​i​c​h​a​l​-​w​i​t​k​o​w​s​k​i​-​m​o​d​a​-​t​o​-​n​i​e​-​l​o​u​i​s​-​v​u​i​t​t​o​n​,​6​1​4​2​7​,​s​t​r​o​n​a​,​1​.html (dostęp: 10.01.2014).

[10] http://​vumag​.pl/​l​u​d​z​i​e​/​m​i​c​h​a​l​-​w​i​t​k​o​w​s​k​i​-​m​o​d​a​-​t​o​-​n​i​e​-​l​o​u​i​s​-​v​u​i​t​t​o​n​,​6​1​4​2​7​,​s​t​r​o​n​a​,​2​.html (dostęp: 10.01.2014).

Artykuł ukazał się także w wersji papierowej „Fragile” nr 1(23) 2014.

Anna Grochowska - doktorantka literaturoznawstwa na Wydziale Polonistyki UJ, absolwentka filologii polskiej i historii sztuki,  dyrektor generalna Ogólnopolskiego Festiwalu Ścieżkami Pisarzy. Miasto jako przestrzeń twórców. Badaczka cracovianów. Obecnie kończy pisać monografię dawnego Domu Związku Literatów Polskich, który mieścił się w Krakowie przy ul. Krupniczej 22. Pracuje także nad rozprawą doktorską dotyczącą obecności Wawelu w literaturze, sztuce i kulturze przełomu XIX i XX wieku. Pokątnie zajmuje się prozą Michała Witkowskiego.

Napisz komentarz