Wystawa abstrakcyjnego malarstwa awangardowego to potencjalnie najbardziej niszowe przedsięwzięcie, mogące liczyć na niewielką liczbę zainteresowanych. Nie wiem, czy potwierdziło się to w przypadku ekspozycji Deep Impact zorganizowanej w Fundacji Gierowskiego w Warszawie, jednak kilka wyróżniających ją cech sprawia, że przynajmniej potencjalnie mogłaby ona przyciągnąć uwagę nieco szerszej grupy odbiorców. A niewątpliwie na to zasłużyła.

Fragmenty wystawy Deep Impact. Fundacja Gierowskiego w Warszawie, fot. A. Tes

Głównym bohaterem wydarzenia jest jeden z najwybitniejszych współczesnych artystów polskich – Stefan Gierowski i jego twórczość z lat 60., która została ukazana w kontekście zachodnioeuropejskiej awangardy tego czasu. Od początku wizyty w galerii towarzyszyło mi wrażenie, że nad całością aranżacji czuwa spójna idea przewodnia. Praca kuratora, związanego z Centre Pompidou w Paryżu, historyka sztuki – Michela Gauthier wyraźnie skupiła się na chęci pokazania wybranych zjawisk w problemowym kluczu i odkrywczym ujęciu. Odkrywczość ta, w porównaniu z dobrze skądinąd znanymi, mglistymi pomysłami na nowatorstwo, okazała się zaskakująco klarowna. Zaś sposób podejścia do awangardy rozbił nieco jej hermetyczne kody, nie powodując przy tym uproszczeń. Drugą i zapewne najważniejszą rewelacją podczas oglądania ekspozycji były same obrazy, które mówiąc najprościej, nie straciły na swoim wyrazie, nie zestarzały się. Twórczość Gierowskiego z lat 60. na tle ówczesnej awangardy w pełni odsłoniła swą wyrazistość i wyjątkowość, która nie wyklucza jednak głębokich konotacji wiążących ją z niektórymi zjawiskami w malarstwie abstrakcyjnym.

Fragmenty wystawy Deep Impact. Fundacja Gierowskiego w Warszawie, fot. A. Tes

Wyjściowa teza paryskiego kuratora zakłada pewną alternatywną możliwość: „gdyby historia – zimna wojna i żelazna kurtyna – w pewnym stopniu nie ograniczyła kontaktów Gierowskiego z zachodnioeuropejską awangardą lat sześćdziesiątych, mógłby on zająć wyjątkowe miejsce pośród artystów związanych z grupą Zero, stworzoną przez Ottona Pienego i Heinza Macka”[1], do których potem dołączył trzeci stały członek grupy – Günter Uecker. Grupa Zero inspirowała ruch, skupiający przez pewien okres wielu artystów, pragnących przełamać dominację informelu trwającą od czasów powojennych. Gierowski wkracza na drogę abstrakcji w połowie lat 50., przy czym wymyka się on zarówno abstrakcji geometrycznej, jak i ekspresjonizmowi abstrakcyjnemu, co według Gauthiera mogłoby właśnie być początkiem owej alternatywnej historii. Podążając tym tropem myślowym i dowodząc sensowności swojego twierdzenia, francuski historyk sztuki proponuje rozplanowanie wystawy wokół trzech zasadniczych wątków: Zero – Dynamo – Cosmos. Prace wybitnego polskiego abstrakcjonisty pokazane zostają obok obrazów twórców pochodzących z Belgii, Francji, Niemiec, Włoch.

Fragmenty wystawy Deep Impact. Fundacja Gierowskiego w Warszawie, fot. A. Tes

Zero. Poszukiwanie stopnia zerowego malarstwa rozumiane jest tu jako pewien ruch ku uproszczeniu i odnowieniu „malarskiego słownika”, zerwaniu z ekspresyjnym, pełnym gestów informelem. W wydaniu grupy Zero i Gierowskiego nie ma on ani nihilistycznego ani esencjalnego charakteru, nie pogrąża się autotematycznych referencjach, ale przyjmując celową redukcję formy, działa na „korzyść wymiarów, które nie stanowią specyfiki malarstwa, raczej otwierają je na coś innego niż ono samo”[2]. Podstawowymi składowymi tego słownika stają się: linia i monochromatyczność. W twórczości Gierowskiego linia wyodrębnia się jako temat malarstwa w 1959 i, jak trafnie określa Gauthier, jest tu ona przede wszystkim pewną trajektorią ruchu, nadaje sens przestrzeni. Drugim zasadniczym elementem języka „zero” jest powiązana z linią – monochromatyczność. Jako mistrzowski przykład ich zespolenia wskazane zostało dzieło Gierowskiego z 1964 roku – CLXXX, obejmujące dwanaście płócien tego samego formatu (100x100cm). Te zestawione parami recto verso kwadraty zawieszone zostały w powietrzu, w ten sposób, że z każdej strony widocznych jest po sześć płócien. Prace te to, jak określa Gauthier, raczej „alter” – lub „nad- monochromy” . Syntetyzując można powiedzieć, że występowanie w nich efektów światła, cienia, mglistości , przeświecania, przestrzenności zbliża je do zainteresowań obecnych u ważnych malarzy z ruchu Zero. Wspólna jest też chęć uniknięcia „martwoty zamkniętej formy” czy autotematycznego wymiaru malarstwa. Wybrane dzieła zarówno artystów zachodnioeuropejskich, jak i polskiego twórcy, „są świadectwem czasu, kiedy monochromatyczności nie uważano za zwieńczenie dziejów malarstwa, pozbywającego się wszystkich konwencji (…), lecz traktowano ją jako sposób na unaocznienie tych transcendentnych warunków doświadczenia zmysłowego, jakimi są przestrzeń i światło; czasu kiedy monochromatyczny obraz nie odzwierciedlał płaskości pola malarskiego, lecz był wyrazem nieograniczonej głębi przestrzeni w jej kosmicznym wręcz wymiarze”[3].

Fragmenty wystawy Deep Impact. Fundacja Gierowskiego w Warszawie, fot. A. Tes

W towarzyszącym wystawie eseju, kurator o wiele szerzej, wielopoziomowo analizuje specyfikę użycia linii i monochromatyczności w dokonaniach polskiego malarza, wskazując tak na różnice, jak i podobieństwa z poszukiwaniami innych artystów (m.in.: B. Newmana, J. Verheyena, M. Barré, J. Dagottex , F. Lo Savio). Zainteresowanych odsyłam do tego godnego uwagi tekstu, tutaj podkreślę tylko, że układ prac na ekspozycji wyraziście koresponduje z przewodnimi wątkami. Odbiorca zatem, nawet jeśli nie sięgnie po prowadzony ze znawstwem komentarz, może do pewnego stopnia rozeznać się w istniejących powinowactwach artystycznych. ( Dodatkową pomocą są oczywiście wprowadzenia umieszczone na ścianach galerii).

Kolejna część wystawy zaaranżowana została wokół hasła Dynamo[4], które nie tyle wprowadza osobny rozdział, co stanowi kontynuacje wcześniej uwydatnionych procesów. Czynnikiem dynamizującym twórczość Gierowskiego w kierunku „modelu energetycznego” stała się i tym razem linia, jako element implikujący ruch. Na ekspozycji zgromadzono między innymi „cztery autentyczne arcydzieła” , tytułowane, jak zwykle, cyframi rzymskimi – CLXXXIX (1965), CXCI (1965), CC (1966) i CCXVI (1968), których oryginalność sprawia że, jak podkreśla Gauthier, właściwie nie da się ich z niczym porównać. W samej warstwie ikonograficznej można natomiast odnaleźć pewne analogie z dokumentacją naukową tym bardziej, że jak wiadomo, warszawski artysta dostrzega wpływ rozwoju naukowego na sztukę, a fizyka była dla niego niejednokrotnie źródłem inspiracji[5]. „Ten naukowy tropizm świata wyobraźni Gierowskiego sam w sobie wystarczy, by zdecydowanie oddzielić jego twórczość od panującego wówczas w Ameryce formalizmu i od malarstwa autotematycznego, zbliża ją zaś do malarskiej myśli ruchu Zero”[6]. Inną ciekawą koncepcją jest umieszczenie niektórych dzieł polskiego abstrakcjonisty i przykładów z kręgu ruchu Zero (J. Verdeyen, P. Dorazio) w orbicie oddziaływania rajonizmu (łuczymu), abstrakcyjnego kierunku zapoczątkowanego w 1913 roku przez Michaiła Łarionowa. Jednak neorajonizm to znowu tylko jeden z kontekstów, jakie pojawić się mogą w analizach problemu dynamiki. Dla wielu dzieł, jak wskazano, bardziej przekonujące będą odniesienia do poszukiwań z pogranicza optyki i kinetyki, uprawianych przez Lucio Fontanę czy Mario Nigro. Swój tok myślenia o dynamice w twórczości Gierowskiego, kurator podsumowuje: „Ma się wrażenie, że jego sztuka musiała drastycznie zredukować swój słownik, że powrócił do stopnia zero czyli linii, aby wykorzystując jej siłę jako trajektorię, znaleźć formy dynamiki i jednocześnie uruchomić prawdziwą dynamikę form”[7].

Fragmenty wystawy Deep Impact. Fundacja Gierowskiego w Warszawie, fot. A. Tes

I wreszcie Cosmos - trzeci z motywów przewodnich wystawy. Pierwsze dzieła Gierowskiego o wyraźnie kosmicznych odwołaniach powstają w 1964. Charakterystyczne współistnienie linii i tarczy planety prawie nie znajduje analogii[8]. Niemniej, refleksja nad transcendentalnymi warunkami doświadczenia artystycznego – przestrzenią i światłem, doprowadziła do przyjęcia paradygmatu kosmicznego również artystów ruchu Zero. Podbój kosmosu przez człowieka znalazł swój rezonans w sztuce[9]. Coraz liczniej wykorzystywano odniesienia solarne, lunarne czy gwiezdne (O. Piene, J. Verheyen, L. Fontana, Y. Klein, J. Dagottex). Na wystawie szczególnie wyeksponowano, kilka wielkoformatowych prac Anny –Evy Bergman, z charakterystycznym zastosowaniem płatków metalu dla reprezentacji planet. Pojawił się też przykład twórczości Mario Pupino Samona, wskazywanego tu jako pionier powojennej kosmicznej abstrakcji. Na tym tle „ niezwykłe kosmiczne abstrakcje Gierowskiego, nieporównywalne z niczym w twórczości malarskiej jego czasów, nie ograniczają się do tarczy planety jako emblematu kosmosu, tworzą obrazy, które przyciągają wzrok dla siebie samych, a nie tylko z powodu ich symbolicznego znaczenia. Ich wielkość polega na tym, że w znacznie większym stopniu niż kosmiczne obrazy artystów związanych z grupą Zero dają początek autentycznej abstrakcyjnej ikonografii przestrzeni w jej kosmicznym wyrazie”[10].

Francuski historyk sztuki, przygotowując wystawę, bardzo interesująco ustanawia nowy kontekst, w jakim ogląda i interpretuje twórczość jednego z największych polskich artystów XX/​XXI wieku. To novum nie tylko odświeża perspektywę odbioru oeuvre Gierowskiego, ale pozwala zobaczyć je w nieoczywistych konstelacjach, rozszerzyć zasięg pytań i analiz. Pozwala raz jeszcze uświadomić sobie faktyczną doniosłość i oryginalność dokonań polskiego abstrakcjonisty. Wreszcie może prowadzić do refleksji, że swoista separacja za żelazną kurtyną zdawała się nawet sprzyjać pewnej osobności twórczej, ale miarą jej uniwersalnej wartości, jest to, że spotkała się z niektórymi poziomami poszukiwań w sztuce światowej i ma w nich swój niepowtarzalny udział.

Fragmenty wystawy Deep Impact. Fundacja Gierowskiego w Warszawie, fot. A. Tes

W warszawskiej Fundacji Gierowskiego, która od pewnego czasu jawi się jako ważne miejsce prezentacji sztuki współczesnej, gdzie proponowane są ciekawe problemowe ekspozycje, po raz kolejny udało się stworzyć bardzo dobry pokaz malarstwa abstrakcyjnego. Na uwagę zasługuje zgromadzenie obok obrazów należących do Fundacji, także reprezentacyjnych dzieł Gierowskiego z wielu kolekcji muzealnych i prywatnych. Z różnych źródeł wypożyczono również obrazy zachodnioeuropejskie. Może pewien niedosyt budzi fakt, że nie znalazły się wśród nich prace tak wybitnych twórców jak Lucio Fontana czy Yves Klein, do których również odnosi towarzyszący wystawie esej autorstwa jej pomysłodawcy. Ale uraczeni tym co jest, nie wymagajmy więcej…

Wystawa Deep Impact. Stefam Gierowski i europejska awangarda lat 60.

Fundacja Gierowskiego w Warszawie. 15.09 – 15. 11. 2019

[1] M. Gauthier, Deep Impact. Stefan Gierowski i europejska awangarda lat 60., Katalog wystawy, Fundacja Gierowskiego, Warszawa 2019.

[2] M. Gauthier, dz. cyt. s. 14.

[3] Tamże, s. 34.

[4] Ta część ekspozycji, swym tytułem nawiązuje do wystawy Dynamo 1 zorganizowanej w 1959 roku w Wiesbaden.

[5] Por. np.: Z. Taranienki, Rozmowy o malarstwie, PIW, Warszawa 1987, s. 52; N. Cieślak, (Meta)fizyka obrazu, „Fragile” 4 (14) 2011, s. 34–39.

[6] M. Gauthier, s. 48.

[7] Tamże, s. 62.

[8] M. Gauthier przypomina tu dwie prace B. Newmana z 1947 roku. Znacznie bogatsza była wówczas ikonografia samych planetarnych tarcz.

[9] Nie zapomnijmy, że tematyka kosmiczna pojawia się i za czasów pierwszej awangardy.

[10] Tamże, s. 83.

Agnieszka Tes - historyczka i krytyczka sztuki, malarka. Obecnie redaguje dział sztuki we Fragile.

Napisz komentarz