Życie ukryte w dźwiękach. Muzyczna biografia Björk Gudmundsdottir

0
1315

Doświadczanie muzyki Björk nosi znamiona dyskursu miłosnego. Każda opowieść o fenomenie tej postaci w pewnym momencie musi skręcić w stronę narracji osobistej. W przeciwnym razie zatrzyma się na etapie czystego zauroczenia i zachwytu jej muzycznymi (r)ewolucjami, co przy takiej supremacji Islandki w świecie dźwięków wcale nie jest trudne.

Skierowanie wzroku (słuchu) na siebie pozwala, by muzyka tworzyła intymną przestrzeń spotkania, zetknięcia się ze sobą dwóch biografii. Raz po raz zamyka w ciepłej i wymoszczonej zmysłowością kapsule dźwięków, ale i rozsadza od środka wulkaniczną lawą emocjonalnych dysonansów.

Björk intryguje nie tylko głosem. Patrzy się na nią z chorobliwą wręcz przyjemnością, na te jej dziwaczne kreacje, które genialnie korespondują z nietuzinkową urodą. Zatopiona w intensywnych kolorach tkanin jawi się jako postać z bajki (bynajmniej nie dla dzieci) albo istota z obcej planety. Tej „inności” dodają jej lekko skośne oczy, trochę kocie – jakby przymrużone z rozkoszy, a może ze złości – nie wiadomo. Wyraźny akcent brwi i rama z gęstych, czarnych włosów okalają twarz o niebywałej wręcz mimice. Kiedy śpiewa – mocno, ekspresyjnie, ma się wrażenie bycia połykanym, trawionym przez falę dźwięków. Jej głos jest totalnie zawłaszczający – nie ma nic poza i ponad nim. Zupełnie nie nadaje się na tło zwykłych czynności. Zmywanie naczyń przy jego akompaniamencie groziłoby katastrofą. Tkwi w tym jakaś złowieszczość. Dopełniona sensualnością, buduje fenomen ambiwalencji Björk.

Ona jest i królową oceanu, i małą czarownicą z Islandii. Żyje w przedziwnej symbiozie z islandzkim krajobrazem, anektując jego właściwości w sferę muzyki: od prostych dźwięków, (stóp na śniegu, szum wody) po tekstowe metafory gejzerów, oceanu, wulkanów etc. Jednocześnie, o czym wielokrotnie przekonuje, trwa w całkowitym umiłowaniu nowoczesnych technologii. Na fundamencie tego zaskakującego splotu – odwiecznej natury, w której zmiany są niezauważalne ludzkim okiem, z wciąż udoskonalaną technologią Björk buduje swoją muzyczną tożsamość. Jest to także główny punkt wyjścia do odczuwania jej jako obcej i nieznanej istoty, silnej i despotycznej zarazem. Bywa także, że pod naporem tego połączenia staje się bardzo krucha i delikatna, jak dziecko. Wszystkie zależności oraz żywioł metamorfozy doskonale eksponują teledyski do jej muzyki.

Cały artykuł dostępny w wersji papierowej „Fragile”.

 

Artykuł ukazał się w piśmie kulturalnym „Fragile” nr 4 (14) 2011.

Dodaj odpowiedź