Zaczęło się niewinnie. Były pacyfistyczne deklaracje, pokojowe zgromadzenia, antywojenne artykuły w gazetach i piosenki w radiu. Obywatele Stanów Zjednoczonych natychmiast podzielili się na dwa obozy: tych, którzy wojnę w Wietnamie uznawali za słuszną, i tych, którzy postanowili jej się przeciwstawić. Niestety, wraz z eskalacją wietnamskiego konfliktu radykalizowały się też metody antywojennych protestów, poczynając od płomiennych przemów czy komponowania protest songów, kończąc zaś na nieudanej rewolucji w duchu partyzantki Che Guevary.

O wojnie w Wietnamie napisano już niemal wszystko, dlatego nie będę przybliżała ani genezy konfliktu, ani słynnych wydarzeń, ani też politycznych konsekwencji owego sporu. Będzie to raczej próba prześledzenia ewolucji wybranych postaw amerykańskiego środowiska kontrkultury lat 60. – początkowo pokojowych, potem niejednokrotnie bliskich duchowi walki terrorystycznej. Postaw prawdziwych pacyfistów oraz osób, dla których Wietnam stanowił wymarzony pretekst do zaprezentowania własnej twórczości, fanatycznych ideologii, a nawet dobrej zabawy. Należy pamiętać, że część z przytoczonych poniżej zjawisk nie wiąże się jedynie z wojną w Wietnamie, ale także z ogólnie pojętym sprzeciwem wobec pogwałcenia praw człowieka bądź kontestacją samą w sobie. Należy również wziąć pod uwagę fakt, że ze względu na rozpiętość tematu i mnogość przykładów ich wybór będzie mocno zawężony.

Draft Dodger Rag, czyli palenie kart wojskowych

Gdy Phil Ochs w roku 1965 pisał swą słynną wówczas piosenkę[1], młodzi mężczyźni dopiero od niedawna, w geście protestu przeciwko obowiązkowemu poborowi do armii, który zwykle wiązał się z koniecznością wyjazdu na wojnę w Wietnamie, zaczęli palić karty wojskowe, tak zwane draft cards. Sam pomysł, jak przytacza George Flynn, narodził się 12 maja 1964 roku w Nowym Jorku, gdy dwunastu powołanych do wojska buntowników dokonało publicznego spalenia kart[2]. Niektórzy jednak uważają, że przełomowy moment nastąpił w roku 1965, w październiku, gdy swoją kartę spalił David Miller, odmawiając wstąpienia do armii z przyczyn religijnych. Wedle samego Millera jego działanie spowodowało wprowadzenie przez rząd ustawy, która uznała palenie kart za przestępstwo[3]. Trzy dni po swym wystąpieniu dwudziestoczteroletni mężczyzna został zatrzymany przez agentów FBI i aresztowany. Jego adwokat, przytaczając argumenty na obronę klienta, powołał się na pierwszą poprawkę do konstytucji Stanów Zjednoczonych (wolności obywatelskie), uznając akt Millera za symboliczną wypowiedź przeciwko działaniom wojennym[4].

Nie wiadomo dokładnie, jak wielu powołanych do armii do końca lat 60. spaliło swoje karty poboru, lecz najsłynniejszy był z pewnością symboliczny gest Abbiego Hoffmana. Hoffman, uznany z powodu astmy za niezdolnego do służby wojskowej, w kwietniu 1967 roku spalił swoje wezwanie[5]. W maju tego samego roku pisarz kontrkultury, Paul Goodman, w artykule dla „The New York Review of Books” wyraził swe poparcie dla publicznego i prywatnego palenia draft cards[6].

Where Have All The Flowers Gone?, czyli topical and protest songs

Na początek podstawowe rozróżnienie, kłopotliwe dla wielu osób: topical song nie jest tym samym co protest song. Protest songs (pieśni protestu) to muzyczne utwory, które nie tylko opisują jakieś ważne wydarzenie, lecz także komentują jego skutki, stawiają diagnozy, proponują alternatywne rozwiązania, wyrażają poglądy. Topical songs (pieśni tematyczne) to pojęcie ukute przez Phila Ochsa[7]. Patrząc hierarchicznie: pieśni protestu są podgatunkiem w obrębie pieśni tematycznych[8].

W latach 60. nastąpił renesans folku. Wśród wielu piosenek opiewających miłość, wartości rodzinne czy uroki życia, pojawiły się dramatyczne obrazy z wojny, wieców i marszów, zamachów na tle politycznym czy pospolitych morderstw. Szczególnie chętnie śpiewano o wojnie, konkretnie odwołując się do konfliktu w Wietnamie.

Phil Ochs przed biurem the National Student Association in Washington, fot. Chip Berlet, 1975

Obok sztandarowego przykładu, przytaczanego zawsze i w każdych okolicznościach: Blowin In’ The Wind Boba Dylana, ogromną popularność zyskała napisana przez Pete’a Seegera w 1955 roku piosenka Where Have All The Flowers Gone?, która w latach 60. doczekała się licznych coverów. Własne wersje prezentowali wszyscy najsłynniejsi muzycy dekady, między innymi: The Kingston Trio czy Joan Baez, jednak oficjalna wersja, poza oryginałem Seegera, najczęściej kojarzona jest z Judy Collins, która podczas Chicago Seven Trial zaśpiewała na sali sądowej fragmenty utworu. Podmiot w pieśni za pomocą operatora: where (gdzie) pyta kolejno o to, co stało się z młodymi kobietami i mężczyznami, żołnierzami, nagrobkami i tytułowymi kwiatami. Utwór nawiązuje raczej do wydarzeń II wojny światowej, mimo to często śpiewano go w sytuacji protestów przeciwko wojnie w Wietnamie. Podobną funkcję pełniła zresztą pieśń We Shall Overcome, również autorstwa Seegra, którą łączono nie tylko z walką o prawa człowieka, lecz z każdym istotnym dla dekady wydarzeniem.

Najpopularniejszym reprezentantem gatunku topical songs i chyba najżarliwszym propagatorem wycofania amerykańskich wojsk z Półwyspu Indochińskiego był Phil Ochs. Przynajmniej kilkadziesiąt napisanych przez niego piosenek, bezpośrednio lub w pewnych fragmentach, zawiera motywy wojenne. Cops Of The World, Draft Dodger Rag, I Ain’t Marchin’ Anymore, Talking Vietnam, The War Is Over czy White Boots Marching In A Yellow Land. Chociaż największą sławę przyniosła mu I Ain’t Marchin’ Anymore, warto zwrócić uwagę szczególnie na Draft Dodger Rag[9]. Tekst to nagromadzenie na zasadzie enumeracji powodów, dla których mający zostać wcielony do armii osiemnastolatek powinien uniknąć poboru. Stojąc przed komisją wojskową, chłopak w parodystyczny sposób mówi kolejno o swoim młodym wieku, złym stanie zdrowia (problemy z wątrobą, astma, liczne alergie, płaskostopie, wada wzroku i kręgosłupa, epilepsja, ogólna zła kondycja fizyczna, uzależnienie od narkotyków), kalekim członku rodziny na utrzymaniu, homoseksualizmie. Każdy z tych powodów, rozpatrywany osobno, stanowił wówczas podstawę do odroczenia obowiązku służby wojskowej. Kontrowersyjny może być fakt, że protagonista wcale nie sprzeciwia się wojnie z pobudek moralnych czy religijnych, lecz raczej z powodów estetycznych. Jak w osobie niedoszłego żołnierza śpiewa Ochs:

„Niech umrze En Lai
Gardzę nim co dnia
Lecz proszę, zrozumcie że
Jeśli ktoś już musi jechać tam
Nie wysyłajcie mnie
Powodzenia, sir
Nieście piekła gniew
Proszę zabić ich tysiąc już dziś
Kiedy będzie wojna
Bez mordu, spokojna
Będę pierwszy by tam iść”[10].

Kwiatem w karabin, czyli alternatywne metody walki


Flower children
– dzieci kwiaty, flower power – moc kwiatów. Określenia te na stałe chyba przylgnęły do młodzieżowej formacji kontrkulturowej lat 60., określanej powszechnie mianem hipisów. Slogan flower power został wymyślony w roku 1965 przez poetę Allena Ginsberga, zaliczanego w poczet beatników, i opisywał pewien utopijny projekt, polegający na zwalczaniu działań militarnych za pomocą kwiatów. Była to bezpośrednia reakcja na brutalne starcie, do jakiego doszło 16 października 1965 roku podczas antywojennego marszu z Berkeley do Oakland, gdzie Hell Angels[11] rozpoczęli walki z policją. Znanego z pacyfistycznej postawy Ginsberga, również uczestniczącego w owym wydarzeniu, poproszono o zabranie głosu. Słowa, jakie wówczas padły, zaskoczyły wielu:

„Mnóstwo kwiatów – spektakl wizualny – zwłaszcza ulokowanych na liniach frontu po to, by zbudować barykady, by pokazać Aniołom Piekieł, policji, politykom, prasie i widzom, że naprawdę jest to konieczne lub koniec z paradą (…)”[12].

Co więcej, mimo uderzającej naiwności wizji Ginsberga zrealizowano ją:

„Jest takie słynne zdjęcie. W prawym dolnym rogu stoi młody mężczyzna ubrany i uczesany całkiem zwyczajnie. W lewej ręce trzyma bukiet goździków, w prawej tylko jeden kwiat, który usiłuje włożyć do lufy karabinu. Otaczają go żołnierze i ich oskarżycielsko wymierzona broń. Nikt się nie uśmiecha, wszystkie twarze są skupione, zastygłe w wyczekiwaniu. Fotografia ta, znana pod nazwą Flower Power (Moc Kwiatów), została zrobiona przez Berniego Bostona 21 października 1967 roku, podczas pamiętnego marszu w Waszyngtonie. Tego samego dnia pewna dziewczyna, tańcząc z kwiatem dłoni, prosiła żołnierzy: »Weźmiecie ode mnie ten kwiat? Proszę, zróbcie to. Czyżbyście bali się kwiatów?«. Ją również upamiętniono na fotografii”[13].

Marsz przeciwników wojny w Wietnamie na Pentagon w Waszyngtonie, 21 października 1967, fot. Frank Wolfe

Warto jednak pamiętać, że ta idealistyczna historia ma swoją nieco bardziej pragmatyczną genezę. 21 października 1967 roku zaplanowano wspomniany powyżej Marsz na Waszyngton. Organizatorzy, a wśród nich Abbie Hoffman i Jerry Rubin, założyciele świeżo powstałej, zdecydowanie niepacyfistycznej organizacji YIP (Youth International Party), postanowili zrzucić na Pentagon dziesięć tysięcy kwiatów, lecz akcja została zawczasu odkryta i władze udaremniły jej wykonanie[14]. Nie wiedząc, co począć z kwiatami, rozdano je zgromadzonemu tłumowi.

Yippies, jak nazywano członków YIP, znani są także z wcześniejszych akcji w duchu flower power. W maju 1967 roku podczas nowojorskiej parady Hoffman zorganizował tak zwaną Flower Brigade (Brygadę Kwiatów), która miała upamiętnić żołnierzy poległych w Wietnamie, deklarując, że do rzeki wrzucone zostaną słoneczniki, a miasto zaleje potok kwiatowych łańcuchów z mniszka lekarskiego[15]. W tydzień po tych wydarzeniach, w Święto Sił Zbrojnych, Hoffman wraz z członkami redakcji i sympatykami magazynu „Workshop in Nonvionence” dzień ten ogłosił Świętem Kwiatów, organizując alternatywny dla oficjalnej parady strajk w Central Parku[16].

Wojna przeciw wojnie, czyli Chicago Convention 1968

Festival of Life w założeniu było kontrwydarzeniem dla Chicago Convention – konwencji zwanej przez yippies Festival of Death. W 1967 roku Partia Demokratyczna oświadczyła, że w ostatnim tygodniu czerwca w Chicago odbędzie się konwencja, podczas której zostanie wyłoniony kandydat do najbliższych wyborów. Ponieważ dotychczasowy prezydent – Lyndon Johnson nie spełnił obietnicy wycofania amerykańskich wojsk z Wietnamu, uznano, że każdy kandydat zagraża interesom amerykańskiej lewicy.

Oficjalnie Festival of Life był festiwalem muzyki, lecz niewielu przyjechało na niego z takim zamiarem. Nieoficjalnie: yippies, SDS (Students for Democratic Society), MOBE, Czarne Pantery i wiele innych organizacji połączyło swe siły, by zorganizować w Chicago rewolucję. Miała być pierwszą w USA i objąć wszystkie miasta. Rewolucjonistom przyświecały ideały Ernesta Guevary, zaadaptowane już częściowo w tradycji partyzanckiego teatru ulicznego (Guerilla Theater). Niczym wojna, która wojny miała znieść, Chicago miało być pierwszym krokiem do pokoju w USA. Ćwiczono więc formowanie barykad, konstruowano bomby, gromadzono broń. Podczas tygodnia konwencji doszło do słynnych zamieszek, w których kilkaset osób doznało obrażeń. Chociaż mówi się o policyjnych zamieszkach (the police riot) jako źródle konfliktów, jednak zeznania zeznania świadków w Chicago Seven Trial, procesie, który odbył się później, wskazują, że Chicago od początku było ukartowane jako wydarzenie o charakterze rewolucyjnym. Rewolucja nie udała się jednak i właściwie Chicago, bardziej niż cokolwiek innego – festiwal w Woodstock czy morderstwa Mansona, stanowi symboliczny koniec epoki dzieci kwiatów[17].

Przyczyn radykalizacji metod działań aktywistów walczących o wycofanie się Amerykanów z Wietnamu było wiele. Lekceważenie ze strony władzy, nadmierne opresje, zbyt wielka różnorodność dążeń (wyzwolenie seksualne, nowe religie i filozofie, prawa człowieka, wojna etc.), zbyt duże zaufanie do ideologii lewicowych, zwłaszcza rewolucyjnych, brak patriotyzmu lub przeciwnie – fanatyczny patriotyzm, zbyt mała wiedza na temat istoty konfliktu wietnamskiego, krótkowzroczność w przewidywaniu skutków działań, pragnienie rozrywki i rozgłosu bardziej niż rzeczywistych zmian w polityce i stosunkach społecznych i wiele, wiele innych. Wydaje się jednak, że problem zasadzał się głównie na tym, iż wojna w Wietnamie wymknęła się spod kontroli, stała się symulacją, która zajęła miejsce rzeczywistych walk. Choć z początku stanowiła realny powód fermentu i niezadowolenia, kwestia odległego konfliktu z czasem zaczęła blaknąć. Wietnam stał się słowem-metaforą, określeniem wszystkiego tego, co popycha do zmiany. A ponieważ tych zmian było bardzo dużo, a każda nieudana, zaczęły się one piętrzyć. Cień przyszłego Chicago krył się w każdym kwiatku włożonym do lufy karabinu i w każdej spalonej draft card. Mówi się, że jeśli Wietnam nie istniał, należałoby go wymyślić. I tak faktycznie chyba jest.

 

Przypisy:

[1] Draft Dodger Rag, będzie o niej mowa w dalszej części artykułu.
[2] G.Q. Flynn, The Draft, 1940–1973, w: Modern War Studies, University Press of Kansas 1993, s. 175.
[3] D. Miller, Reclaiming Our History: Memoirs of a Draft-Card Burner, „Reclaiming Quarterly”, nr 82, 2001, cyt. za: http://www.reclaimingquarterly. org/82/rq-82-draftcard.html (dostęp: 17.05.2015).
[4] M.A. Blanchard, Revolutionary sparks: freedom of expression in modern America, Oxford University Press U.S. 1992, s. 304.
[5] J. Raskin, For the Hell of It: The Life and Times of Abbie Hoffman, University of California Press 1998, s. 111.
[6] P. Goodman, We Won’t Go, „The New York Review of Books”, 18 maja 1967, cyt. za: http://www.nybooks.com/ articles/archives/1967/may/18/we-wont-go/ (dostęp: 17.05.2015).
[7] P. Ochs, Testimony of Phillip Ochs in the Chicago 7 Trial: The Chicago Seven Trial: Excerpts from the Trial Transcript, cyt za: http://law2.umkc.edu/faculty/projects/ftrials/chicago7/ Chi7_trial.html (dostęp: 17.05.2015).
[8] D. Willoughby, e-Study Guide for: The World of Music, cyt. za: http://www.smartbooks.com.gt/book/ english/cram101-textbook-reviews/e-study-guidefor- the-world-of-music-by-david-willoughby-isbn- 9780073127002?id=206644 (dostęp: 17.05.2015).
[9] Draft dodger to osoba unikająca obowiązku służby wojskowej (draft znaczy karta, dodger – oszust), zaś rag stanowi nawiązanie do gatunku muzycznego.
[10] Por. P. Ochs, Draft Dodger Rag, w: I Ain’t Marching Anymore, Elektra, 1965; Nuta o tym, jak uniknąć wojska (przeł. K. Koćma), w: K. Koćma, „Więcej pieśni nie ma”. Phil Ochs w polskim przekładzie albo zmagania tłumaczki z „topical songs”, maszynopis pracy magisterskiej, promotor: prof. dr hab. J. Waniakowa, Kraków, Uniwersytet Jagielloński 2015, s. 28.
[11] Powstały w 1947 r. klub motocyklowy postrzegany jako organizacja o charakterze przestępczym.
[12] Przekład własny, cyt. za: http://1965book. com/2014/11/05/november-19-the-berkeley-barb–publishes-allen-ginsbergs-essay-demonstration-or- -spectacle-as-example-as-communication-or-how-to- -make-a-marchspectacle-which (dostęp: 17.05.2015).
[13] K. Koćma, Zapomniane dziedzictwo – Guerilla Theater jako katalizator zmian społeczno-politycznych w Stanach Zjednoczonych drugiej połowy lat 1960. Por. http://stronatytulowa. pl/zapomniane-dziedzictwo-guerilla-theater- -jako-katalizator-zmian-spoleczno-politycznych-w-stanach- zjednoczonych-drugiej-polowy-lat-1960/ (dostęp: 17.05.2015).
[14] Por. http://www.livinghistoryfarm.org/farminginthe50s/ life_09.html (dostęp: 17.05.2015).
[15] M. Jezer, Abbie Hoffman: American Rebel, Rutgers University Press 1999, s. 115.
[16] Tamże.
[17] Trudno wskazać jedno źródło wiedzy na temat Chicago. Najpełniejszy obraz da lektura transkrypcji całego procesu Chicago Seven Trial wraz z komentarzami. Por. http://law2.umkc.edu/faculty/projects/ftrials/Chicago7/ Chi7_trial.html (dostęp: 17.05.2015).

 

Artykuł ukazał się w wersji papierowej “Fragile” nr 2  (28) 2015.

Katarzyna Koćma - badaczka literatury, tłumaczka poezji, amerykanistka. Zajmuje się kontrkulturą lat 60., fantastyką naukową oraz zagadnieniem intertekstualności. Obecnie doktorantka Wydziału Polonistyki UJ oraz publicystka, redaktorka oraz szefowa działu korekty magazynu ogólnofantastycznego „Smokopolitan”.

Napisz komentarz


9 − jeden =