Baltazar. Autobiografia Sławomira Mrożka jest książką na wskroś nieinteresującą. Jeden fakt stanowi o tej książki istnieniu i pozwala o niej mówić. Fakt ten, paradoksalnie, przynależy do kategorii pozajęzykowej, gdyż dotyczy afazji, która dotyka Mrożka (jako wynik udaru mózgu) w niedzielę 15 maja 2002 roku. „Afazja jest to częściowa lub całkowita utrata zdolności posługiwania się językiem, spowodowana uszkodzeniem niektórych struktur mózgowych”, podaje definicję Mrożek vel Baltazar[1]. Po tych słowach bierze początek nowy akapit, zaczynający się następująco: „Kiedy odzyskałem mowę…”. Nic więcej. Tylko ten nagły przeskok nad katastrofą języka do nagłego – niewidocznego jednak w tekście – odbudowania jego struktur.

Książka, którą mamy w rękach, jest pokłosiem ogromnej pracy, jaką Mrożek wykonał przy wsparciu logopedy Beaty Mikołajko. Proces terapii, „dość złożonej i niekonwencjonalnej”, trwał cztery lata i polegał między innymi na codziennym odręcznym zapisywaniu kilku stron. Mikołajko mówi w wywiadzie:

„Powstawały kolejne strony pełne różnych błędów: składniowych, interpunkcyjnych, stylistycznych. Te rzeczy absolutnie nie nadawały się do czytania przez osoby postronne, miały wartość czysto terapeutyczną. Tak sobie to pisaliśmy, aż pan Mrożek postanowił tę autobiografię wydać. Wtedy poprzeczka została podniesiona. Każda strona wymagała przepracowania. (…) Udało się, choć ta książka pewnie wciąż pozostawia wiele do życzenia”[2].

Wynikiem pracy terapeutycznej jest powstanie dwóch równoległych tekstów. Jednego  –niemożliwego do przeczytania i dostępnego tylko postronnym – oraz drugiego, który jest autoryzowany, przepracowany i ogólnodostępny. O pierwszym możemy mówić wyłącznie w domyśle, poszukiwać go jako tekstu, który został nadpisany przez autobiografię, tekstu pseudonimu. Vel.

Przez nadpisanie rozumiemy taką „czynność pisarską”, która zastępuje – zacierając – wcześniejszy zapis zapisem nowym. Nie będzie chyba błędem powiedzieć, że tekst nadpisany jest rodzajem palimpsestu, z którego usunięto zapis pierwotny za sprawą wprowadzenia treści nowej. Obraz palimpsestu, przypomnijmy słowa Gérarda Genette’a, „gdzie spod jednego tekstu tego samego pergaminu wyziera inny, którego ów późniejszy tekst nie przysłonił całkowicie, pozwalając mu miejscami prześwitywać”[3].

(…)

 

Cały artykuł dostępny jest w piśmie „Fragile” nr 1 (35) 2017.

 

Przypisy:

[1] S. Mrożek, Baltazar. Autobiografia, Warszawa 2006, s. 9. Kolejne przytoczenia oznaczam bezpośrednio w tekście skrótem BA i numerem strony.
[2] M.I. Niemczyńska, Milczenie Mrożka, „Gazeta Wyborcza” 2010, 26 IX, http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,8415135,Milczenie_Mrozka.html?disableRedirects=true (dostęp: 14 lutego 2017 roku).
[3] G. Genette, Palimpsesty. Literatura drugiego stopnia, przeł. T. Stróżyński, A. Milecki, Gdańsk 2014, s. 422.

Maciej Topolski - (ur. 1989) tłumacz, eseista, poeta, redaktor. Doktorant na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Współpracuje z serwisami taniecpolska.pl oraz Opcje 1:1. Były redaktor niedoczytania.pl (2009–2011). Przygotował wybór wierszy Adama Wiedemanna Domy schadzek (2012). Publikuje w ogólnopolskich czasopismach literackich. Mieszka w Krakowie.

Napisz komentarz


− 2 = cztery