Internetowe oblicze sprawiedliwości

0
1225

„Jesteśmy Anonymous.
Jesteśmy Legionem.
Nie przebaczamy.
Nie zapominamy.
Spodziewajcie się nas”.

Anonymous

Świat wirtualny przestał być jedynie barwnym dodatkiem do rzeczywistości. Stał się jej przedłużeniem, które kreuje nowe sposoby przyswajania wiedzy i języki komunikacji nierzadko zakorzenione wyłącznie w cyfrowym uniwersum. Pod względem wpływu na świadomość i poczynania społeczeństwa, zdarzenia rejestrowane w przestrzeni internetowej nie ustępują już tym pojawiającym się w świecie namacalnych fizycznie form. Naturalnym następstwem zacierających się granic między „realem” a „wirtualem” jest wykształcenie się społeczności, dla której życie w sieci stanowi większą wartość niż życie poza nią. Grupy, która kierując się własną moralnością i w imię specyficznie pojętej internetowej sprawiedliwości, broni ich za wszelką cenę, niekoniecznie z poszanowaniem prawa – hakerów z Anonymous.

Wedle amerykańskiego słownika Mirriam-Webster, haker to: „osoba posiadająca znaczne umiejętności w zakresie programowania komputerowego; entuzjasta lub ekspert komputerowy” bądź też „osoba, która omija zabezpieczenia i włamuje się do sieci, komputera, pliku itp., zazwyczaj w złym zamiarze”[1]. Zgodnie z przytoczoną charakterystyką, przez „hakera” można rozumieć różne postaci. Biorąc pod uwagę specjalizację lub etyczny stosunek do prowadzonej działalności, daje się więc wyodrębnić określone podgrupy. „Białe kapelusze” są zawodowcami zatrudnianymi przez rządy, firmy bądź osoby prywatne. Włamują się do sieci informacyjnych w celu wykrycia słabych punktów systemu bezpieczeństwa. Działając zgodnie z niebędącą w konflikcie z prawem etyką, cieszą się zaufaniem i wsparciem instytucji, na przykład: EC-Council wspierającego „etyczne hakowanie”. „Czarne kapelusze” to z kolei hakerzy „stereotypowi”, których negatywny wizerunek został utrwalony poprzez liczne przedstawienia w tekstach kultury – są, mówiąc krótko, przestępcami. Według Roberta Moore’a „czarny kapelusz” „narusza bezpieczeństwo komputerowe kierowany złośliwością lub dla osobistych korzyści”[2]. „Kapelusze” czarne i białe to grupy wyraźnie antagonistyczne, zaś szare stanowią kategorię pośrednią, sytuują się na przecięciu dwu radykalnie odmiennych postaw. Odgrywając w hakerskim środowisku rolę neutralną, różnią się pod względem pobudek i zorientowania etycznego. Oferują usługi klientom chcącym poprawić jakość zabezpieczeń, ale równie dobrze mogą je złamać nielegalnie i bez wiedzy operatora sieci. Głównie po to, aby go nastraszyć i zasygnalizować istnienie mankamentów systemu. Bywa jednak, że dla własnej korzyści. Poza przytoczoną klasyfikacją, opartą na uproszczonym opisie przekonań natury moralnej, daje się wyodrębnić kolejną podgrupę hakerów – internetowych aktywistów, określanych mianem „haktywistów”. Aby wyprowadzić linię od ogólnie pojętego hakera do „haktywisty”, należy opisać pokrótce genezę kultury hakerskiej i przekształcenia, jakim ulegała na przestrzeni niemalże pięćdziesięciu lat istnienia.

Il. Tomasz Bielak

Kultura hakerska wykształciła się na Massachusetts Institute of Technology i zrodziła się z potrzeby płatania złośliwych figli. Członkowie akademickiego Model Railroad Club zdołali na przykład umieścić samochód na dachu uczelni czy zmierzyć długość mostu nad rzeką Charles za pomocą kładącego się na ziemi studenta, by stwierdzić, że most ma 822 „Briany”. Wyczyny członków klubu zaczęły przybierać nową formę wraz z pojawieniem się komputerów na uczelni w 1970 roku[3], ale to dobra zabawa, często kosztem innych, wciąż pozostawała priorytetem. Sytuację zmieniło zawiązanie się w 1984 roku grupy Cult of the Dead Cow, która była pierwszą oddolnie zorganizowaną społecznością hakerską nastawioną na walkę o jasno określone ideały[4]. Zapoczątkowała internetowy aktywizm i wypracowała zasady stanowiące podwaliny etosu grupy Anonymous. Na celowniku Cult of the Dead Cow znaleźli się dyktatorzy blokujący dostęp obywateli do informacji oraz właściciele firm niszczących środowisko. Członkowie grupy wysyłali mieszkańcom reżimów instrukcje, jak obejść narzucone blokady i podłączyć się do Internetu, stworzyli również ulotki instruujące, w jaki sposób skutecznie unieruchomić maszyny służące do wycinania lasów. Przekraczanie granicy prawa, ignorowanie autorytetów, propagowanie sabotażu i sprzeciw wobec nadużywania władzy stanowiły o anarchistycznym charakterze grupy, która sama decydowała, co jest słuszne, a co nie. Dziennikarz Steven Levy zauważa, iż hakerzy „bardzo jasno określili, jak powinno traktować się informację”[5].Wartością nadrzędną i organizującą światopogląd pierwszych „haktywistów” była niczym nieskrępowana wolność dostępu do danych zamieszczonych w sieci. Internetowa sprawiedliwość polegać ma na radykalnej równości w pozyskiwaniu informacji, wszelkie jednostki czy instytucje próbujące zawłaszczać pojawiające się w Internecie dane muszą się liczyć z bezlitosną zemstą ze strony samozwańczych strażników sieci. Najważniejszym i najpopularniejszym z owych strażników jest „ostatni boss Internetu”[6], organizacja Anonymous. Walcząc za pomocą komputerów z terrorystami, pedofilami, sekciarzami, reżimami oraz wszelkimi przejawami ograniczania wolności słowa, doskonale wpisuje się w dzisiejszy świat, w którym informację można traktować jako „paliwo” kreatywności. Jako surowiec będący w erze innowacyjnej gospodarki ważny nie mniej niż ropa, kruszce czy gaz.

(…)

Przypisy:

[1]  http://dictionary.reference.com/browse/hacker?s=ts
[2] R. Moore, Cybercrime: Investigating High Technology Computer Crime, 2010, s. 258.
[3] B. Knappenberger, We Are Legion: The Story of the Hacktivists, USA 2012.
[4] Por. tamże.
[5] Por. B. Knappenberger, dz. cyt.
[6] Por. tamże.

 

Cały artykuł dostępny jest w wersji papierowej „Fragile” nr 2 (28) 2015.

Dodaj odpowiedź