MELANCHOLIA: List od Redakcji

0
283

Urzeka mnie symbolika czarnego słońca. Pociąga potencjalność dostępu do wiedzy nieosiągalnej, wiedzy dla wybranych. Wiedzy dostrzeganej z zamkniętymi oczami, przy braku światła, w mrokach wtajemniczenia. Wiedzy przerażającej i dającej przyjemność szczególną.

David Bowie na teledysku do piosenki zatytułowanej Blackstar ma oczy przewiązane bandażem. Nie potrzebuje ich, bo patrzy do wnętrza bytu, nie potrzebuje ich, bo już więcej wie, aniżeli mógłby dostrzec przy użyciu tego organu. Jego świat jest pogrążony w trwodze, cały jest melancholią. Nad nim świeci ta sama gwiazda co nad mędrcami starożytnymi i czarownicami.

Piękny to świat, bo smutek i tęsknota potrafią oszałamiać estetycznie i przyprawiać o rozkosze cielesne i duchowe. Melancholik czerpie przyjemność ze swych stanów apatii i odrętwienia, które niosą oświecenie i możliwość dostrzeżenia dotąd niewypowiedzianego. Pragnie i tęskni za tą wiedzą. Pożąda nieustająco odpowiedzi, które zdolne byłyby uczynić wszechświat zrozumiałym.

Melancholiczny charakter po czasach, gdy go deprecjonowano, bywał pożądany jako poza przynależna geniuszom. Współczesność nadała mu rys nieco nazbyt narcystyczny, gdy utożsamimy go z troską o indywidualny byt czysto materialny. Zbyt często melancholia też nieodróżniana od depresji bywa wypleniana ze świata sukcesów i szczęścia przy użyciu powszechnie dostępnych poradników i aktywizacji różnej maści trenerów. A przecież melancholiczny stan jest ciągłym na nowo naprzemiennie zaprzeczaniem skończoności oraz godzeniem się z klęską i nieuniknioną utratą wszystkiego. Jest nadzieją na wieczność i z tej wieczności ostateczną rezygnacją, wyczekiwaniem doskonałości bytu i jego poszukiwaniem. Potrzebujemy jej, aby zrozumieć cokolwiek.

Agnieszka Kwiecień

 

Spis treści „Fragile” nr 4 (30) 2015 >>>

 

 

Bartek Buczek, „Seria zimowa XIII”, 2015, olej, 50 x 50 cm

 

 

Dodaj odpowiedź