Wizja świata i sztuki Johna Cage’a. Spojrzenie na Overpopulation and Art w stulecie urodzin artysty

0
240

Tekst Overpopulation and Art (Przeludnienie i sztuka) został wygłoszony przez Johna Cage’a 28 stycznia 1992 roku w czasie serii wykładów na Uniwersytecie Stanforda w Palo Alto. Było to u schyłku życia autora, na kilka miesięcy przed jego śmiercią. Uprawnione jest zatem traktowanie tego tekstu jako swoistego rodzaju kompendium, podsumowanie poglądów autora, a przynajmniej jako ich dojrzałą formę.

 

Wiemy, że Cage odrzucał koncepcję sztuki jako wyrazu osobowości[1], ale dostrzegamy też w latach późniejszych, iż czynił odstępstwa od tej zasady. Można tu wymienić dopuszczenie zdyscyplinowanej improwizacji jako niesprzecznej z zasadą nieprzewidywalności (m.in. występ Cage’a z zespołem jazzowym w 1986 r.), przesycony emocjonalnością utwór (Nowth Upon Nacht) poświęcony Cathy Barberian, „kamienne” grafiki i akwarele z ich intencjonalnością czy wreszcie przyznanie przez samego artystę, „że element świadomego wyboru odgrywał istotną rolę w procesie pisania mezostychów”[2]. Wyjaśnienie tego właśnie pojęcia wydaje się niezbędne do zrozumienia tekstu Przeludnienia i sztuki.

Mezostych (mezo– + gr. stíchos ‘wiersz’) to literacki utwór wierszowany, w którym środkowe litery kolejnych wersów tworzą wyraz, wyrażenie lub zdanie [3]. W twórczości Cage’a pojawia się w latach 70. Na zlecenie jednego z czasopism literackich (Tri-Quartetly) Cage przygotowuje tekst dotyczący Finnegans Wake Jamesa Joyce’a. Stworzył na potrzeby owego opracowania odmianę akrostychu, w której litery hasła są zawarte we wnętrzu wersów. Dobór słów polega na poszukiwaniu w tekście źródłowym tych, które zawierają kolejne głoski zawarte w haśle – w omawianym przypadku – James Joyce[4]. W latach 80., stworzony na potrzeby mezostychowania, komputerowy program MESOLIST pozwalał na szybkie i natychmiastowe tworzenie tekstów.

 

Okładka płyty Caged/Uncaged z 1993 roku, na której Jello Biafra i Eugene Chadbourne wykonują (w niespełna 4 minuty) Overpopulation And Art
Okładka płyty Caged/Uncaged z 1993 roku, na której Jello Biafra i Eugene Chadbourne wykonują (w niespełna 4 minuty) Overpopulation And Art

 

Cage stosuje metodę „przepisywania się” przez tekst źródłowy, czyli metodą losową wybiera fragmenty z tekstu źródłowego, na przykład w mezostychach nortonowskich, wygłoszonych na Uniwersytecie Harvarda, wykorzystywał teksty Thoreau, Emersona, Wittgensteina, McLuhana, Buckminstera Fullera, ale też publikacje prasowe z „New York Times”, „Wall Street Journal”. Pisze także teksty własne i na ich podstawie buduje utwór. Za Krzysztofem Szwajgierem należy dodać, że:

„Istnieje jedna tylko dziedzina twórczości, w której uwidacznia się sfera porządku. To seria tekstowych mezostychów. Mamy tam determinantę w postaci przyjętego, umieszczonego w pionie zbioru słów oraz nieregularna symetrie kształtu, właściwą formom biologicznym. Jednak cage’owskie mezostychy to nie krzyżówki ani palindromy. To swobodne wariacje na wybrany temat, który jest niczym więcej, jak stale obecną inspiracją”[5].

 

Overpopulation and Art rozpoczyna wybór cytatów zawierających głoski hasła głównego. Następnie autor ogranicza listę słów znajdujących się na prawo i lewo od osi tekstu i usuwa słowa zbędne – tu uwaga, kierując się własnym mniemaniem. Mówiąc inaczej, z tekstów o proweniencji syntaktycznej możemy wypreparować tekst nieposiadający związku z tekstem źródłowym. W praktyce metoda losowa oraz dobór „słów niezbędnych” powodują, że pojawiają się nowe, niezamierzone w tekście pierwotnym idee i wrażenia.

 

Zabiegi formalne

Przeludnienie i sztuka – 20 głosek.
Overpopulation and art – 20 głosek.
Brak głoski „o” implikuje także dwukrotne wprowadzenie przez tłumacza jako osi tekstu anglojęzycznego. Dyktuje to potrzeba czysto poetycka (intonacyjna) – „o” wymawiane przez Cage’a w czasie prezentacji – oddech (wydech).
Wiersze: 20 x 20 + 20 x 20 = 800.
Wyrazy: 2 377.
Głoski: 14 156.
Oparte na osi i zaznaczone każde dwadzieścia wierszy dużą literą (głoską) tytułowego hasła.

Czas trwania w wykonaniu Johna Cage’a – 26’34”.

 

Sytuacja wyjściowa

Powodem, a może pretekstem, do rozpoczęcia rozważań jest dla Cage’a konstatacja, że ilościowo populacja ludzka żyjąca w latach 50. XX wieku równa się wielkością dotychczasowej, historycznej liczbie ludności. Wniosek jest optymistyczny. Przyszłość zdystansowała przeszłość.

„w 1948 lub 1950 Roku
licZb a wszystkich ludzi
równa była sumiE wszystkich mieszkańców ziemi
od zarania dziejów jeżeLi więc weźmiemy
pod Uwagę same
liczby Demografię
to teraz już dawNo
zrównało sIę z historią
dziś jEsteśmy w przyszłości”[6].

Pojawia się tu poetycki argument na rzecz awangardy – zmierzamy do przodu, ku przyszłości – za nami mniej niż przed nami. (Choć samego Cage’a utożsamiano z pojęciem awangardy, on sam wolał pojęcie eksperymentu. Dodajmy, że na polskim gruncie kategoria eksperymentu była konstytutywna dla twórczości Bogusława Schaeffera).

To wprowadzenie pozwala autorowi zaprezentować kilka poglądów, które tworzą pewną wizję przyszłości.

 

Pierwszym niech będzie polityka

„zapomnij polityKów którzy żyją
nA
księżycu w Pełni kiedy w końcu pojęli
że machnęliśmy Ręką na wybory
Zabrali się stąd
niE dbając o pieniądze
woLąc kredyt
elektroniczny kredyt w kompUterze”.

Mamy tu dwie propozycje – polityków dostrzegamy na księżycu – poza ziemską rzeczywistością. Myślę, że ten postulat jest nam znany. Taka sytuacja jest spowodowana dwoma zjawiskami – społecznym: niechęć do oddawania głosów wyborczych i ekonomicznym: kredyt, ponadto w formie mało dokuczliwej – elektronicznej. Sytuacja zadłużonej Europy, ale i Stanów Zjednoczonych, wydaje się potwierdzać te konstatacje.

Poważnym argumentem przemawiającym za zaakceptowaniem alienacji polityków jest wojna w byłej Jugosławii.

„okRopna wojna jugosłowiańska
nie jest wojną międZy narodami
została wzniEcona
przez tych poLityków
z rządU & wojska”.

Podstawowym zaś zarzutem wobec rządów, odwołującym się do początkowych relacji przeszłość – przyszłość, będzie nieprzydatność:

„aczkolwiek zaPadła już
bezwaRunkowo
prZyszłość
sporo ludzi tkwi w przEszłości i każdy rząd
jest przykładem kompLetnego
anachronizmU
który nie oDpowiada potrzebom
Naszej
ewolucjI”.

Konsekwencją tak negatywnej oceny polityków i rządów przez nich sprawowanych jest kolejny problem – potrzeba nowej organizacji społeczeństwa. Płynie ona z optymistycznego założenia filozoficznego i twórczego. Cage jako organizator happeningów i masowych imprez artystycznych był przekonany, że społeczeństwa nieskrępowane arbitralnymi kanonami potrafią dokonać wysiłku samoorganizacji.

Przyjmuje ponadto za naukami zen, że:

„istnieje jakaś tendencja ku dobru”.

Czym będzie owa samoorganizacja?

„anarchia
to zwykłe Podjęcie indywidualnej
peRsonalnej
odpowiedZialności chodzi o to
żE każdy człowiek jest istotą
inteLigentną i zdolną decydować
o swoim życiU bez powierzania
ośroDków decyzji komuś
Innemu”.

Cage rozumie, że nie wystarczy postulat społeczny, ale społeczeństwo trzeba oprzeć – i tu kolejny problem – na nowych zasadach ekonomicznych, najpierw zatem należy:

„niwecZyć prawa
ustalonE ku ochronie bogatych kiedy wciąż jeszcze jest
rząd ustaLać prawa
Umotywowane potrzebami ubogich
luDzi”

oraz

„przEkształcić
społeczNą strukturę
ekonomIczn ą z zysku + własności
na użyteczność”.

Użyteczność rozumianą jako możliwość korzystania z wszelkich dóbr bez potrzeby ich posiadania. Jedziemy rowerem, mieszkamy w mieszkaniu (część utworu dotyczy problemu pustostanów) czy odwiedzamy muzeum – używając, ale nie posiadając.

Cage, przekonany o rozwoju technologicznym naszej cywilizacji, widzi możliwość powszechnej dostępności dóbr na drodze automatyzacji i robotyzacji produkcji. Tak osiągnięta wysoka efektywność wytwarzania spowoduje masowe bezrobocie, zmuszając wszystkich do samozatrudnienia. Ale nie w celu wytwarzania – bo powszechna dostępność dóbr stanie się faktem – tylko w procesie samorealizacji:

„ekspaNsja
bezrobocla
aż wszyscy będziEmy
samozatrudnIeni
Samoucy
samorZądni”,

a zatem:

„uda się Nam w końcu ujrzeć
w bezrobocIu
cEl naszej pracy”,

bo przecież rozumiemy wszyscy, że brak pracy zachęca nas do robienia tego, co się chce, a nie tego, do czego zmusza nas system.

Tu z kolei warto może dodać, że Cage był wychowany w atmosferze szacunku do protestanckiego etosu pracy. Widać to w pracach na tekstami Thoreau. On sam zaś swoje obowiązki traktował bardzo poważnie, nie trzeba też przekonywać, że przy tej ilości napisanych utworów i zrealizowanych koncertów pracował bardzo intensywnie, a nota bene swoją pracę, nawet administracyjną, na przykład w fundacji, traktował jako formę twórczości.

Naturalnym elementem nowej ekonomii będzie:

„skUteczne oczyszczenie
powietrza i woDy
dostatek pożywNej
żywnoścI
zapewnIone
Schronienie
doprowadZenie energii
wszędzie Tam
gdzie się jej potrzebUje”.

John Cage (po prawej) z Davidem Tudorem podczas Shiraz Arts Festival, 1971 r.
John Cage (po prawej) z Davidem Tudorem podczas Shiraz Arts Festival, 1971 r.

 

Po zrealizowaniu założeń społeczno-ekonomicznych pozostaje do rozstrzygnięcia problem sztuki.

Jeżeli uznaliśmy, że problem rzeczywistości społecznej jest problemem ilościowym, to naturalne będzie, że uznamy sztukę za absorbującą aspekt jakościowy:

„jakość lokUje się
w obrębie sztuKi”.

Tu dla porządku dodajmy – jak życzy sobie Cage – sztuki ready made. I dalej za autorem:

„na czym w tej sytuacji ma Polegać
Reguła
artystycZnych zachowań
autoEkspresja
czy może byłoby Lepiej gdyby
artyści poszli na Ubocze
powieDzmy przeobrazili się
żeby iNdagować
zadwać pytanIa
zamiast przEstrzegać reguł
iNdagować
zamIast łamać zasady”.

Oto główne zadanie twórczości. A czym jest ona sama?

„twórczość ma tutaj sEns
czegoś co sIę wywodzi
z wiedzy radoSnej
z prZyjemności
służąc przede wszysTkim osobie
która ją praktykUje bez żadnych zobowiązań”

i, dopowiedzmy, nawiązując do anarchii jako organizacji społeczeństwa:

„zatem anaRchia jest
jak twórcZość
aktEm całkiem bezzasadnego wyboru
który angażuje tyLko i wyłącznie ciebie”.

Czy będziemy rozważać aspekt polityczny, społeczny czy twórczy, to:

„myśl anarchIstyczna
jEst czymś pozaczasowym a nawet
bezczasowym I śmiem twierdzić
że jeSt
cZymś
zakoTwiczonym
w natUrze
ludzKiej”.

W obrębie tych rozważań możemy także dostrzec to, co kompozytorowi wydaje się szczególnie godne podkreślenia, a zatem muzyka, której ideał to:

„muzykA
Polegająca na
waRiacjach
beZ
powtórzEń szkoła
przyjemności która w ogóLe
nie potrzebUje
iDei
argumeNtów
uczucIowości
cElowość bez
żadNego celu”.

Spróbujmy podsumować dotychczasowe rozważania. Poczucie usytuowania w przyszłości każe nam stworzyć nowe perspektywy dla rodzaju ludzkiego: pozbycie się nadrzędnej władzy politycznej, samoorganizację społeczeństwa opartego na zasobności produkcyjnej i zasadę użyteczności (utylitaryzmu), wskazanie jako właściwej aktywności człowieka edukacji i twórczości.

„wsZelkiego rodzaju Prac
badawczych i arTystycznych
słowem Utopia musimy jedynie sprawić
by stała się faKtem”.

Przeludnienie… jest bardzo bogatym w treści i znaczenia utworem. Poruszany jest tu oczywiście problem przypadkowości i jego małe studium z taksówką w tle, problem ciszy i dźwięku. Przewija się też głębokie przekonanie o duchowości świata wyrażające się właśnie poprzez dźwięk. A zatem postulat słyszenia, a nie oglądania świata, nie wydaje się dziwny – jest sięganiem do duchowej – o proweniencji panteistycznej – istoty świata.

Odnajdujemy tu także odniesienie do filozofii zen – piękny, poetycki opis telefonu jako współczesnego buddy – „odbierany przez cały świat”. W tekście pojawiają się również odwołania do takich osób (i ich poglądów), jak Duchamp, Wittgenstein, Suzuki, Fuller, Ferrer, Oteiza, McLuhan.

Pozostaje mi więc odesłać Czytelników do oryginału. I zakończyć tym oto cytatem:

„od porAżki do porażki
aNarchia bez obietnic
aż Do
ostAtecznego
tRiumfu
Twórczy umysł”.

 

John Cage (ur. 15.09.1912 w Los Angeles, zm. 12.08.1992 w Nowym Jorku) – amerykański kompozytor, performer, eksperymentator. Studiował grę na fortepianie między innymi u Fannie Charles Dillon w USA i Lazara Levy’ego we Francji, kompozycję zaś u Richarda Buhliga, Adolpha Weissa, Henry’ego Cowella i Arnolda Schoenberga. Słuchacz wykładów buddyzmu zen Daisetza T. Suzuki. Wieloletni kierownik muzyczny zespołu baletowego Merce’a Cunninghama. Zbieracz instrumentów, zwłaszcza perkusyjnych, twórca i propagator „fortepianu preparowanego”. Zwolennik techniki aleatorycznej w kompozycji. Wraz z Mortonem Feldmanem, Christianem Wolffem i Earlem Brownem tworzył w Nowym Jorku grupę kompozytorską poszukującą nowych rozwiązań muzycznych, ale także i estetyczno-filozoficznych. Wykładał na wielu uczelniach, w tym na Uniwersytecie Harvarda, a także podczas Wakacyjnych Kursów Nowej Muzyki w Darmstadt. Był ponadto organizatorem happeningów oraz twórcą wielu prac plastycznych i literackich, w tym formy mezostychu.

 

Artykuł ukazał się w wersji papierowej „Fragile” nr 4 (18) 2012.

 

Przypisy:

[1] „Trzy zasadnicze aspekty twórczości i dzieła muzycznego w ujęciu Cage’a: 1) postawa eksperymentalna wraz z jej dążeniem do odkrywania nowych jakości dźwiękowych; 2) autonomiczny status utworu wolny od wszelkich znaczeń i odniesień pozamuzycznych; 3) indeterminacja dzieła”, Z. Skowron, Teoria i estetyka awangardy muzycznej, Warszawa 1989, s. 70.
[2] J. Kutnik, John Cage. Przypadek paradoksalny, Lublin 2012, s. 115.
[3] Słownik Języka Polskiego, PWN, Warszawa 2007.
[4] Por. J. Kutnik, dz. cyt., s. 95-96.
[5] K. Szwajgier, Webern, B-A-C-H, C-A-G-E i Czwórca, w: tenże, Muzyka w kontekście kultury, Akademia Muzyczna, Kraków 2001, s. 759.
[6] Literacja we wszystkich cytatach oryginalna.

')}

Dodaj odpowiedź