Socjolodzy kultury zauważyli, że wraz z wyjściem poza tradycję, ustalającą sposoby ludzkich zachowań, współczesna moda stała się pretekstem do zademonstrowania wolności i własnej indywidualności[1]. Jednak czy możliwość kupowania ciuchów, które podlegają sezonowej transformacji w ramach szerzących się natrętnie trendów, mających przynieść jak największy zysk projektantom i właścicielom sklepów, rzeczywiście oznacza prawdziwą wolność? Bardzo wątpliwe. Ciągłe łapanie króliczka stylu posiada niewątpliwie swój seksapil, jednak gonitwa ta bywa niezwykle kosztowna, nie tylko pod względem finansowym, ale i duchowym.

Demokratyzacja współczesnej mody pozwala nosić i łączyć ze sobą najdowolniejsze style[2] – można zakładać na siebie to, co aktualnie się podoba. Oczywiście ulice wielkich miast przemierzają armie ludzi „wyglądających tak samo” – to znaczy, według obowiązującego aktualnie trendu. Demokratyzacja sprowokowała obecność na rynku mody stylistów i blogerów, którzy doradzają abnegatom, jak się nie ubierać – miejscami z marnym skutkiem. Jak się okazuje, nie każdy może zostać ikoną stylu.

Chęć posiadania oryginalnego wyglądu bywa powodem uzależnienia od sztucznie wykreowanych wizerunków, z którego bardzo trudno jest się wyleczyć.  Zresztą, jak trafnie zauważyła Sidonie-Gabrielle Colette w swojej książce Czyste, nieczyste, człowiek uzależniony, nigdy nie będzie nasycony. Doskonale ten mechanizm ludzkiego postępowania wykorzystują luksusowe domy mody. Posiadanie drogich ubiorów stwarza iluzję życia w lepszym świecie, którym rządzi ekskluzywny styl życia oraz niekończące się młodość i piękno, wykreowane przez markę danego produktu. A co istotne, posiadanie w swojej kolekcji kreacji od najdroższych projektantów wpływa na jakość samooceny i pewność siebie. Jednak towary luksusowe cieszą jedynie przez chwilę. Konsument, by znów wprowadzić siebie w stan euforycznego szczęścia, ponownie udaje się do galerii handlowej, gdzie daje upust swoim pragnieniom, kupując kolejny produkt.

 

Obserwując współczesne tory rozwoju mody, można zauważyć, że staje się ona także nośnikiem idei. Ubranie to nie tylko przejaw stylu życia i ostentacyjna reprezentacja zasobu swojego portfela. Moda stara się także przekazać intelektualne wartości, styl myślenia o otaczającej rzeczywistości, który daleki jest od konsumpcyjnego mainstreamu. Dla dwóch doskonałych projektantek – Iris van Herpen i Emilii Tikki moda stała się drugą skórą, pewnego rodzaju przedłużeniem własnej cielesności, dzięki której można sięgnąć do antropologii ludzkich zachowań, dalekich od zbędnego etykietowania, tak jak się to dzieje w przypadku tradycyjnie rozumianego ubioru. A co najważniejsze, realizacje obu artystek skłaniają bardziej do myślenia, niż wywołują chęć ich założenia.

 

Iris Van Herpen, fot. Christopher Macsurak

Modne ciało

 

Punktem wyjścia do stworzenia niezwykłych kreacji przez fińską projektantkę Emilię Tikke stały się teksty Jacquesa Derridy. Filozof interpretował cielesność nie tylko w kontekście stałej, biologicznej struktury, będącej podstawą życia społecznego, ale  jako „labirynt pisma”, pewnego rodzaju tekst, który podlega nieustannym przekształceniom. Według Michela Foucault jest ono „pismem blizn” zapisanych przez historię, kulturę i społeczeństwo, a Gerard Genett zauważył, że stało się palimpsestem lub, jak twierdzi Julia Kristeva, „wypartym językiem traumy powracającym w psychozach”. Kolekcja Tikke Ciało zewnętrzne (2012) to przykład artystycznej analizy fizyczności za pomocą ubioru. Niczym dermatolog, artystka bada strukturę skóry, próbując zapisać na niej tekst, którym stają się zwiewne tkaniny, oplatające ciało niczym bandaż. Tikka przenika gładką, zamkniętą strukturę ciała, próbując nadać koloryt ludzkiemu wnętrzu. Stąd też, spoglądając na jej realizacje, nie można oprzeć się wrażeniu uczestnictwa w ucieleśnionym pokazie mody – tkanina, jak i skóra stają się zmysłowym, „namacalnym połączeniem między ciałem obserwatora, a ciałem obserwowanym”, posługując się fizyczną terminologią Michaela Taussiga. „Ideą kolekcji jest zanikanie granic między ciałem organicznym a strojem. W przeszłości, nasz wybór sukni był sposobem na wyrażenie indywidualności. Obecnie samo ciało stało się sposobem ekspresji: tekstem, który może być ponownie i ponownie zapisywany przez technologie i performance. W latach 90. technologiczne ciało, cyborgi, maszyny i komputery inspirowały modę. Dwadzieścia lat później, cyborg zmienił się w biotechnologiczny kompleks, który łączy w sobie  to, co organiczne i naturalne”[3]– opowiada o swojej niezwykłej kolekcji Tikka. Artystka analizuje ludzkie ciało jako podmiot i jako medium teraźniejszości. Jej kolekcja inspiruje się filozofią i historią nauk przyrodniczych. Kolekcja artystki Ciało zewnętrzne rodzi także pytania o to, jakim „tekstem” staje się zatem obecnie ludzkie ciało? Czy jest to tekst nieustannie zapisywany przez kreatorów mody, którzy za jego pomocą  definiują  własne wyobrażenia? Czy ciało, będąc elementem społecznego i kulturowego zniewolenia poprzez nieustannie zmieniające się trendy reprezentuje jedynie potrzeby współczesnej, konsumpcyjnej rzeczywistości? Tikka nie udziela jednoznacznej odpowiedzi na te pytania. Jej kolekcja na pewno nie jest  awangardowa, ani specjalnie zachwycająca wizualnie. Jednak Tikka łączy w niej ascetyczność i nowoczesność, przeczuwając nieuchronnie zbliżający się kryzys fizyczności, zastępowanej przez sztucznie wykreowane byty.

 

Iris van Herpen - Haute Couture Spring/Summer 2012, fot. Christopher Macsurak

Forma wyrażania siebie

 

Iris van Herpen to bez wątpienia artystka, która traktuje modę jako rodzaj łącznika pomiędzy świadomością a fizycznością. „Dla mnie moda jest wyrazem sztuki, która jest bardzo blisko związana ze mną i moim ciałem. Widzę to jako wyraz tożsamości w połączeniu z pragnieniem, nastrojami i otoczeniem kulturowym. W całej mojej pracy staram się wyjaśnić, że moda jest gestem artystycznym, a nie tylko funkcjonalnym i pozbawionym treści  narzędziem handlowym. Noszenie ubrań tworzy ekscytującą i bezwzględną formę wyrażania siebie” – twierdzi van Herpen. Moda dla artystki jest sposobem doświadczania rzeczywistości, stanowi dodatkowy zmysł, za którego pomocą intensyfikuje fizyczne doznania.  Jej słowa nie są pustym sloganem. Realizacje artystki stworzone są przede wszystkim do patrzenia, kontemplacji i rzadko kiedy nadają się do codziennego noszenia. Ubrania van Herpen łączą w sobie niezwykłą dynamikę, jak i symbolikę odwołującą się bezpośrednio do świata przyrody oraz ludzkiej anatomii. Jedną z jej najpiękniejszych i zachwycających wizualnie kreacji jest wykonana z przezroczystego tworzywa, krystaliczna suknia, która swoim kształtem imituje skok do wody. Równie ciekawymi realizacjami są kombinezony, przypominające formą bandaże, w których owinięte są mumie albo szkieletowe, białe stroje, nawiązujące do budowy anatomicznej kości zwierząt. Nie należy też zapominać o ubiorach pod wysokim napięciem, z wykorzystaniem energii elektrycznej. Kolekcja artystki Voltage Haute Couture to próba tekstylnego eksperymentu w dziedzinie tworzenia mody, który ma przedstawiać namacalny wzrokowo ruch i siłę. Herpen fascynuje to, co dzieje się  ze światłem i energią elektryczną. Wykorzystuje te zjawiska do opisu zmiany stanów skupienia ciała przy zetknięciu się go z energią. Projektantka inspiruje się nowoczesnymi technologiami, próbując zintegrować je z ludzkim ciałem. Wykorzystuje technologie 3D do konstruowania butów i kreacji, które formą przekraczają wizualne przyzwyczajenia. Obuwie artystki składa się przede wszystkim z materiałów, które kształtem przypominają albo zwierzęce zęby, albo wodorosty, które oplatają stopę szczęśliwca, będącego w ich posiadaniu. Van Herpen sprytnie wykorzystuje najnowsze technologie, próbując zmienić ontologiczny status mody. Zresztą, z bardzo dobrym skutkiem.

 

Czy zatem ubiór jest tylko sposobem realizowania potrzeby naśladownictwa i konformizmu? Parafrazując słowa Sokratesa, który trafnie zauważył, że człowiek wychodzi na zewnątrz nie po to by patrzeć, ale być oglądanym, działania Tikki i van Herpen służą wzrokowej kontemplacji i są przekaźnikiem idei. To sprawia, że charakter realizacji projektantek przybiera formę artystycznego eksperymentu, stając się tłem do potencjalnych przemian w definicji mody, która w dalszym ciągu stanowi jedną z najistotniejszych zasad współczesnej kultury masowej.

 

 


[1] Rozkoszna zaraza. O rządach mody i kulturze konsumpcji, red. T. Szendlak, K. Pietrowicz, Wrocław 2007, s. 8.

[2] Tamże, s. 8-9.

[3] http://thisispaper.com/Emilia-Tikka-External-Body

Zuzanna Sokołowska - (ur. 1982), historyczka i filozofka.

Napisz komentarz