Jakub Karwowski / Rysa

0
198

Wystawa Jakuba Karwowskiego Rysa to, w założeniu autora, opowiadanie. Opowieść o małym chłopcu, który urodził się z wadą serca i w bardzo młodym wieku przeszedł operację. Po przebytej chorobie pozostał ślad – rysa – niewielka, podłużna blizna na piersi, widoczna na jednym ze zdjęć. Nie jest to jednak, zgodnie z zapowiedzią artysty, jedyna rysa w tej opowieści.

Słowo „rysa” posiada wiele znaczeń. Może to być zarówno wyżłobiony ślad zrobiony czymś ostrym, pękniecie, szczelina, jak i głęboka zmarszczka czy wreszcie niewielka, ale znacząca wada w istotny sposób zmieniająca spojrzenie na daną sytuację. Pierwszą, najbardziej widoczną na fotografiach rysą, jest blizna, odsłonięta na centralnie zawieszonej fotografii. Siedzący na łóżku drobny chłopiec prezentuje ją widzowi, układając wokół niej maleńkie dłonie. Jego postawa jest niepewna i nie w pełni świadoma, doskonale oddaje jednak zagubienie i dziwną, nienaturalną powagę dziecka, powracającą na kolejnych fotografiach cyklu.

 

Jakub Karwowski, z cyklu "Rysa"

 

Chłopiec na większości zdjęć przedstawiony jest tyłem lub w znacznym oddaleniu. Nawet kiedy zwrócony jest twarzą do widza, nie patrzy w obiektyw, a jego spojrzenie jest nieuchwytne. Buduje to wrażenie wewnętrznej izolacji dziecka, zamknięcia we własnym, niedostępnym zarówno dla widza, jak i dla fotografa świecie. Na możliwości wyjścia poza ograniczone ramy tego świata wskazują fotografie przedstawiające wlepionego w szybę malca, tęsknie wpatrującego się w roztaczający się za oknem świetlisty krajobraz czy też zwracającego swoje drobne dłonie, ku wpadającym do zaciemnionego pokoju plamom dziennego światła. Celowa metaforyzacja tych przedstawień kreuje wizję rzeczywistości wyodrębnionej z codziennych doświadczeń, po której przewodnikiem staje się postać zagubionego w niej dziecka.

 

Jakub Karwowski, z cyklu „Rysa"

Jakub Karwowski, z cyklu „Rysa"

 

Na jednej z fotografii widzimy chłopca stojącego pośrodku zalanego światłem pokoju. Jego oczy są przymknięte, twarz wykrzywiona w lekkim grymasie. Ubrany jest w biały, wełniany sweter. Jego włosy, w mglisto mdłym świetle, przybrały nienaturalny, popielato-szarawy odcień. Chłopiec wygląda jak starzec. Przywołuje to, w dość przewrotny sposób, problem przedwczesnego dojrzewania dziecka w obliczu bezpośredniego zagrożenia śmiercią. Innym przykładem takiego spojrzenia jest zdjęcie, ukazujące stojącego tyłem malca, z opadającym mu z ramion plecakiem w kształcie pluszowego misia. Chłopiec wydobyty jaskrawym światłem zwrócony jest ku ciemności, przed nim roztacza się niewiadoma, z którą on, w heroiczny sposób, próbuje się mierzyć.

Jakub Karwowski, z cyklu „Rysa"

Istotny czynnik na wszystkich fotografiach stanowi światło. Intensywne, punktowe, stwarzające silny kontrast dla zaciemnionego tła. Snopy złocistych promieni budują aurę niezwykłości, magii i tajemnicy, odrealniają ukazane sceny, przenosząc je w wymiar ponadczasowego piękna.

Baśniowość, jaką kreuje Karwowski, najdobitniej objawia się w przedstawieniach pejzaży. Artysta tak stylizuje naturę, by jawiła się jako groźna i nieujarzmiona. Przyroda uosabia to, co mroczne i niepoznane, jest uniwersalnym symbolem leków i zagrożeń świata. Fotograf zestawia jej dzikość z bezbronnością małego dziecka. Ten silny kontrast szczególnie zaznacza się na fotografii ukazującej maleńką postać chłopca, stojącego pośrodku mrocznego lasu, tuż nad wypełnionym wodą basenem. Za jego plecami roztacza się staw, z którego wyrastają kolejne drzewa. Malec usytuowany jest na wąskiej drodze biegnącej między dwoma zbiornikami wodnymi. W pracy tej uderza przede wszystkim straszliwe osamotnienie dziecka pozostawionego samemu sobie w pełnym niebezpieczeństw świecie. Podobny efekt uzyskany jest na zdjęciu, przedstawiającym chłopca samotnie bawiącego się na leśnej ścieżce.

Jakub Karwowski, z cyklu „Rysa"

Na innych fotografiach dziecku towarzyszy matka – piękna, przejmująco smutna, młoda kobieta. To ona jest drugą bohaterką Rysy. Podobnie jak chłopiec zdaje się nie zauważać, że jest fotografowana. Zamknięta we własnym świecie, zamyślona i „nieobecna duchem” ukazywana jest bokiem lub tyłem. Jej poważny, zastygły w zadumie wyraz twarzy ujawnia rysy rozgrywającego się w jej wnętrzu cichego dramatu. Kobieta nosi w sobie tajemnicę, wiedzę, przekraczającą tę, dostępną widzowi. Jej smutek, lękliwe spojrzenie utkwione gdzieś, poza kadr, jak na fotografii przedstawiającej karmienie piersią, budzi w widzu niepokój.

Jakub Karwowski, z cyklu „Rysa"

 

Połączenie piękna i silnego niepokoju, jest charakterystyczną cechą zdjęć Karwowskiego składających się na cykl. Źródłem tego dysonansu były emocje, jakie towarzyszyły artyście podczas pracy nad projektem. To one stały się motywem przewodnim wystawy, a jednocześnie kolejną wyrazistą rysą opowieści.  Zazwyczaj artysta wychodzi od obrazu, tu jednak punktem wyjścia uczynił konkretne emocje, do których fotografia stanowiła drogę. Historia rodzinna, sceny z życia dorastającego dziecka, według słów autora, posłużyły mu wyłącznie jako materia, tło a jednocześnie pretekst do poprowadzenia narracji dotyczącej emocji. Sama dynamika tej narracji budzi wiele wątpliwości, rodząc kolejne pęknięcia i zarysowania. Charakter opowieści jest nierówny, poprzerywany i nieciągły, wskazujący na nieliniowość przywoływanych wspomnień. Pęknięciem jest również czas dzielący artystę od zarejestrowania danej sytuacji, pracy nad uzyskaniem oczekiwanego efektu, a wreszcie czasem prezentacji wystawy. Każdy z tych interwałów stanowi szczelinę, zmieniającą rodzaj spojrzenia, odkrywającą kolejne znaczenia, rzutujące na charakter przedstawień, które z czasem przestają dotyczyć tego, co „w rzeczywistości było”, a zaczynają koncentrować się na tym, co „mogło być”. O kreacyjnym potencjale „wytwarzania wspomnień” poprzez fotografię, mówi również sam autor: „Fotografia ma największą siłę, jeśli chodzi o operowanie obrazem, który zdaje się być rzeczywistością. W tym drzemie wielki potencjał wytwarzania fikcji bardzo prawdopodobnej”. Taki wymiar również nadaje zdjęciom Karwowskiego bardzo zaawansowana i intensywna obróbka. Artysta przyznaje się do długotrwałej i żmudnej pracy nad każdym obrazem. Dopracowuje najmniejsze elementy, nasyca kadry barwami, eliminuje zbędne szczegóły. Towarzyszy mu przy tym malarskie myślenie, zwrócenie szczególnej uwagi na kolor, wprawne operowanie szerokimi plamami, nieostrość, granicząca z nieczytelnością. Ujawnia się to zwłaszcza w przypadku dwóch prac: czarno-czerwono-niebieskiej fotografii z oświetloną twarzą dziecka na ciemnym tle oraz granatowo-szaro-zielonej, na której majaczy nieostra sylwetka śpiącego niemowlęcia.

Jakub Karwowski, z cyklu „Rysa"

 

Piękno tych fotografii, jak również podawana w wątpliwość przez samego autora autentyczność sytuacji i zdarzeń, budzi w widzu nieufność. I jest to ta najmniej widoczna, lecz być może najgłębiej sięgająca rysa. Percepcyjny dysonans, zawieszenie między pięknem a dramatem, kreacją a rzeczywistością, prawdą uczuć a fikcją obrazu rodzi niepokojące poczucie nieprzystawalności, wewnętrznego pęknięcia, poznawczego niepokoju, który kusi, nęci i odpycha jednocześnie.

Fotografie Karwowskiego mimo niezwykłej urody, „wizualnej gładkości” posiadają wiele rys, zarówno tych dostrzegalnych czy odczuwalnych, jak również czysto wyobrażeniowych. Rysy te nadają im charakter – budzą zachwyt, niepokój, nieufność czy fascynację. I w tym tkwi ich największa siła i potencjał – wymykając się jednoznaczności i sztywnym dokumentacyjnym ramom, otwierają pola dla wyobraźni, percepcyjnych odkryć, marzeń i indywidualnych przeżyć odbiorcy. Przybliżając ten na wpół-realny świat, nie pozwalają pozostać wobec niego obojętnym.

 

Jakub Karwowski, Rysa, Galeria Pauza, ul. Floriańska 18/5, Kraków, 20.02 – 23.03.2014.

 

Zdjęcia dzięki uprzejmości artysty.

 

Dodaj odpowiedź