List od redakcji

0
472

fragile nr 1/2012 (15)

Bertrand Russell w „Krótkiej historii bzdury” udowadnia, że „człowiek jest zwierzęciem łatwowiernym i musi w coś wierzyć”. Powodowany strachem i wygórowanym mniemaniem o sobie zaakceptuje największe idiotyzmy. Chociaż i dziś możemy cytować, że „jednym z powodów naszych nieszczęść jest manipulowanie człowiekiem i kierowanie wielkimi masami według uznania rządów”, wydaje się, że najbardziej niewiarygodne jest postępowanie naukowców, o których pisze w naszym numerze Jacek B. Chlastawa. Na kilku wybranych przykładach pokazuje, że nie trzeba nacisków wielkich korporacji, aby naukowcy żonglowali wątpliwymi dowodami. Jednakże to właśnie osiągnięcia nauki uświadamiają nam coraz bardziej słabość naszego umysłu, a raczej, że to, co jest jego siłą, czyli umiejętność dopowiadania obrazów, radzenie sobie z dysonansem poznawczym, sprawia, że w pewien sposób sami siebie oszukujemy, nie wiedząc o tym. Nawet gdy staniemy się ekspertem od dostrzegania manipulacji po przeczytaniu kilku podręczników z zakresu psychologii wspartych lekturą „Krótkiego kursu samoobrony intelektualnej” Normanda Baillargeona, nie nabędziemy stuprocentowej odporności na mistyfikację. Mistyfikacja to wirus, który się nie przedstawia. I chyba przyznają Państwo, że zbyt optymistycznie brzmią słowa Alexa Boesa, który po sformułowaniu dość trafnej definicji – „Aby stać się mistyfikacją, kłamstwo musi spełniać określone warunki. Przede wszystkim zawierać elementy skandalu, pomysłowości, dramatyzmu lub sensacji. A już na pewno musi przyciągać zainteresowanie opinii publicznej. Mistyfikacja jest więc czynem celowo wprowadzającym w błąd, który powinien trafić do umysłów (i wyobraźni) jak największej grupy ludzi” – stwierdza, że „typowa mistyfikacja zostanie w końcu zdemaskowana”. W każdym razie proponuję – oczywiście już po lekturze tekstów z niniejszego numeru „Fragile” – odwiedzić jego Muzeum Mistyfikacji (museumofhoaxes.com).

Anna Gregorczyk

Dodaj odpowiedź