List od redakcji

0
386

fragile nr 2/2011 (12)

Patos wywołuje drwinę. Uważa się, że jest to sposób mówienia, który nie odpowiada dzisiejszym czasom. Ale czy mamy go uznać za język archaiczny tylko dlatego, że stracił na wiarygodności czy wyjątkowości, lub zyskał zbyt silne konotacje z systemami totalitarnymi? Przecież jeszcze w 1980 roku Czesław Miłosz mówił o polskiej literaturze, podkreślając jej wyjątkowość: „Jest to rodzaj tajnego bractwa, mającego własne obrzędy obcowania z umarłymi, gdzie płacz i śmiech, patos i ironia współistnieją na równych prawach”.

Próbowaliśmy nakłonić autorów, żeby spróbowali przyjrzeć się obecności patosu we współczesnej kulturze. Nie chcieliśmy jednak, by ten numer „Fragile” wybrzmiał jednym, spójnym głosem przeciwko niemu. Naszym celem było jedynie spojrzeć na niego uważniej, odrzucając utarte, deprecjonujące oceny. Można powiedzieć, że w sposób dość naturalny prezentowane Czytelnikowi teksty są głosami w dyskusji o aktualności kategorii. Ukazano różnorodność funkcji patosu, warunki, w których może wybrzmieć akceptowalnie, względność oceny patosu w zależności od kultury… Wydaje się przy tym znamienne, że autorzy poszukiwali definicji pojęcia mówiąc nie wprost, że jego natura jest trudna do uchwycenia (świadomie pozostawiliśmy wszystkie przytaczane definicje). Niemniej taka jest natura kategorii estetycznych: piękno, tragizm czy komizm są trudne do precyzyjnego określenia. Chociażby relacje patosu i wzniosłości – czy zawsze możemy dokładnie wskazać, gdzie przebiega granica?

Czy zatem patos można uznać za kategorię aktualną? Czy można go jeszcze odzyskać? Czy warto?

Anna Gregorczyk

Dodaj odpowiedź