„Szaman” Egona Bondy’ego

0
920

W neolitycznej wiosce opanowanej przez bezwzględny system komunistyczny tuż u brzegów lodowca dochodzi swych lat szaman-żebrak, pogardzany przez społeczność krętacz, który boi się prawdy, ale jako jeden z niewielu ma o niej jakiekolwiek pojęcie. Tak w skrócie można opisać bohatera powieści Egona Bondy’ego Szaman, której pierwsze polskie wydanie zaprezentowała czytelnikom Korporacja Ha!art w 2012 roku.

 

Zniewolony z wyboru

 

Fascynująca historia życia Egona Bondy’ego, pisarza, o którym niektórzy uważają, że został wymyślony przez Bohumila Hrabala na potrzeby postaci niepokornego hippisa z powieści Czuły barbarzyńca, jest jedną z moich ulubionych. Człowiek wchodzący w dorosłość w strasznych latach pięćdziesiątych, gdy stalinizm miażdżył wartości budowane przez narody Środkowej Europy od wieków, nie potrafił przystosować się do nieznoszącej sprzeciwu nowej rzeczywistości. Będąc antyglobalistą i zagorzałym przeciwnikiem imperializmu, nie wyrażał zgody na ciemiężenie jednostki przez komunizm. Wolny duch, „faun”, jak o nim pisał Hrabal, rozwiązły hedonista, poeta zbuntowanych, niecedzący obraźliwych słów, otwarcie wyznający brak szacunku do własnego narodu, idol undergroundu, filozof, który w obliczu zagrożenia własnej wolności miękł i poddawał się, by w końcu znów powstać i wyruszyć w podróż w poszukiwaniu niezależności. Swoim życiem stworzył mit człowieka niedoskonałego, pełnego słabości, a mimo to przekonanego o własnej wartości.

 

Próchniejące porte parole

 

Wiele swoich cech zaszczepił Bondy tytułowemu szamanowi. On także ignorowany i trochę samotny żyje na uboczu społeczeństwa, choć w gruncie rzeczy nie sprawia mu to większego kłopotu. Szamański namiot jest jego oazą, w której może oddawać się myślom. Nie grzeszy w nich jednak zbytnio, chyba że lubieżnymi wspomnieniami o chwilach spędzonych z kobietami z plemienia. Jego życie kręci się wokół zaspokajania potrzeb fizjologicznych, folgowania starzejącemu się ciału, i pokazowych rytuałów, o których dobrze wie, że nie sprowadzą do wioski ani dobrobytu, ani tym bardziej atmosfery szczęścia czy miłości. Zostając szamanem, odziedziczył po poprzednikach wiedzę daleko wykraczającą poza kompetencje zwykłego myśliwego, ale zdaje sobie sprawę, że funkcja, którą pełni, jest obecnie wyłącznie reprezentatywna, choć nie mają o tym pojęcia inni. Znajomość języków i rytuałów zapewnia mu byt i jednocześnie pozbawia szacunku. Szaman jest inny, obcy, dlatego pogardza się nim po cichu i słucha się go tylko ze strachu. A jemu i tak wszystko jest obojętne.

 

Widzi ubytki w systemie, gdyż sięga pamięcią do czasów, kiedy absurd nie zdominował rzeczywistości, ale dla świętego spokoju jest w stanie stosować się do poleceń agentów Urzędu Bezpieczeństwa przybywających z żądaniem ofiary. To krwiożercze, pozbawione moralności bestie, którym odmówiono prawa do myślenia, więc zajmują uhierarchizowane stołki w partii i wypełniają polecenia zsyłane odgórnie. Jest wśród nich atrakcyjna kobieta. Szaman podatny na jej wdzięki i świadomy braków umysłowych gościa postanawia podzielić się z nią refleksją na temat świata, który jawi się mu, pełen tajemnic i znaczeń, bogaty w symbole i  trudny do objęcia rozumem.

 

„Gdy człowiek dojrzewa do poznania – choć jeszcze nie tego ostatecznego – pojmuje, że jest odpowiedzialny za swoją pracę – za swoje poznanie i wiedzę, którą osiąga, pojmuje, że musi ją chronić, a przede wszystkim przekazać ludziom. Jest przy tym odpowiedzialny za dziedzictwo wszelkich ludzkich dążeń do prawdy, za dziedzictwo kultury i sztuki, które musi otoczyć opieką i udostępnić innym. To najważniejsze zadanie. I tę odpowiedzialność właśnie Wielki Szaman i Urząd Bezpieczeństwa zamierzają zniweczyć.”

 

Otwieranie zabliźnionych pojęć

 

Choć szaman wykazuje się w rozmowie z agentką niezwykłą elokwencją i świadomością zła, jakie światu przyniósł komunizm, jest jednocześnie łasy na cielesne rozkosze, którymi ona kusi w zamian za zdradę najwyższej wartości – człowieka. Szaman nawiązuje współpracę z UB, czym pogrąża się w oczach własnego sumienia. W książce rolę sumienia odgrywa pomocnik, podesłany starcowi przez mieszkańców, Kukułka. Chłopak wymyśla nazwy dla abstrakcyjnych pojęć, które nigdy nienazwane lub dawno zapomniane odżywają w umyśle Szamana. Kukułka stawia mistrzowi pytania i kompromituje go w jego własnych oczach. Ważna osobistość o nieprzeciętnym umyśle staje się nagle kupką próchniejących kości, workiem trocin przerzucanych dla zabawy między organami państwa a zwykłymi mieszkańcami, zapominającymi często o jego istnieniu. Szaman uświadamia sobie dzięki leniwemu młodzieńcowi smutną prawdę o swojej egzystencji, o słabości i złu, które w nim tkwi, a także trudnych kwestiach, które drażnią umysł i na które trudno znaleźć rozwiązanie w pojedynkę. Kukułka pyta więc głównego bohatera:

 

„Żyjesz w prawdzie, szamanie?

– Co masz na myśli?

– Czy żyjesz zgodnie z prawdą?

– Żyję – odpowiedział szaman.

Kukułka zamyślił się i dodał:

– A zatem doniosłeś na Kulawego zgodnie z prawdą. To zmienia postać rzeczy”

 

Ryzyko kontra bierność

 

Egon Bondy był orędownikiem równych szans. Nie mógł znieść świata, w którym trzeba kogoś poświęcić, by inny mógł cieszyć się spokojem, ciepłem ogniska i pełnym brzuchem. Czytelnikom Szamana kazał wyobrazić sobie karykaturalny świat o ptasiej głowie i potężnych kończynach, który depcze słabych fizycznie i słabych duchowo, nieznajdujących oparcia w stosunkach społecznych, lękliwych, biednych. Tak jak antysystemowe wiersze Bondy’ego wciąż wzbudzają zachwyt czytelników swoją aktualnością, tak Szaman wydaje się poruszać ponadczasowe problemy zmierzania się z własnymi niedoskonałościami. Uczy pokory, ale nie obiecuje, że przyniesie ona wymierne korzyści. Jak więc dążyć za Bondym-prorokiem, skoro nie podbija gwarancji na proponowaną przez siebie drogę? Cóż, trzeba przyznać, że kiepski z niego marketingowiec.

 

')}

Dodaj odpowiedź