Ulepione z popiołu – refleksje na marginesie wystawy Światłoczułość

0
585

Pamięć jest przewrotna: nieraz stawia przed oczami to, co zdawało się być mało istotnym szczegółem, czasem pozwala ulecieć chwilom, które w momencie dziania wydawały się ważne, nie wspominając już o tym, że wykreśla to, czego się tak gorliwie uczyliśmy. Niejednokrotnie przekształca i zniekształca, nasyca kolory i gasi barwy. Zdarza się pamięci podsuwać nam wspomnienia nie-własne, a które prawdopodobnie pochodzą z rezerwuaru pamięci kulturowej. Granice pamięci wyznacza czułość i czujność człowieka uzdalniająca do pielęgnowania wspomnień, przy jednoczesnej akceptacji ich naturalnej utraty w wirze życia. Ze wspomnień spopielonych zaś ulepiona może zostać całkiem nowa opowieść.

Fragment wystawy ,, Światłoczułość” Ewy Kuleszy, Galeria Sztuki Wozownia, Toruń, foto dzięki uprzejmości artystki

Impulsu do takich refleksji dostarcza niewielka wystawa Ewy Kuleszy zatytułowana Światłoczułość, a otwarta 10 stycznia w klimatycznej toruńskiej Galerii Sztuki Wozownia i udostępniana do 1 marca 2020 roku. Po wystawie widz może się poruszać w dowolny sposób. Rozmieszczone w halowej przestrzeni prace, wydobyte z ciemności ciepłym punktowym światłem, tworzą rytmiczny układ, który podkreśla silny światłocień. Opisowi tych dzieł towarzyszą następujące sformułowania: „przypomina”, „jak gdyby”, „podobny do”, ponieważ żadne z nich nie jest tym, czym się w pierwszej chwili wydaje. Niepewności rozpoznania towarzyszy silne doświadczenie haptyczności. Wszystkie prace zostały zbudowane bądź ulepione z popiołu – frapującego materiału, którego głucha i jednolita szarość okazuje się złudzeniem przy bliższym przyjrzeniu, a chropowata powierzchnia zaskakuje przy dotknięciu swoją miękkością. Każdy z elementów wystawy podkreśla kruchość medium: rozpadanie, rozsypywanie, pękanie. Największą kompozycję stanowią zawieszone na wysokości wzroku poziome belki, jak gdyby ulepione z popiołu, lecz zarazem nim obsypane. Belki te tworzą niedomknięty kwadrat, a widz może pozostać zarówno na zewnątrz, jak i wejść do środka wyodrębnionej nimi przestrzeni. Na przeciwległej ścianie do wejścia, na półce, rozmieszczone zostały nierównomiernie i w podgrupach drobne obiekty. Prostopadłościany różnej wielkości i walcowate formy przypominają kształtem książki oraz pudełka. Pod ścianą, na prawo od tej grupy, ustawiony został regał z regularnie, ciasno umocowanymi półkami dźwigającymi sterty sypkiego popiołu. Kolejną kompozycję stanowią uformowane z popiołu cegły, ustawione jedna na drugiej i bezpośrednio na podłodze w taki sposób, że tworzą coś na kształt narożnika budowli. Dla dwóch ostatnich prac, rozmieszczonych w naprzeciwległych krańcach sali, wykorzystane zostało sztuczne światło zapalające się po wejściu widza w pole działania fotokomórki. Pierwsza z nich, w głębi pomieszczenia, to rozstawione na stelażu tło, być może fotograficzne, naprzeciwko którego ustawiona została migawka. Druga, znajdująca się tuż przy wejściu, to lightbox, który po zapaleniu ujawnia zdjęcie starej fotografii pochłanianej przez płomień na tle popiołu. Czarno-biała fotografia przedstawia grupę ludzi – nie jest jasne czy rodzinę, czy znajomych.

Fragment wystawy ,, Światłoczułość” Ewy Kuleszy, Galeria Sztuki Wozownia, Toruń, foto dzięki uprzejmości artystki

Kruchość obiektów prowadzi do prostych skojarzeń z przemijaniem, rozpadem i marnością świata. Ale nie jest to jedyny kierunek interpretacji. Myśli mogą biec wieloma drogami po pierwsze ze względu na bogactwo znaczeń objętych symbolem popiołu, po drugie z uwagi na formę elementów wystawy. Umyślne niedomknięcie kompozycji (np. figury geometrycznej tworzonej przez belki lub cegły) podkreśla jej wieloznaczność. Obronić można twierdzenie, że wystawa opowiada o antonimii rozpadu, czyli o budowaniu, tworzeniu, czy stwarzaniu[1]. Na ten trop naprowadza obecność obiektów ulepionych z popiołu: utrzymujących kształt na przekór nietrwałości materiału. Również konstrukcja z cegieł zyskuje w tej perspektywie odmienne znaczenie: obiekt przestaje być kojarzony z destruktem, a staje się zaczątkiem budowli (czy cegły z wypalonej gliny także nie są łatwym do uszkodzenia materiałem?). Belki z popiołu, choć stanowią konstrukcję abstrakcyjną, zawieszone na wysokości wzroku i dopełnione przez wyraźny cień poniżej stanowią wystarczającą przegrodę by stworzyć, zbudować rodzaj pomieszczenia. W inną stronę kierują myśli fotografia oraz kompozycja oparta na formie regału. Płonące zdjęcie prowokuje pytania o przyczynę niszczenia i tym bardziej uciążliwa staje się jego anonimowość. Regał z półkami zasypanymi popiołem kojarzy się z archiwum, w którym uporządkowana struktura pozbawiona jest treści, dla której chronienia została utworzona. Rodzą się pytania o pamięć, zdolność materiałów do jej podtrzymywania i o przyczyny utraty wspomnień. Zestawienie tych dwóch prac ujawnia zależność między pamięcią jednostki a rezerwuarem pamięci zbiorowej. Tej ostatniej, wyrażonej poprzez symbol archiwum, przeciwstawione jest zdjęcie, na którym widoczna scena nie może być w pełni zrozumiała bez relacji świadka tego wydarzenia bądź spadkobiercy wspomnienia. Czarno-białe zdjęcie płonie, leżąc na popiele. Czy popiół ten utworzyły inne zdjęcia? Ulotne cząstki popiołu stanowiłyby wówczas wciąż medium pamięci, choć mniej czytelne niż tradycyjne formy dokumentacji. Jeśli w taki sposób interpretować popiół, to półki regału nie tyle są pozbawione treści, lecz wręcz przeciwnie – są wypełnione niezrozumiałym zapisem przeszłości. Przedmioty zgromadzone na półce, w kontraście do popiołu znajdującego się na regale, łudzą z kolei możliwością ich identyfikacji lub chociaż rozpoznania ich przeznaczenia. Proste geometryczne kształty wywołują ciąg skojarzeń, prowadzą do nadawania im wciąż nowych znaczeń, z których wszystkie zdają się – lub są – prawdziwe. Wrażenie nieczytelności towarzyszy ponadto konstrukcji stworzonej z tła fotograficznego pokrytego popiołem. Tło przesunięte zostało na plan pierwszy zarówno dosłownie, jak i w przenośni. Dosłownie, ponieważ to tło nie wymaga pojawienia się przed nim nowej figury: migawka stojąca naprzeciwko stelaża wychwytuje ruch widza jeszcze zanim on wejdzie w pole wyznaczane szarą płaszczyzną; nagły błysk zatrzymuje i koncentruje uwagę na popiele. W przenośni, gdyż drugorzędna wobec ognia materia popiołu stała się głównym tematem instalacji. Czy drugoplanowość popiołu w dyskursie wokół aktu spalania (tak bogatego w symbolikę i wielowątkowego[2]) wynika z jego statyczności i głuchej barwy kontrastującej ze świetlistymi, dynamicznymi płomieniami? Może popiół wydaje się mieć zbyt stabilną naturę, która nie pobudza ruchu myśli, tak jak to czyni zmienny ogień? Popiół uznawany jest za odpad, choć to on zostaje, gdy ogień gaśnie i znika, to on świadczy o jego wcześniejszej obecności – długo utrzymuje ciepło i przechowuje żar. Jest to materiał niedoceniany, a przecież warty uwagi.

 

Fragment wystawy Światłoczułość Ewy Kuleszy, Galeria Sztuki Wozownia, Toruń, foto dzięki uprzejmości artystki

Wystawa Ewy Kuleszy wywołuje ciąg myśli, skojarzeń, korowód wspomnień. W jej ramach autorka, skupiając się po raz kolejny w swojej twórczości na popiele, wysunęła tę materię na plan pierwszy i pozwoliła jej snuć własną opowieść o sobie. Ingerencja artystki w medium była niewielka, ograniczona do nadania formy podkreślającej właściwości popiołu, jego efemeryczność i genezę, znaczenia nadawane przez kulturę, lub prowokującej do szukania nowych znaczeń. Opowieść dobrze zakomponowana, wyrażona w duchu postminimalizmu, wypowiedziana bez słowa, a jedynie za pomocą języka wizualnego, porusza wątek przemijania i tworzenia, utraty i odbudowywania, pamięci i zapominania. Opisuje ludzką egzystencję i sprawy dla niej najważniejsze poprzez wyzyskanie symboliki popiołu, bo symbol zawsze, będąc dziełem myśli człowieka, z tej, czy innej strony tych najważniejszych spraw dotyka. Tej opowieści może wysłuchać jedynie odbiorca zaangażowany, uważny, bo do takiej postawy skłania forma wystawy. Odbiorca nie jest modernistycznym „obiektywnym okiem”, ponieważ choć może się poruszać między obiektami w dowolny sposób, fotokomórki wychwytują jego ruch i zaznaczają jej cielesną obecność. Faktura prac z kolei wyzwala wrażenia taktylne, a wystawiony na dotyk popiół, pozwala na indywidualne doświadczanie wystawy.

Fragment wystawy Światłoczułość Ewy Kuleszy, Galeria Sztuki Wozownia, Toruń, foto dzięki uprzejmości artystki

Nadanie popiołowi roli narratora jest kuszące w związku z rosnącą popularnością badania historii rzeczy w ramach zwrotu materialnego we współczesnej humanistyce. Na tej wystawie jednak równie ważne jak przeszłość konkretnych cząstek popiołu (np. tych powstałych ze spalonego zdjęcia), jest symbolika tego lichego materiału. Wystawa Światłoczułość daje asumpt do snucia refleksji zawieszonych między perspektywą ogólną a jednostkową. To pieczołowicie wykonana kompozycja angażująca do lepienia własnej opowieści z okruchów pamięci.

 

[1] Tę binarność symboliki prochu wyraża fraza: „Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz” (Por. Rdz 3, 19).

[2] O symbolice ognia pisali m.in. Gaston Bachelard (G. Bachelard, Płomień świecy, przeł. J. Rogoziński, Gdańsk 1996) i Umberto Eco (U. Eco, Ogień jest piękny[w:] tegoż, Na ramionach olbrzymów, przeł. K. Żaboklicki, Warszawa 2019).

Dodaj odpowiedź