Znikome wymagania

0
254

Dom Kereta to zaskakująca instalacja. Niewielki, wciśnięty pomiędzy dwa budynki, nikomu nieprzeszkadzający, a jednak przyciągający uwagę. Ilu ludzi, tyle interpretacji i zdziwienia, zaskoczenia, zainteresowania. Przechodnie chcą wejść, pooglądać, że też tak się da, że jedni ludzie umieją tak budować, a inni – tak mieszkać. Architekt Jakub Szczęsny w 2009 roku stworzył ten „nieco niemożliwy koncept artystyczny”[1], znany właśnie jako Dom Kereta. Jest to niezwykle wąski budynek (133 cm w najszerszym miejscu), wciśnięty w szczelinę między budynkami przy ul. Żelaznej 74 i ul. Chłodnej 22 w Warszawie. Instalacja ta pełni przede wszystkim funkcję domu twórczego dla artystów z całego świata – ale nie tylko.

Dom Kereta ma około 14 m2 powierzchni i, jak sama nazwa wskazuje, został stworzony dla i pod patronatem izraelskiego pisarza, popularnego w Polsce twórcy miniatur literackich, Etgara Kereta. Szczęsny zapytany o to, dlaczego właśnie Keret, odparł, iż:

Po pierwsze – publicznie zadeklarował, że chętnie zamieszkałby w Warszawie na jakiś czas. Po drugie – to dla niego forma symbolicznego powrotu do miasta, w którym poznali się jego rodzice[2].

 

Dom Kereta
Dom Kereta, fot. Piotr Panek

 

Ani osoba, ani miejsce nie są tu zatem przypadkowe. Szczelina, o której mowa, to punkt, w którym schodzą się kamienica przy Żelaznej – ocalały fragment przedwojennej Warszawy – oraz budynek spółdzielczy przy ul. Chłodnej – „element struktury nasadzonej, która miała negować wcześniejszy miejski układ”[3]. Jest to także miejsce spotkania się dwóch gett warszawskich (dużego i małego), kilkadziesiąt metrów od Domu znajdowała się łącząca oba te obszary kładka. Oddajmy na dłuższą chwilę głos samemu Keretowi:

Pomysł Kuby [Szczęsnego] ma wiele wspólnego z moją wyobraźnią, wrażliwością. I nie chodzi tylko o najprostsze skojarzenie – że piszę krótkie opowiadania, uprawiam kompaktową literaturę, a tu mamy do czynienia z kompaktową architekturą. Punktów wspólnych jest więcej. Nie wiem, czy o moich książkach można powiedzieć, że to kawał dobrej literatury. To raczej owoc mojej nieograniczonej niczym wyobraźni. Tak samo można mieć wątpliwości co do budynku zbudowanego dla jednego faceta[4].

 

Szczęsny mówi, że jego projekt jest sprzeczny ze zdroworozsądkowym poczuciem, iż zbudowanie na takiej działce (która w najwęższym miejscu ma 92 cm, a w najszerszym 152 cm szerokości) budynku, w którym można mieszkać i żyć, jest wręcz niewykonalne[5]. Keret w jednym z wywiadów przyznał, że nie byłby w stanie „w tak małej przestrzeni żyć długo[6]. Czym zatem w zasadzie jest Dom Kereta? Jedną z instalacji, konceptów artystycznych nastawionych na zagospodarowanie przestrzeni, czy jednak miejscem, które udowadnia, że nie potrzeba ogromnego salonu i trzech łazienek, by żyć dobrze?

 

Nie jest, ale działa

W tekstach zajmujących się Domem Kereta jak bumerang powraca zagadnienie pustki. Festiwal Wola Art 2009, w ramach którego zaproponowany został projekt budynku, poświęcony był zagadnieniom granic przestrzeni[7] – jej kształtu wynikającego w tym wypadku zarówno z historii Warszawy, jak i powojennych działań urbanistycznych. Przestrzenie pustki były także punktem wyjścia programu rezydencyjnego w Domu w 2013 roku[8]. Projekt ten, usytuowany na Woli, wedle jego twórcy:

w dłuższej perspektywie (…) przyniesie okolicy korzyści – będzie stymulował życie artystyczne dzielnicy, będą pojawiać się w nim zapraszani przez Etgara intelektualiści, a dla zagranicznych mediów będzie, być może, symbolem współczesnej Warszawy, przewrotnie interpretującej swoje dziedzictwo i otwartej na niestandardowe działania. Dla mieszkańców Woli i zwykłych turystów będzie po prostu ciekawostką[9].

Instalacja ta jednak zdaje się nie do końca spełniać swą podstawową funkcję – miejsca do życia i mieszkania. Pierwsze nasze skojarzenie w tej materii zapewne wiąże się z tym, co Etgar Keret stwierdził w przytoczonej wcześniej wypowiedzi – Dom jest po prostu za ciasny. Gdyby się jednak nad tym zastanowić, przestaje być to już tak oczywiste. 14m2 to niewiele – to prawda. Owszem, jest ciasny – ale mieszka w nim tylko jedna osoba, która spędza tam czas przede wszystkim po to, by tworzyć. Potrzebuje więc – nieco upraszczając – otoczenia wolnego od utrudniających pracę bodźców oraz zaspokojenia naprawdę minimalnych potrzeb, jak jedzenie czy możliwość umycia się. Zatem nie ma wątpliwości, że – ogólnie rzecz biorąc – da się tu żyć, i to całkiem nieźle. W dodatku nie da się ukryć, że Dom Kereta jest – jak na Warszawę – umiejscowiony blisko centrum. Trzeba jednak przyznać, że już życie tam większej liczby osób jest znacząco utrudnione.

 

 

Przypisy:

[1] Dom Kereta/Keret’s House, http://www.centrala.net.pl/our-work/keret (dostęp: 22.10.2014).
[2] J. Szczęsny, Miniaturowe znaczy możliwe. Architekt Jakub Szczęsny o projekcie, http://domkereta.pl/Miniaturowe-znaczy-mozliwe-Architekt-Jakub-Szczesny-o-projekcie (dostęp: 22.10.2014).
[3] Tamże.
[4] E. Keret, Etgar Keret: Spacer po ścianie, rozm. Z. Fabjanowska-Micyk, 20 grudnia 2012, http://zwierciadlo.pl/2012/kultura/kultura-wywiady/edgar-keret-spacer-po-scianie (dostęp: 22.10.2014).
[5] J. Szczęsny, dz. cyt.
[6] Etgar Keret: „Kiedy usłyszałem o projekcie, myślałem, że to żart”. Pisarz właśnie zamieszkał w najwęższym domu świata, rozm. O. Święcicka, http://natemat.pl/36171,etgar-keret- kiedy-uslyszalem-o-projekcie-myslalem-ze-to-zart-pisarz-wlasnie-zamieszkal-w-najwezszym-domu-swiata (dostęp: 22.10.2014).
[7] Dom Kereta. Zamieszkać w pustce, http://domkereta.pl/ Dom-Kereta (dostęp: 22.10.2014).
[8] Rezydencje, http://domkereta.pl/Rezydencje (dostęp: 22.10.2014).
[9] J. Szczęsny, dz. cyt.

Dodaj odpowiedź