Ekokrytyka: bardzo krótkie wprowadzenie

0
570

 

We współczesnej humanistyce istnieje bardzo głęboko zakorzenione przeświadczenie, że język jest czymś sztucz­nym, że jest matrycą odciskającą na podmiotach mówiących swój ślad, co prowadzi do ich wyalienowania ze świata natury. Pogląd ten, ugruntowany przez psychoanalizę i takie nurty w dwudziestowiecznej filozofii jak strukturalizm i poststrukturalizm, milcząco zakłada istnienie opozycji binarnej natura-kultura. Bazując na tej parze przeciwieństw, współczesne myślenie o języku buduje nowy wariant biblijnej opowieści o upadku. Skoro istoty językowe są wyalienowane ze świata naturalnego, to znaczy, że możemy sobie wyobrazić jakąś przeszłość (hi­storyczną bądź mityczną), kiedy nie było żadnej alienacji, a ludzie współistnieli z pozaludzkim światem w stanie doskonałej harmonii. Na skutek jakiejś historycznej bądź strukturalnej traumy, ten naturalny raj został na zawsze utracony. Od tego momentu (od chwili upadku) możemy już tylko lamentować i kręcić się w kółko w labiryncie antropomorficznej pojęciowości.

Zauważmy jednak, że pojęcia „kultura” i „natura”, których używamy niemal bez zastanowienia, są zasadniczo nie­definiowalne i mogą mieć sens jedynie strategiczny. W jaki sposób i w jakim celu operujemy tymi terminami? Jak funkcjonują one w tekstach literackich? Stawiając powyższe pytania, zbliżamy się do sedna tego, czym jest ekokry­tyka, czyli praktyka interpretacyjna wysuwająca na pierwszy plan kwestię relacji pomiędzy istotami ludzkimi, a ich środowiskiem naturalnym oraz sposoby przedstawiania tej relacji w tekstach (literackich i innych). Przeciwstawia­jąc się pantekstualizmowi dominujących paradygmatów krytycznych, ekokrytyka upomina się o świat materialny. Owszem, istoty mówiące nadają sens światu poprzez język. Nie musi stąd jednak wynikać jałowa konkluzja, że cała rzeczywistość materialna to tylko konstrukcja językowa i że nie mamy do niej żadnego dostępu. Dostęp ten nie jest i nigdy nie był bezpośredni i właśnie dlatego warto przyglądać się temu w jaki sposób ludzie opowiadają o swoim zakorzenieniu w materii, w tym co poza- i nie-ludzkie.

Ekokrytyka jest praktyką zaangażowaną, stanowi bowiem odpowiedź na kryzys ekologiczny, podobnie jak krytyka feministyczna jest reakcją na marginalizację kobiet w porządku symbolicznym. Podczas gdy krytyka feministyczna za­kłada, że istnieje jakiś rodzaj związku między tekstualnymi reprezentacjami kobiecości a realnym życiem podmiotów zwanych „kobietami”, ekokrytyka wyrasta z przeświadczenia, że lepsze zrozumienie mechanizmów, które zawiadują literackimi przedstawieniami „natury”, będzie miało przełożenie na naszą życiową praktykę, ponieważ doprowadzi do wykształcenia nowych narracji objaśniających miejsce człowieka w świecie naturalnym, narracji mniej destrukcyj­nych niż te, które wynikają z instrumentalnego racjonalizmu dużej części zachodniej filozofii nowożytnej.

Ekokrytyka nie jest jednak monolitem. Chociaż wyrasta z troski o środowisko naturalne, to mieści w sobie całe spektrum pojęć, nieraz bardzo odmiennych. Na dwóch biegunach tego spektrum możemy umieścić dwie posta­wy filozoficzne: antropocentryzm i ekocentryzm.

 

Antropocentryzm to oczywiście pojęcie bardzo nieostre. Mianem antropocentrycznego można określić techno­kratyczne przeświadczenie, że jedynym zadaniem natury jest służenie człowiekowi, albowiem postęp technolo­giczny i rozwój kapitalizmu są dobre same w sobie. Jednak w ramach tego pojęcia mieszczą się także postawy ekologicznie zaangażowane, zakładające, że miejsce człowieka w przyrodzie jest w jakiś sposób szczególne lub uprzywilejowane, chociażby przez to, że to właśnie człowiek jest zdolny do świadomego działania i może wziąć odpowiedzialność za los ziemi i wszystkiego, co na niej żyje. Z kolei ekocentryzm (inaczej biocentryzm), to prze­konanie, że człowiek jest po prostu jedną z wielu istot żywych zamieszkujących ziemię, nieuprzywilejowanym elementem biosfery. Radykalne podejścia biocentryczne domagają się daleko idących poświęceń ze strony spo­łeczności ludzkiej (np. zmniejszenie lub wyeliminowanie przyrostu naturalnego[1]). Za biocentryczny uznamy też o wiele bardziej umiarkowany pogląd, głoszący iż różne elementy biosfery (np. różnorodność gatunków i krajo­brazów) mają wartość same w sobie, niezależnie od ich przydatności dla człowieka.

W kontekście literatury amerykańskiej przyjęło się uważać, że prekursorami tych dwóch nurtów w ekofilozofii byli, odpowiednio, Ralph Waldo Emerson i Henry Thoreau. W słynnym eseju pt. Nature, Emerson wychodzi od trady­cyjnego rozróżnienia pomiędzy duszą i materią, czyli „ja” i „nie-ja”. „Nie-ja” to właśnie natura. I chociaż potem autor stara się zdestabilizować tę z gruntu platońską opozycję, to jednak nigdy jej ostatecznie nie porzuca. Emerson pragnie przede wszystkim opisać rolę, jaką na­tura ma do spełnienia wobec człowieka. Jest zatem źródłem dóbr materialnych i dostarczy­cielką piękna, uczy nas intelektualnej dyscypliny i ofiarowuje nam język. Przede wszystkim jednak, natura jest obszarem duchowego zjednoczenia z Bogiem. Nie jest celem samym w sobie lecz istnieje po to, aby człowiek mógł kontemplować działanie Ducha. Oczywiście, jako taka, zasługuje na szacunek i troskę. Emerson jest zatem pisarzem reprezentującym tak zwany „miękki” antropocentryzm: przeświad­czenie o uprzywilejowaniu ludzkich celów połączone z poczuciem obowiązku wobec tego, co zostało nam dane, abyśmy mogli te cele wypełnić.

Thoreau, choć to uczeń Emersona, różni się od niego w tym względzie. Bardzo przywiązany do nietkniętej, dzikiej przyrody, twierdził, że „w dziczy jest przetrwanie świata”[2]. Thoreau jest ojcem radykalnego nurtu w ame­rykańskim myśleniu o naturze, broniącego interesów całej biosfery, walczącego o to, aby nie-ludzkiej naturze nadać status etyczny[3].

Amerykańska i brytyjska ekokrytyka skupiała się początkowo na twórczości wy­żej wymienionych autorów (Lawrence Buell, jeden z najwybitniejszych ame­rykańskich ekokrytyków i profesor na uniwersytecie Harvarda, wczesną cześć swojej kariery poświęcił badaniom nad XIX-wiecznym transcendentalizmem[4]) oraz na poezji angielskich romantyków, czyli na tekstach, które otwarcie zajmują się kwestią natury. Z czasem jednak ekokrytyka zaczęła poszerzać pole swoich zainteresowań i w latach 90. weszła w tak zwaną „drugą falę”. Dostrzeżono, że niemal każdy tekst można przeczytać na sposób ekologicznie zaangażowany, ponieważ każdy tekst, świadomie lub nie, odkrywa coś na temat relacji pomię­dzy ludźmi a środowiskiem naturalnym. Lawrence Buell ukuł pojęcie „nieświa­domości ekologicznej” („environmental unconscious”) nawiązujące do Jameso­nowskiej nieświadomości politycznej. Według Jamesona, każdy tekst odnosi się do pewnej sytuacji historycznej, a przemilczenia w tej kwestii są co najmniej tak samo ważne jak to, co zostaje wypowiedziane explicite. Podobnie działa nieświadomość ekologiczna: to, w jaki sposób tekst milczy (na temat postępującej degradacji środowiska natural­nego, zmian klimatycznych, cierpienia zwierząt) może niejednokrotnie okazać się ciekawsze do przeanalizowania niż ekologiczna agitka, gdzie wszystko zostaje czytelnikowi podane wprost.

 

Vladimir Nabokov zwykł podobno mówić o „pasji naukowca i precyzji artysty”. Takie ujęcie przekornie prze­ciwstawia się zachodniemu utożsamieniu nauki z precyzją (rozumem), a sztuki z pasją (emocjami). To rodzaj przekory bliski ekokrytyce XXI wieku. W miarę swojego rozwoju ta forma badań staje się coraz bardziej inter­dyscyplinarna, dążąc do zasypania przepaści, która przez wieki rozdzielała, z opłakanym skutkiem, dwie części ludzkiej duszy: rozumną i namiętną. Sięgając po odkrycia takich nauk jak biologia ewolucyjna czy biosemioty­ka, ekokrytyka jednocześnie traktuje sztukę (literaturę, poezję) jako pewną formę wiedzy: wiedzy o nas, ale też o tym, co wokół nas i z nami.


[1] Zob. Greg Garrard, Ecocriticism. New York: Routledge, 2004. str. 20-23

[2] „in Wildness is the preservation of the world”, Henry David Thoreau, Walking, http://thoreau.eserver.org/walking.html, dostęp 19.09.2008.

[3] Zob. Andrew McMurry, The Environmental Renaissance: Tho­reau, Emerson and the Systems of Nature. University of Geo­rgia Press, 2003.

[4] Najważniejsze książki Lawrenca Buella to: The Environmental Imagination: Thoreau, Nature Writing, and the Formation of American Culture, Harvard University Press, 1995, Writing for an Endangered World: Literature, Culture, and Environment in the United States and Beyond, Harvard University Press, 2001, Emerson, Harvard University Press, 2003.

Dodaj odpowiedź