Kultura – interwencja – dialog. Tendencje w nowszych studiach nad przekładem

0
820

Ostatnie dekady w studiach nad przekładem przyniosły wiele zmian. Najważniejszą, paradygmatyczną, określa się mianem zwrotu kulturowego. Zwrot kulturowy w przekładoznawstwie to termin obejmujący te kierunki, które prowadzą do wyjścia poza granice wyznaczane przekładoznawstwu przez filologię. Przedmiotem badań przekładoznawstwa po zwrocie kulturowym jest zatem nie tylko wymiana międzyjęzykowa i międzytekstowa, lecz także skomplikowana sfera kontaktów międzykulturowych. To kultura, a nie język, słowo czy tekst, jest w nowym przekładoznawstwie „jednostką operacyjną”. W centrum znajduje się nie zagadnienie odtwarzania znaczeń zawartych w obcojęzycznym tekście w materiale języka własnego, ale proces wytwarzania znaczeń w dialogu z obcością.

Zwrot kulturowy łączy się z podaniem w wątpliwość założeń uznawanych dotychczas w nauce o przekładzie za fundamentalne. Po pierwsze, podważeniu ulega teza o możliwości odkrycia stabilnego znaczenia tekstu przekładanego. Sensy nie tkwią w nim jak w pudełku, ale powstają w lekturze. Dlatego też zanegowana zostaje absolutnie nadrzędna pozycja oryginału jako źródła znaczeń: każdy akt lektury rozgrywa się w przestrzeni historycznej i społecznej, dokonuje jej jakiś konkretny podmiot – czytelnik. Wszystkie te elementy wpływają na konstrukcję znaczeń. Wprowadzenie tych instancji prowadzi do zmiany widzenia relacji łączącej dwa tradycyjnie niekwestionowane elementy aktu tłumaczenia: oryginał i przekład. Centralne miejsce traci traktowana dotąd jako oczywista teza o istnieniu ekwiwalencji między tekstem wyjściowym a docelowym. Traci je także nakaz dążenia do osiągnięcia owej ekwiwalencji za wszelką cenę.

Przekład, według obowiązującego dotąd modelu, miał dążyć do identyczności z oryginałem. Tymczasem jeden ze współtwórców zwrotu kulturowego w przekładoznawstwie, Theo Hermans, pisze, że kiedy znika różnica, znika także tłumaczenie; innymi słowy: absolutna ekwiwalencja jest śmiercią przekładu, choć przekład nie jest w stanie popełnić samobójstwa, bo różnica istnieje w nim zawsze, chyba że o jej niwelacji zadecyduje jakaś wyższa instancja, na przykład władza uzna, że dany przekład zastępuje oryginał i zabroni korzystania z oryginału. Badanie przekładu wymaga zatem skupienia się na różnicach, a wzajemna niewspółmierność kultury wyjściowej i docelowej stanowi zasadnicze pole refleksji przekładoznawczej. Badacz czy krytyk różnice ma opisywać, a nie krytykować w imię urojonej ekwiwalencji idealnej.

Niewspółmierność, o której mowa, dotyczy zresztą nie tylko językowego poziomu funkcjonowania przekładów, bo zwrot kulturowy to otwarcie na szeroko pojęte konteksty. Różnice wyłaniające się ze spotkania tekstów są punktem wyjścia analizy dotyczącej kształtu wchodzących w interakcję kultur, ich podmiotowości i reprezentacji oraz strefy ich styku, która jest nierzadko strefą konfliktu, a zawsze strefą manipulacji i negocjacji. Z poziomu filologicznego uwaga przeniesiona zostaje na poziom polityki i etyki. Skoro przekład to obarczone ryzykiem spotkanie z obcością, z innym, to tłumacz nie powinien dążyć do uzyskania efektu naturalności tekstu przełożonego. Przeciwnie. Etyczny wymiar pracy tłumacza wyraża się w szacunku dla obcego głosu oryginału, którego nie można po prostu przepisać na własny język i własne kategorie. Dlatego też przekład okazuje się sferą różnorako pojętej interwencji – politycznej czy społecznej, ale także interwencji w obowiązujące style i dyskursy literatury docelowej.

Literatura w przekładzie coś powoduje, wprowadza różnicę, nie jest neutralnym obiektem, lecz zaczynem zmian. A centrum tej interwencji, jej podmiotem jest tłumacz. Tu także potrzeba zmiany – bowiem pomimo tego, że znajduje się na pierwszym froncie procesów kulturotwórczych, tłumacz jest, jak określa to w tytule swojej historii przekładu w kulturze Zachodu Lawrence Venuti – niewidoczny i na niewidoczność skazywany. Konieczne jest więc przeniesienie uwagi z tekstów na ludzi – tłumaczy, ich zaplecze, współpracowników, instytucje, w ramach których działają, na środowiska społeczne i polityczne. Równie duże znaczenie co same przekłady zyskują także towarzyszące im parateksty, czyli wypowiedzi tłumaczy oraz krytyka literacka i inne świadectwa funkcjonowania dzieła przełożonego w kulturze docelowej. Opisy poszczególnych utworów czy gatunków w tłumaczeniu dokonywane są na tle kontekstu społecznego, politycznego i kulturowego. Wyzwalają się z obciążającej je nieraz akademickości, by mówić o sprawach, które są istotne dla współczesnego świata. W „epoce zwrotów” bowiem przekład w znaczeniu najszerszym postrzegany jest jako zasadniczy mechanizm tworzenia kultury, a tłumacz – jako daleki od niewinności współuczestnik procesów tworzenia tożsamości, walki o władzę oraz konfliktów militarnych i kulturowych.

Cały artykuł dostępny jest w wersji papierowej „Fragile” nr 3 (21) 2013.

Dodaj odpowiedź