Polityka kulturalna Wielkiej Brytanii w dobie rozwoju Britartu

0
837

W opracowaniach na temat Young British Artists dominujące jest założenie, iż umieszczając historię grupy w kontekście politycznym, wypada przede wszystkim przyjąć perspektywę jej powiązań z nową polityką Tony’ego Blaira. W kraju, który od 1979 roku przez ponad dekadę rządzony był przez Partię Konserwatywną, postać Blaira symbolizowała bowiem nowoczesność i wartości liberalne, z którymi utożsamiano środowisko Britartu. Taki punkt widzenia rewidowany był jednak przez bardziej wnikliwych i krytycznych obserwatorów życia artystycznego końca lat 90., którzy w rynkowo-medialnych taktykach grupy widzieli skutki prowadzonej dekadę wcześniej bezkompromisowej autorytarnej polityki Żelaznej Damy. Stąd przydomek „dzieci Margaret Thatcher”[1] nadany i chętnie podtrzymywany przez opinię publiczną odnosił się do determinacji i ambitnego ryzykanctwa charakteryzujących zarówno Młodych Brytyjczyków, jak i ich polityczną patronkę.

Urodzone w latach 60. XX wieku, w okresie „państwa opiekuńczego”, krzepnącego powojennego kapitalizmu i relatywnego dostatku, pokolenie YBA w okresie dorastania  i czasów studenckich zderzyło się z odmienną od tej, którą cieszyła się generacja ich rodziców, wizją rzeczywistości. Ich osobowość kształtowała dekada lat 80., której daleko było do optymistycznego obrazka „Swinging London”, stworzonego przez brytyjską młodzież w latach 60. na fali rewolucji obyczajowej. Rozkwitająca wraz z narodzinami popkultury, hedonistyczna epoka opisywana przez Jenny Diski we wspomnieniowej książce The Sixties, tworzona była przez „pokolenie nie znające problemów ekonomicznych (…)  i deklarujące ideę wolności, swobody i wyzwolenia”, które „zagospodarowało lata sześćdziesiąte jak gdyby budowało nową planetę” [2]. Dlatego schyłek tej barwnej dekady był dla pokolenia powojennego bolesnym pożegnaniem wartości liberalnych, kurczeniem się dotychczasowych perspektyw i kulturowym zamknięciem, dokonywanym za sprawą prawicowej polityki[3]. Od połowy lat 70. „przyszłość – konkludowała Diski – zaczęła rysować się w nieoczekiwanie ciemnych barwach”[4].

Radykalna zmiana politycznego krajobrazu Wielkiej Brytanii wiązała się bezpośrednio  z doktryną konserwatywną, której ucieleśnieniem w roku 1979 stała się Margaret Thatcher. W ciągu kolejnego dziesięciolecia nowa premier skutecznie brała rozbrat z istniejącym modelem „państwa opiekuńczego”, które wedle jej ambicji miało się zmienić w „państwo możliwości”. Polityczne przeobrażenia dekady lat 80. wsparte było na hasłach: „ograniczonej roli rządu, deregulacji rynku, prywatyzacji i przedsiębiorczej kultury”[5] oraz podbudowane ideami zaczerpniętymi z poradników wiktoriańskiej kindersztuby. Zasady wolności  i niezależności, których romantyczne oblicze pielęgnowało pokolenie lat 60., ustąpiły indywidualizmowi i gospodarczemu liberalizmowi, nabierając politycznego ciężaru.

Thatcher już na początku swojego urzędowania publicznie zaprezentowała nie tylko plan przeobrażeń w sferze polityki kulturalnej, ale co więcej własną wizję brytyjskiej kultury. Premier – jak sama podkreślała – nie była bynajmniej zainteresowana „zabawą w mecenasa”[6], toteż skierowania polityki kulturalnej na trajektorię przedsiębiorczości dokonała bez niepotrzebnych sentymentów. Pierwszym radykalnym krokiem było odrzucenie pojęcia opieki państwowej jako dominującego w polityce kulturalnej[7]. Drugim – odmowa dotowania kultury awangardowej, postrzeganej przez Thatcher jako mało atrakcyjna dla szerokiej publiczności, nieobliczona na zysk, a tym samym niespełniająca kryteriów rynku komercyjnego[8]. Takie rozwiązania miały jednak w domyśle gwarantować sferze artystycznej finansową i twórczą niezależność. Premier tłumaczyła w swojej autobiografii:

talent artystyczny (…) podporządkowany dyscyplinie, dotowany i determinowany przez państwo – więdnie. (…) Chciałam aby sektor prywatny dostarczał więcej pieniędzy i sprawił, że administracja instytucji kulturalnych przejmie wnikliwość i skuteczność działań typową dla świata biznesu[9].

W rezultacie takich założeń politykę kulturalną w latach 80. gruntownie przeformułowano i wsparto na dwóch odważnych koncepcjach: „kultury przedsiębiorczej” (enterprise culture) oraz „przemysłu dziedzictwa kulturowego” (heritage industry). Mimo oficjalnie deklarowanej troski o twórców i kondycję brytyjskiej sztuki rozbudzanie w środowisku artystycznym umiejętności antreprenera odbywało się raczej w dość drastyczny sposób. Wprowadzane od początku lat 80. cięcia budżetowe, poddanie kultury warunkom wolnego rynku, zwiększenie roli korporacyjnego sponsoringu, zmniejszenie liczby instytucji dotowanych przez państwo oraz zmiana organizacji Arts Council w narzędzie polityczne wywoływały w kręgach artystycznych poczucie silnego represjonowania[10]. Dodatkowo wprowadzenie w 1981 roku subwencji na rzecz przedsiębiorczości (tzw. Enterprise Allowance) dla osób zakładających własne firmy miało posłużyć jako szczególny czynnik motywujący młodych artystów i animatorów kultury do prowadzenia indywidualnych przedsięwzięć biznesowych, pełniąc przy okazji funkcję propagandową. W kwestionowaniu przekonań o niekomercyjności sztuki i jej wartości antyrynkowych Thatcher była na tyle bezlitosna, iż od początku lat 80.  kultura, podobnie jak każda inna branża, zobowiązana była do osiągania ekonomicznej efektywności. Dla Margaret Thatcher największym bohaterem była bowiem, symboliczna dla jej rządów, postać zaradnego przedsiębiorcy[11]. Na tym tle premier – co podkreślał Christopher Bradley – stawała się uosobieniem „arogancji niższej klasy średniej”[12], z jej etosem self-made mana oraz reinkarnacją Dickensowskiego człowieka-automatu Pana Grandgrinda „człowieka realnego, człowieka faktu i rachunku. (…) Z miarą  i wagą, i tabliczką mnożenia zawsze w kieszeni”[13].

(…)

 

Damien Hirst, Fizyczna niemożliwość śmierci w umyśle istoty żyjącej, 1991, fot. Krzysztof Siatka

 

 

Cały artykuł dostępny jest w wersji papierowej „Fragile” nr 3 (29) 2015.

 

Przypisy:

[1] S. Ford, The Myth of the Young British Artist, w: D. McCorquodale, N. Siderfin, J. Stallabrass (red.), Occupational Hazard. Critical Writing on Recent British Art, London 1998, s. 135.
[2] J. Diski, Lata sześćdziesiąte, przeł. M. Płaza, Łódź 2013, s. 9–12.
[3] Tamże, s. 9.
[4] Tamże.
[5] Chin-TaoWu, Privatising Culture: Corporate Art Intervention since the 1980s, London–New York 2002, s. 3–4.
[6] M. Thatcher, Moje lata na Downing Street, Warszawa 1996,  s. 565.
[7] Słynna dewiza Margaret Thatcher „Nie ma czegoś takiego jak społeczeństwo” obrazująca bezkrytyczny stosunek premier wobec ideologii indywidualizmu obejmowała także sferę kultury. Thatcher tłumaczyła: „każdy artysta ma prawo utrzymywać się z własnej pracy (…) i podobnie jak w przypadku każdej innej działalności powinien tu zadziałać rynek”, zob. tamże.
[8] Konsekwencją tej zmiany był chociażby wystosowany ze strony środowisk twórczych sprzeciw wobec planów zakupu w 1988 r. części kolekcji Thyssena, na którą rząd zamierzał przeznaczyć 200 milionów funtów z funduszy publicznych i prywatnych. Sprzeciw – wyraźnie ignorowany przez Thatcher  – wynikał przede wszystkim ze zmęczenia kręgów artystycznych polityką promującą dawne dziedzictwo kulturowe i otaczającą opieką głównie zbiory muzealne. Zob. też:  Ch.H.J. Bradley, Mrs Thatcher’s Cultural Policies 1979-1990. A Comparative Study of the Globalized Cultural System,New York 1998, s. 11–12.
[9] M. Thatcher, dz. cyt., s. 565.
[10] W latach 80. rządowe wsparcie rozwoju kultury polegało przede wszystkim na tworzeniu nowych programów funduszy państwowych, których celem nie było bezpośrednie dotowanie projektów artystycznych, ale przyciąganie prywatnych sponsorów, mających wspierać instytucje wystawiennicze oraz indywidualnych artystów. W rękach rządu niezależna do tej pory agencja Arts Council stała się narzędziem do pozyskiwania prywatnych mecenasów, przy jednoczesnym zmniejszeniu jej dotacji o 4,8% w pierwszych latach piastowania przez Thatcher urzędu premiera. Równie przygnębiające były poglądy głoszone przez premier i ministrów sztuki, opierające się na stwierdzeniu, że „jedynym miarodajnym wskaźnikiem naszego sukcesu jest liczba klientów, jaką uda nam się przyciągnąć” lub też wskazywaniu działalności i sukcesów Andrew Lloyd Webbera jako wybitnego przykładu sprawnie funkcjonującego przemysłu kulturalnego. Zob. M.Billington, Margaret Thatcher Casts a Long Shadow Over Theatre and the Arts, „The Guardian”, 8 April 2013,
http://www.theguardian.com/stage/2013/apr/08/margaret-thatcher-long-shadow-theatre  (dostęp: 03.02.2015).
[11] S. Nicieja, In the Shadow of the Iron Lady: Thatcherism as a Cultural Phenomenon and Its Representation in the Contemporary British Novel, Opole 2010, s. 59.
[12] Ch.H.J. Bradley, dz. cyt., s. 145.
[13] K. Dickens, Ciężkie czasy, Warszawa 1955.

Dodaj odpowiedź