Święto życia – teatralna forma pogrzebu na Bali

0
538

PROLOG – MIĘDZY SACRUM PROFANUM

Współcześnie nietrudno zaobserwować dwie paralelne tendencje: laicyzację i towarzyszącą temu deprecjację świąt religijnych oraz powstawanie nowych świąt świeckich w oparciu o reguły święta sakralnego. W każdej kulturze święto wywodzi się przecież z rytuału, zakorzenione jest w kulcie bogów (rzadko jednego boga), wiąże się z ceremoniami o charakterze religijnym: „Większość świąt od początku ich istnienia łączyła się z zabawą, odprężeniem, rozrywką, widowiskiem artystycznym, były one jednak zawsze związane z określonym czasem i nadrzędną ideą święta, uzupełniały jego rytualną, obrzędową, symboliczną część, dotyczyły grupy świętującej, złączonej silnymi i trwałymi więzami”1. W uroczystości tego typu – czy to o charakterze religijnym, czy świeckim – jak przekonuje Kazimierz Żygulski, „objawiają się systemy wartości danej społeczności i pomimo utożsamiania jej z zabawą, zawsze dotyczy ona spraw dla danej zbiorowości poważnych”2. Przykładem takiego święta może być pogrzeb. W europejskiej kulturze kojarzony z żałobą, smutkiem i łzami, dla mieszkańców Bali jest świętem radosnym, niosącym wiarę w nowe, lepsze życie.

ŚWIĘTO DLA LUDZI

Jednym z najważniejszych obrzędów na Bali jest kremacja – palenie zwłok. Obrzęd ten – mimo że należy do poważnych wydarzeń – ma niewiele wspólnego z tym, co my rozumiemy pod pojęciem „pogrzeb”. Balijczycy wierzą, że „tylko poprzez zniszcze­nie i śmierć może powstać nowa forma istnienia”3, a dzięki kremacji dusza uwalnia się z nieczystego ciała i przygotowuje do nowego życia (reinkarnacja). Każde święto na Bali to – podobnie, jak całe ich życie codzienne – współistnienie sacrum profanum. Rytuał łączy się tu z rozrywką – w trakcie ceremonii odbywa się festyn, ustawia się straga­ny, mają miejsce pokazy tańców, walki kogutów, spektakle wayang kulit lub/i wayang topeng czy kabaret. Wszystko to dlatego, że „Święto jest nie tylko dla bogów, ale i dla ludzi”4. Całość rozgrywa się w radosnej atmosferze zabawy, która staje się naturalnym elementem święta5. Z perspektywy naszej tradycji może wydać się to dziwne, aczkol­wiek potwierdza tezę, iż „W czasie świąt wzrasta zwykle zapotrzebowanie na śmiech, humor, dowcip; wiele świąt ma wyraźnie wesoły, radosny charakter”6.

NGABÈN – WIDOWISKO OBŁĘDNEJ EKSTRAWAGANCJI

Ngabèn (pogrzeb) to chyba najbardziej kosztowna i spektakularna ceremonia na Bali, przypominająca wido­wisko teatralne, w którym każdy odgrywa rolę zgodnie z panującymi zwyczajami. Kremacji poddaje się ciała wszystkich zmarłych, niezależnie od kasty (wangsa). Biedniejsi chowają ciało zmarłego na cmentarzu i czekają na zbiorowe kremacje lub na moment, gdy rodzina i banjar (społeczność, w której żył zmarły; wspólnota są­siedzka) uzbierają odpowiednią sumę pieniędzy na ceremonię. Nie powinno się na tym oszczędzać, ponieważ świadczyłoby to o braku szacunku dla przodka.

Ceremonia, nazywana przez niektórych „obłędną ekstrawagancją”7cechuje się dramatyzmem, nadmiarem, ki­czowatością i jarmarcznością. Przygotowania trwają wiele miesięcy nawet wśród społeczności prymitywnych: „Prymitywne plemiona wkładają wiele wysiłku w przygotowanie świąt, a zwłaszcza rekwizytów nie­zbędnych dla świątecznych ob­rzędów”8, np. masek czy darów ofiarnych. Trzeba wykonać szereg koniecznych czynności, do których należy prokurowanie darów ofiar­nych, zaproszenie kapłana (pedan­da), zbudowanie odpowiednich urządzeń, tj. wież kremacyjnych, sarkofagów (w kształcie zwierząt), przygoto­wanie uczty, zorganizowanie muzyków gamelanowych, a także zapewnienie innych atrakcji. Całość musi być dopracowana w najdrobniejszym szczególe, co może przeciągać się na długie tygodnie a nawet miesiące, jed­nak ramy stanowią trzy święte dni: Oczyszczenie (Pabersihan), Hołd (Pabaktian) i Unicestwienie (Pabasmian).9

SARKOFAG – REKWIZYT KONSYTUTYWNY

Najistotniejszy rekwizyt w całym spektaklu to sarkofag, który może przedstawiać – w zależności od tego, kim był zmarły – byka (kapłan), jelenia (pomniejsi panowie) lub skrzydlatego lwa (najwyżsi władcy). Zwłoki ludzi pospolicie urodzonych umieszcza się zaś we wcale nie mniej oryginalnym kolumbarium, bo „w ciele mitolo­gicznego potwora z głową słonia i ogonem ryby”10. Symboliczny jest także kolor trumny – żółty oznacza ka­walera, czarny żonatego. Wykonuje się ją zwykle z twardych, drewnianych desek, pokrytych i udekorowanych lustrami, błyskotkami, świecidełkami, co dodaje jej przepychu i majestatyczności. Na takiego, imponującego swoim rozmiarem i wyglądem, byka (lub inne zwierzę) wsiada potomek nieboszczyka w linii męskiej. To sygnał dla „żałobników” do rozpoczęcia drogi przez miasto, do swoistego misterium. Procesja idzie w stronę wody na obrzeża wsi, gdzie odbywa się kremacja.

WIEŻA – ŚWIĄTECZNA SCENOGRAFIA

Sarkofag z – umytym wcześniej w świętej wodzie, a potem zawiniętym w białe sukno – ciałem zmarłego11, jego rzeczami oraz ofiarami, umieszczony zostaje na wieży. Stanowi ona „oko w oku tego sztucznego cyklo­nu”, staje się także „wyobrażeniem kosmicznym”12 (przedstawia bowiem balijski wszechświat). Wieża (badi, badé) również wskazuje na to, kim był zmarły – może składać się z od 7 do 11 poziomów zależnie od kasty, do której przynależał. Niosą ją mężczyźni. Bywa, że są ich dziesiątki a nawet setki! To „wielobarwna konstrukcja ze złoconym dachem, wznosząca się na karmazynowych słupach […] podpiera [ją] wysokie na cztery stopy ceglane podmurowanie, natomiast o poziom wyżej znajduje się podest posypany piaskiem. Pośrodku stoi na nim drewniana podobizna lwa [lub innego zwierzęcia – przyp. MR], bogato zdobiona purpurą i złotem. Grzbiet zwierzęcia, który można otworzyć, pomieści [królewskie] zwłoki do spalenia. Cała budowla mieni się od ozdób – lusterek, porcelany i złoceń.”13 Nieprawdopodobny wydaje się cały ten przepych w perspektywie jego przeznaczenia, wszystko przecież pochłonie ogień… Co jeszcze ciekawe, wśród darów ofiarnych, uten­syliów wszelkiej maści, na szczytowej kondygnacji wraz z trumną znajduje się „żywa kura, która ma służyć duszy jako „wehikuł” w zaświaty”14.

PROCESJA – KONDUKT RADOSNY, CZYLI WYKONAWCY I WIDZOWIE

Ruch uliczny zamiera, aby zrobić miejsce dla niesionego stosu i idącej za nim procesji. Przypadkowi prze­chodnie mogą wziąć udział w ceremonii, dołączyć się do niej albo przynajmniej popatrzeć. Wybór roli jest tu dowolny. „Wizualnie ceremonia pogrzebowa przypomina widowisko plenerowe, poważne, a jednocześ­nie głośne i barwne, ze śpiewami, tańcem i muzyką gamelanową”15. Obraz ten przywodzi na myśl „raczej wycieczkę niż lamentację”.16 Pochód tworzą żołnierze, muzycy gamelanu, którzy kierują całym zespołem, dalej kobiety i mężczyźni z darami ofiarnymi obejmującymi „broń, stroje, ozdoby, złote i srebrne naczynia ze świętą wodą, pudełka z betelem, owoce, potrawy mięsne, gotowany ryż w wielu kolorach, wreszcie zaś prowadzono ustrojonego w barwny czaprak konia zmarłego”17. Kondukt zamykają mężczyźni wykonujący taniec wojenny. Cała ta ekspedycja jest hałaśliwa, chaotyczna, frenetyczna: „ludzie szturchają się, popychają, tarzają w błocie.”18 Przypomina to bardziej Brueglowską Walkę postu z karnawałem niźli prominentną ceremonię…

Najważniejszym działaniem w trakcie pochodu jest tzw. „ogłupianie duchów”. Wykonuje się w tym celu gwałtowne ruchy wieżą. Balijczycy ufają bowiem, że złe duchy poruszają się po linii prostej, dlatego kręcąc i podrzucając trumną, zapobiega się ich przyczepieniu a także zamyka im możliwości trafienia z powrotem do trumny. Nieco inną, równie praw­dopodobną, teorię podaje Edward Słuczański: „Tragarze dźwigający wieżę przeważnie przesuwają się ostrymi zygzakami, zmienia ona często pozycje, trzęsie się, przechyla na boki. Towarzyszą temu okrzyki w rodzaju hoo-hop! […] i wybuchy śmiechu. Rzecz w tym, że dusza ludzka jest mocno przywiązana do swego ciała, ale po śmierci człowieka winna się ona jak najszybciej z niego wyzwolić. Trzeba jej w tym pomóc. Służy temu owo trzęsienie i szarpanie wieży z trumną”19.

 SPALENIE – PUNKT KULMINACYJNY

Na miejscu kremacji główny kapłan „wypuszcza z łuku cztery strzały w cztery strony świata”20. Rozpoczynają się inkantacje, po czym niosący wieżę trzykrotnie okrążają z nią platformę, na której ma być spalone ciało. Obrzuca się je jeszcze kwiatami, kartkami z zapisanymi sentencjami w sanskrycie oraz innymi darami na „dobrą drogę”. Potem następuje podpalenie. Wszystko ginie w ogniu, tak ciało zmarłego, jak i dary oraz to, co zostało przygo­towane (a niektóre przedmioty wykonywano nawet przez kilka lat!). W dawnych czasach do ognia rzucały się też żony zmarłych, spalano nadto wszystkie jego rzeczy, a także niewolników. Widowisko przyciągało więc nie bez przyczyny mnóstwo gapiów.

Kiedy ogień skończy się palić (zwykle następnego dnia), rodzina zbiera popiół razem ze zwęglonymi szcząt­kami i niespalonymi kośćmi zmarłego. Czasem ciało nie spala się do końca, zwłaszcza w przypadku biedniej­szych ludzi, których nie stać na materiały pomocne przy kremacji. Umieszcza się je w skrzynce (urnie), po czym wrzuca do morza lub rzeki.

ŚWIĄTECZNE ROZRYWKI – WAYANG KULIT, CZYLI SPEKTAKL DLA BOGÓW I DLA LUDZI

Na tym jednak nie kończy się ceremonia. Po odbytej kremacji następuje zabawa, która jest częścią każdego ba­lijskiego święta: tańce, taniec w ogniu, zjadanie żarzących się węgli, kabaret oraz wayang kulit21 – lalkowy teatr cieni. To sztuka jednej osoby – Dalanga – narratora, aktora odgrywającego kilka postaci, będącego śpiewakiem i reżyserem jednocześnie. Za pomocą młoteczka trzymanego w prawej stopie, komunikuje się on z muzykami gamelanowymi, których jest co najmniej czterech: „Dominującym instrumentem gamelanu są gongi, metalo­fony (instrumenty sztabkowe), ksylofon, a także bębny czy aerofon (flet). Przestrzenny dźwięk, a także jednostaj­ne, rytmiczne, niemal transowe melodie, podkreślają tajemniczy i magiczny charakter wayang”22.

Lalki, których używa dalang są wyjątkowe – płaskie i kolorowe, wykonane z krowiej skóry. „Misterny rysunek po­staci oraz wyrafinowane, ażurowe zdobienia uzyskuje się przy pomocy około dwudziestu dłutek i małych mło­teczków. Następnie maluje się figurkę – najpierw w całości białą farbą, a później sadzą z kaganka – na czarno. Kolejnym etapem jest nałożenie płatków złota, a wreszcie pozostałych kolorów […]. Każdy kolor czy ornament ma od wieków przypisane znaczenie”23. Lalki osadzone są na cienkim kijku, a poruszane za pomocą drutów, jak zwykle w przypadku lalek-jawajek.

Lalkarz na Bali traktowany jest jak najwyższy kapłan, między innymi dlatego, że zna egzorcyzmy. Sztuka wayang kulit „pozostaje ciągle tar­czą chroniącą przed wpływem demonicznych istot”24. Z tego powodu dalang jest szanowany, pełni bowiem funkcje apotropaiczne. Posiada dużą, drewnianą skrzynię ze 100-150 lalkami, które dobiera w trakcie występu, improwizując. Po jego stronie kurtyny-ekranu zwanego ke­lir (wykonanego z białej tkaniny bawełnianej), który odgradza go od zebranej publiki, pali się światło (kiedyś świece, potem lampy olejo­we zwane blenczong, dziś lampy elektryczne), nadające widowisku mistycznego charakteru. Uważa się, że spektakl jest przeznaczony dla bogów – od strony ognia, a dla widzów – od strony cienia. Trwa on zazwyczaj kilka godzin. Grane melo­die wszyscy znają, podobnie jak inscenizowane przy pomocy lalek historie, pochodzące głównie z Mahabharaty Ramajany.

Dalang utożsamia się z lalkami. Ich gesty nie mają komunikować, ale wzbudzać zachwyt, wyrażać podziw dla piękna wszechświata. Balijczycy zachwycają się tym, co tu i teraz, nie zastanawiają się, do czego prowadzi dane działanie postaci. Wayang kulit to w pewnym sensie sztuka autote­liczna. Niesie jednak ze sobą niemało wartości – dla jednych będąc tylko rozrywką, dla innych – wirtuozerską sztuką, dla wielu wciąż pozostaje medium umożliwiającym mistyczne przeżycie: „Lalki, przyobleczone w anty­materię cienia, przypominały o ostatecznym wymiarze egzystencji, który swoją istotę ujawnia dopiero w kon­frontacji z drugą stroną rzeczywistości, ukrytą przed naszym wzrokiem”25.

EPILOG

Święto i to, co przez nie rozumiemy, jak widać na przykładzie balijskiej ceremonii pogrzebowej, może przybierać kształty zależne od celebrującej je zbiorowości. W swej rytualnej, widowiskowej formie najbliżej mu do teatru, który w pierwotnym kształcie również wywodząc się od rytuału, łączył niskie z wysokim, powagę z humorem, edukację z rozrywką, a nade wszystko miał na celu integrację i konsolidację danej społeczności oraz kultywo­wanie jej wartości. Przykład wayang kulit ukazuje odwrotną funkcję rytuału. Dziś to teatr, w którym zbiera się nieprzypadkowa publiczność (jakby chciał Żygulski), przejmuje niektóre funkcje tak święta, jak i sacrum, stając się potencjalnym miejscem hierofanii.

Bezpośrednią inspiracją do napisania artykułu oraz jego podstawowym źródłem stał się wykład dr. Mirosława Kocura z serii „Źródła teatru” pt. „ Performance na Bali”, który miał miejsce w Instytucie Teatralnym 11.10.2010 r

Artykuł ukazał się w wersji papierowej „Fragile” nr 4 (10) 2010 .

 

Przypisy:

1 K. Żygulski, Święto i kultura. Święta dawne i nowe. Rozważania socjologa, Warszawa 1981 s. 269. Warto nadmienić, że Ży­gulski za cechę fundamentalną święta uznaje uczestnictwo zbiorowości nieprzypadkowej, jak ma to miejsce, np. w przy­padku festiwali, które uważa za „namiastkę święta”.

2 Tamże, s. 9.

3 T. Kociński, Podróże Marzeń: Bali,

http://turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,81954,3155790. html?as=2&startsz=x.

4 N. Kamińska, Balijskie różności, http://turystyka.gazeta.pl/Tu­rystyka/1,81954,2916181.html.

5 Por. J. Huizinga, Homo ludens. Zabawa jako źródło kultury, Warszawa 1967.

6 K. Żygulski, dz. cyt., s. 348.

7 Covarrubias, cyt za: C. Geertz, Negara. Państwo-teatr na Bali w XIX wieku, przekład W. Usakiewicz, Kraków 2006, s. 239.

8 Tamże, s.352.

9 Tamże, s.120.

10 Tamże, dz. cyt., s.122.

11 Spotkałam się z dwiema różnymi teoriami: jedna mówi, że ciało wkładane jest do sarkofagu dopiero na miejscu kre­macji, a początkowo umieszcza się je w wieży kremacyjnej. Wedle drugiej teorii ciało wędruje razem z sarkofagiem już od początku na miejsce kremacji.

12 C. Geertz, dz. cyt., s.212.

13 Tamże s.101-102. Zob.: Pełny opis ceremonii pogrzebu radży wg Helmsa. Tamże, s. 101-104.

14 E. Słuczański, O władczyniach, duchach i czarodziejach. Wie­rzenia i obyczaje ludów Azji Południowo-Wschodniej, Warsza­wa 1976, s. 88.

15 Tamże, s. 87.

16 C. Geertz, dz. cyt., s. 121.

17 Tamże, s. 102.

18 Tamże, s. 121.

19 E. Słuczański, dz. cyt., s. 88.

20 Tamże, s. 89.

21 Słowo „wayang” znaczące „lalkę”, „marionetkę”, a jednocześnie „cień”, co ważne, ma ten sam rdzeń, jak określenie „de-way­ang” – oznaczające przodków przemienionych w bogów. Sztuka ta więc ma prawdopodobnie jakiś pośredni związek z kultem zmarłych. Zob.: F. Marotti, Rytuał i widowisko na Bali, tłum. A. Wasilewska, „Dialog” 1981, nr 10. „Kulit” oznacza zaś skórę w języku malijskim. Zob.: M. Steiner, Geneza teatru w świetle antropologii kulturowej, Wrocław 2003, s. 186.

22 K. Dworniczak, Teatr i cień. Fenomen jawajskiego wayang – szkic, „Teatralia” 15.04.2010, http://www.teatralia.com.pl/ar­tykuly/2010/kwiecien_2010/150410_ticf.php.

23 E. Wittchen, Ex Oriente. Wayang – misterium cieni, „Sztuka.pl” (146) 05/2008, online:

http://www.sztuka.pl/index.php?id=111&tx_ttnews%5Btt_ news%5D=2658&tx_ttnews%5BbackPid%5D=109&cHash= cff3034689.

24 M. Ozimek, Teatr lalek w Indonezji, Wrocław 1981, s. 63.

25 K. Dworniczak, dz. cyt.

Dodaj odpowiedź