Zakłócona transmisja i martwy szczur. Poezja o Ukrainie (1)

0
226

Na Wschodzie bez zmian – tak można rozpocząć w zasadzie każdą relację dotyczącą obecnej sytuacji we wschodniej części Ukrainy. Wojna trwa. Przekaz medialny o tym, co w tej części Europy się dzieje, uległ skróceniu. Skojarzenie ze słynną powieścią E.M. Remarque’a – Na Zachodzie bez zmian – nasuwa się samo. Problem niepełności czy lapidarności komunikatu prasowego to wynik zmiany w rozumieniu jego statusu we współczesnej kulturze. Dawny komunikat rozumiany jako źródło zastąpił komunikat-reprezentacja. Zmiana, o której mowa, ma raczej charakter koniecznej korekty pola semantycznego pojęcia komunikatu niż radykalnego podważenia jego znaczenia. Powodem tej korekty była utrata wiary w obiektywność przekazu. Aby obronić się przed całkowitym zanegowaniem sensowności mówienia o wydarzeniach, których jesteśmy tylko obserwatorami – mówimy więcej. Komunikaty są krótkie, ale jest ich wiele; powielają się i wzajemnie do siebie odnoszą. Przedmiot komunikatu jak gdyby zanika w swoich medialnych reprezentacjach.

Przedstawiona diagnoza informacyjnego chaosu, w którym tkwimy, odnosi się głównie do medium internetowego. Wątek redukcji przekazu i podkreślenie jego statusu jako czegoś, co w istocie omija rzeczywistość zdarzeń i staje się ich kopią (czyli reprezentacją), pojawiają się jako pewne „miejsca wspólne” polskich wierszy o Ukrainie, zebranych w antologii Wschód – Zachód. Wiersze z i dla Ukrainy. Wydanie tej antologii i dostrzeżenie podobieństw między utworami zawartymi w drugiej jej części – Wiersze dla Ukrainy – stało się podstawą tego tekstu. Okazuje się, że problemy mediatyzacji przekazu, braku zaufania do medialnej dykcji przedstawieniowej („relacja na żywo”, fakt, „świeżość” informacji) są nadal aktualne. Mamy więc dwie wojny: ukraińską wojnę i polską „wojnę” – o pierwszej wiemy niewiele; druga to kolaż komunikatów[1].

 

Możliwość kontaktu

Podział na dwie „wojny” symbolizuje nieprzystawalność reprezentacji do doświadczanej bezpośrednio rzeczywistości. Chodzi tu o reprezentację medialną roszczącą sobie prawa do obiektywności i reprezentatywności wobec przedmiotu, którego dotyczy; o przestrzeń zawierającą jedynie fragmenty, niełączące się w całość (choć postulowana jest homogeniczność przekazu). Ta przestrzeń tworzy iluzję bezpośredniego kontaktu, oferuje wiele możliwości, odsyła do różnych źródeł. Następuje wówczas proces gromadzenia informacji, budowania jakiegoś wyobrażenia. Ten proces trwa w wierszu Hotel Ukraina Bohdana Zadury:

 

„z lewej strony ekranu napis:
NA ŻYWO: krwawe starcia w Kijowie

wchodzę na espreso.tv[2]
a właściwie na jego retransmisję
strzały
barykady
płonące opony
morze głów
(…)
oglądam zdjęcia w internecie
(…)
budzę się w warszawskim mieszkaniu
słyszę te same głosy co we śnie
na ekranie telewizora
prjama translacja z Majdanu”

 

Słowa klucze w tym fragmencie to retransmisja i „translacja” (ukr. przekaz). Oba zakładają rodzaj powtórzenia i rozdzielenia czegoś, przy czym to, co niejako pierwotne, i to, co wtórne, powinno być wobec siebie równoległe. W przypadku sytuacji opisanej w Hotelu Ukraina „powtórzeń” jest wiele; wiersz opiera się na strukturze enumeracji. Podmiot utworu jest oswojony z nadmiarem medialnych przekazów. Hotel… rozpoczyna się od pytania umieszczonego na portalu internetowym: „czy wpuściłbyś pod swój dach/ uchodźcę z Ukrainy?”. Potem następuje wyliczenie kolejnych osób; podmiot wiersza deklaruje gotowość do przyjęcia ich pod swój dach. Tylko dzięki mediom nawiązanie kontaktu jest możliwe, ale jest to kontakt jednostronny, nie ma interakcji, komunikatu zwrotnego; działanie (pomoc uchodźcom) to tylko deklaracja. Relacja zostaje zawiązana na chwilę – zupełnie jak na portalu lub serwisie społecznościowym, do którego się logujemy, „podłączamy” (np. LinkedIn wspomniany w wierszu Zadury) i po jakimś czasie wylogowujemy, zrywając kontakt.

Podmiot jest tym, kto dysponuje medium; to on nawiązuje za jego pośrednictwem jakąś relację i ma prawo ją zerwać. W tej sytuacji także dochodzi do rozdzielenia. W Hotelu Ukraina przedstawiony został problem trudności w nawiązaniu kontaktu oraz iluzji bezpośredniości towarzyszącej stosunkom międzyludzkim zapośredniczonym przez media. „Ja” w przestrzeni mediatyzacji – koniecznej w sytuacji znacznego geograficznego oddzielenia – staje się odbiorcą fragmentarycznego i heterogenicznego komunikatu. Funkcjonuje w świecie symulakrów, kolaży reprezentacji wizualnych, dźwiękowych lub tekstowych. Uświadomienie sobie tego stanu to konieczny punkt wyjścia rozważań o mediach (rozumianych szeroko). Świat oferuje więc możliwość wielu różnych przedstawień, ale jak rozstrzygnąć, które z nich jest najbliższe odtwarzanemu zdarzeniu?

 

(Re)transmisja i martwy szczur

Temat medialnego zapośredniczenia wiedzy o zdarzeniach powtarza się w wielu wierszach antologii Wschód – Zachód. Telewizyjne i internetowe relacje to podstawowe źródła informacji. W części utworów „dla Ukrainy” pojawia się też wątek snów, w których odżywają traumy świadomości zbiorowej, takie jak wybuch I wojny światowej czy nieokreślony i intuicyjny lęk przed Wschodem. Snem może też być nazwana rzeczywistość medialna. Jej elementów (komunikatów) jest wiele i zdają się – zupełnie jak marzenia senne –  ulotne, mogą być szybko zastąpione przez inne. Komunikaty nakładają się na siebie, ale nie unieważniają – powstaje kolaż rozumiany jako zbiór jakichś informacji, ich konstelacja. Nieustannie zachodzi proces retransmisji danych, czyli próba ukazania jak najdokładniejszego obrazu jakiegoś wydarzenia. Wątek snów i transmisji pojawia się w jednym z wierszy Artura Nowaczewskiego. W Transie Scytów czytamy:

 

„upiorne sny mam dziś po niemiecku, a
sny zawsze mają powód do źródła, podobnie lęki –
całe ich złoża leżą na wschodzie, nie można się z nich
otrząsnąć.
bezpośrednia transmisja:
trzaski strzałów, ujęcie z ręki, a oni
przebiegają przez kadr,
wśród nich chłopak w błękitnym kasku”

Opis powrotu wspomnienia o traumie wojennej przypomina psychoanalityczny model powracania doświadczeń wypartych we śnie. „Źródło” pojawiające się w wierszu odnosi się do początku, czegoś pierwotnego, jakiegoś zdarzenia inicjującego, będącego podstawą naszych lęków. Nowaczewski stwierdza po prostu, że boimy się wojny i jej rozprzestrzeniania się. Koniec Transu… jest symboliczny – pojawia się aluzja do Dżumy Alberta Camusa. Przywołana zostaje scena, w której doktor Rieux wychodzi z domu i potyka się o martwego szczura. To zdarzenie potraktowane jest jako zapowiedź katastrofy; powoduje niepokój i poczucie zagrożenia; to znak, że coś złego zaczęło się dziać.

„Upiorne sny” powracają. Podmiot wiersza Nowaczewskiego stara się je zagłuszyć, dlatego ogląda transmisje z Ukrainy. W jednym z ujęć w relacji, którą widzi w telewizji, pojawia się chłopak w błękitnym kasku – to oczywiście Ustym Hołodniuk (1994–2014), członek Samoobrony Majdanu. Hołodniuk został zastrzelony 20 lutego w czasie starć ulicznych w Kijowie. Miał na głowie niebieski kask – nowy symbol pokoju, nawiązujący do barw ONZ.

W momencie oglądania jakiejkolwiek transmisji strach przybiera widzialne formy – możemy stwierdzić, że to właśnie takich sytuacji się boimy, że nie chcielibyśmy znaleźć się na ostrzeliwanej ulicy i żyć w poczuciu zagrożenia. Dalsze reakcje obejmują albo wyłączenie transmisji, odmowę odbiorczego zaangażowania w to, co się ogląda, lub przeciwnie: pragnienie zobaczenia więcej, zdobycia większej ilości informacji (tę ostatnią reakcję opisuje Monika Milewska w wierszu Euromajdan: „siedzę więc sama/ skulona od kul/ na mojej kanapie/ pośrodku Majdanu/ i gryzę kolejne/ chipsy/ za poległych”). W tym ostatnim przypadku wojna traktowana jest niemal jak dobrze reżyserowany spektakl, który przyciąga widzów, mimo że trwa tak długo i że fabuła jest tak bardzo skomplikowana.

Zarówno u Nowaczewskiego, jak i u Milewskiej podkreślane są podmiotowe doświadczenia związane z oglądaną w telewizji wojną. U Nowaczewskiego ta subiektywna perspektywa jest bardziej dominująca. W utworze o incipicie okrutnie tanie są bilety do kraju ogarniętego wojną mowa o melodramatycznej historii, którą nosi się w sobie; historii stworzonej jak gdyby na własny użytek, w której każdy nowy przekaz jest jak martwy szczur – przynosi wieść o niebezpieczeństwie, zakłóca spokój, zmusza do zatrzymania się. W ten sposób pogłębia się rozpoznane w poprzednich częściach tego tekstu rozdzielenie rzeczywistości i jej przedstawienia. W przypadku analizowanych wierszy Nowaczewskiego zostaje stworzona subiektywna wizja wojny, na którą składają się medialne relacje z wydarzeń i całe zaplecze symbolicznych wyobrażeń oraz wspomnień związanych z walkami, rewolucjami, buntami itd. Dużą rolę odgrywa więc tak zwana pamięć narodowa i próba znalezienia w przeszłości jakichś odpowiedników tego, co dzieje się obecnie, aby poprzez porównanie móc nazwać wszystkie teraźniejsze zdarzenia. Nazwanie, znalezienie odpowiedniego języka opisu jest pierwszym krokiem stopniowego oswajania się z wojną. Temu oswajaniu autorzy wierszy o Ukrainie stanowczo się sprzeciwiają. Nazywanie jest rodzajem mediatyzacji. Jak więc rozmawiać i pisać o wojnie?

 

Rewolucja na językach

W zbiorze Wschód – Zachód znalazły się także wiersze Anety Kamińskiej – jego redaktorki, tłumaczki ukraińskiej poezji i autorki należącej do tak zwanego lingwistycznego nurtu współczesnej polskiej poezji. Jej utwory włączone do antologii łączy refleksja na temat możliwości ekspresji doświadczenia w warunkach jakiegoś ekstremum – takiego jak wojna – oraz bardzo silnie manifestowana postawa solidarności z Ukraińcami.

U Kamińskiej wypowiedziane słowo zostaje ujęte w nawias – to jak gdyby sugestia tymczasowości tego słowa, znak, że funkcjonuje ono jako coś marginalnego lub jako część pewnego zbioru alternatywnych ujęć, na chwilę wyłączona z głównego nurtu opowieści. Kamińska tworzy w swoich utworach pewne semantyczne „wyspy”– gromadzi blisko siebie słowa podobnie zbudowane, z tymi samymi rdzeniami, grupami głosek lub wyrazy brzmiące podobnie (przykład takiej „wyspy”: „wyrażam/ [wrażam urażam zrażam]” [manifest fest], „[nieprzyjaciel nieprzyjemnie nieprzewidywalny/ niebywale niewidzialny]” [war wrr]). Język nie jest tutaj przedstawiany jako zamknięty system znaków i ustalonych reguł ich łączenia w większe składniowe struktury. Przeciwnie, język jest przestrzenią możliwości, medium ekspresji, nośnikiem emocji. Można go we właściwy sobie sposób kształtować. Te właściwości mowy każą nam myśleć o niej jako o czymś jednostkowym, zawsze w pewien sposób światopoglądowo usytuowanym.

Ten „wyspowy” model poetyckiej mowy to z jednej strony prezentacja możliwości języka, jego bogactwa; z drugiej – problematyzowanie nadmiaru słów jako zagrożenia. Zdarzenie można po prostu „zagadać”, ująć za pomocą znaków językowych, stworzyć znakową reprezentację. W poezji Kamińskiej silny jest jednak etyczny imperatyw mówienia –  staje się ono protestem autorki i testem na zdolność do empatii („wyrażam (…)/ sprzeciw przeciw/ wsparcie parcie/ protest test” [manifest fest]). Język służy manifestacji uczuć i postaw, jest rodzajem działania, którego punktem wyjścia jest po prostu solidarność z innymi – „u/ kra/ innymi” (manifest fest).

*

W opisanych do tej pory przykładach poezji o Ukrainie mamy więc do czynienia z kwestią wielostopniowej mediatyzacji, którą tworzą różne „języki”: werbalne, wizualne, dźwiękowe. Szczególny nacisk położony jest na rolę mediów i charakter komunikatów, jakie do nas docierają. Analizowane wiersze wpisują się także w nieco szerszy kontekst, związany z krytyką przekonania o tym, że przedstawienie można uznać za tożsame z realną rzeczywistością. Rozważania zawarte w tym tekście związane są z głównym tematem analizowanych wierszy, czyli konfliktem na Ukrainie, ale zmierzają ku konstatacji, że wiedza o tych wydarzeniach jest w jakiejś mierze niepełna lub pozyskiwana przez odbiorców i przetwarzana w nieodpowiedni sposób. Poruszanej problematyce towarzyszy też uczucie bezsilności, wynikające ze świadomości, że nawiązanie kontaktu jest znacznie utrudnione, skazane na różnego rodzaju „zakłócenia”. Poezja o Ukrainie te wszystkie kwestie przedstawia jasno i każe nam się z nimi zmierzyć; wskazuje problem zapośredniczeń przekazu, ale pozostawia otwarte pytanie o sposoby jego rozwiązania. Kwestie polityczne zostają odłożone na bok – chodzi o relację z człowiekiem, którego wojenna trauma bezpośrednio dotyczy. Ważne jest, aby ten trudny do nawiązania kontakt między Wschodem a Zachodem starać się utrzymać.

 

Przypisy:

[1] Pojęcie „komunikatu” rozumiem dość szeroko. Obejmuje ono zarówno komunikat słowny, jak i obrazowy, a także fonetyczny. Chodzi o status tego pojęcia jako nośnika jakiejś treści, czyli czegoś, co daje się pojąć, co zostaje „wystawione” jako przedmiot odbioru, poddane procesowi rozumienia.
[2] espreso.tv – ukraińska prywatna telewizja internetowa założona 23 listopada 2013 r., transmitująca na żywo protesty z Majdanu (przypis za: Wschód – Zachód. Wiersze z i dla Ukrainy, red. A. Kamińska, Bydgoszcz 2014).

 

Artykuł ukazał się w wersji papierowej „Fragile” nr 2 (28) 2015. Rozpoczyna dwugłos o poezji ukraińskiej, oparty na antologii Wschód-Zachód. Wiersze z Ukrainy i dla Ukrainy pod redakcją Anety Kamińskiej. 

Dodaj odpowiedź