Dźwięki wojny. Tanatosonika Martina Daughtry’ego

0
932

„Rozlega się nieznośny, dziki, w najwyższym stopniu rozstrajający hałas; dotyczy to i specjalnie wzmocnionego świstu (…) i wybuchu, który wstrząsa ciałem do szpiku kości. Sama eksplozja rozpierająca powietrze wokół z niesłychaną gwałtownością narzuca wyobraźni obraz rozdarcia i bólu”[1].

Marc Bloch, Dziwna klęska

 

Intuicja podpowiada nam, że dźwięk na wojnie jest czymś istotnym – stanowi jej nierozerwalny element, może szkodzić, ale też pomagać. Wojennej sonosfery – jej wartości informacyjnej, negatywnych efektów, składowych elementów i różnych sposobów jej percypowania – nigdy nie badano systematycznie. I choć pewne dokonania ma w tej dziedzinie psychologia i medycyna wojskowa (koncentrując się jednak przede wszystkim na urazach biorących udział w walce żołnierzy), w szerszym kontekście dopiero od niedawna „dźwięki wojny” stanowią przedmiot zainteresowania badaczy społecznych. Od 2006 roku dźwiękowym aspektem wojny w Iraku zajmuje się etnomuzykolog J. Martin Daughtry, zatrudniony na stanowisku profesora na Wydziale Muzyki Uniwersytetu Nowojorskiego – poniższy artykuł jest próbą przybliżenia jego pracy (wyłożonej najpełniej w artykule Thanatosonics. Ontologies of Acoustic Violence[2] z 2014 r.).

 

fot. Spc. Daniel Herrera/Released

 

Ludzkie zmysły są na wojnie w stanie ciągłego oblężenia. Są stymulantami dopływu adrenaliny, odpowiadają za stany niezwykłej intensywności i bezbronności, agresji i strachu. Nie oznacza to jednak, że angażowane są w równym stopniu i na tych samych zasadach. „Widzieć oznacza ryzyko, że jest się widzianym[3]. Zarówno walczący, jak i niewalczący, świadomi tego zagrożenia, starają się je minimalizować. „Patrzenie wojenne” jest zatem operacyjne i wyrywkowe – niezbędne, lecz nieciągłe. „Słuchanie wojny” przeciwnie – dźwięk domaga się naszej uwagi cały czas, atakuje bez ustanku i to nie my najczęściej podejmujemy decyzję, czy chcemy słyszeć, czy nie, nie wybieramy dogodnych momentów, jak w przypadku „patrzenia”, gdy szacując ryzyko na bycie widzianym, zerkamy zza rogu dla orientacji.

Obraz wojny ogranicza zasięg wzroku – linia horyzontu czy zamknięta przestrzeń miejska – oraz w dużym stopniu ciemność następująca wraz z nastaniem nocy. Zapachy wędrują znacznie wolniej od dźwięku. Kontakt ściśle fizyczny z każdą bronią – jakkolwiek najbardziej śmiercionośny – jest mimo wszystko ograniczony do niewielkiego obszaru. Czy słuch jest zatem zmysłem dominującym – rozstrzygnięcie zależy nieco od perspektywy i wcale nie jest konieczne. Ważne, aby uzmysłowić sobie, jak odmienny jest od innych i podjąć próbę zrozumienia tej odmienności.

Strategie radzenia sobie z dźwiękowym aspektem przemocy są bowiem różne. Materiał Daughtry’ego składa się przede wszystkim z wywiadów przeprowadzanych z przedstawicielami dwóch różnych światów – hiperzmaskulinizowanego świata amerykańskich żołnierzy (i członków służb pomocniczych) stacjonujących w Iraku oraz świata próbujących żyć (i przeżyć) w ogarniętym chaosem kraju irackich cywilów. (Z pewnością zajmująca byłoby zbadanie doświadczeń irackich żołnierzy lub późniejszych bojowników, ale tego już Daughtry’emu – z przyczyn, których można się domyślać – nie udało się zrealizować)[4].

Zaskakujące, że w pewnych warunkach obie te tak odmienne grupy wykształciły podobne, wyrafinowane umiejętności odczytywania wojennej sonosfery. Rozwój techniki wojskowej (jak np. noktowizory) podważa równość dostępu do informacji wizualnej. W przypadku dźwięku nierówność technologiczna nie ma tak dużego (jeśli w ogóle) znaczenia. I wojskowi, i cywile uczyli się „odróżnienia jednego kalibru od drugiego, ognia przychodzącego od wychodzącego, dużej eksplozji w oddali od mniejszej lecz bliższej, helikopterów Apache od Blackhawka”[5]. Rzeczywistość dźwiękowa pozostawała zatem (niemal) w pełni demokratycznym źródłem informacji niezbędnych niekiedy do przeżycia – jeśli tylko umiało się je zdekodować.

(…)

 

Przypisy:

[1] M. Bloch, Dziwna klęska, Oficyna Naukowa, Warszawa 2008 (oryginalnie wydane jako L’Étrange Défaite. Témoignage écrit en 1940, Paryż 1946), s. 122.
[2] J.M. Daughtry, Thanatosonics. Ontologies of Acoustic Violence, „Social Text”, 119, Vol. 32, No. 2, Summer 2014, 25-51 (http://socialtext.dukejournals.org/content/32/2_119/25.full.pdf).
[3] Tamże, s. 25.
[4] Można przypuszczać,  że nieco pełniejszy obraz przyniesie mająca ukazać się jeszcze w 2015 r. nakładem Oxford University Press książka Daughtry’ego Listening to War Sound, Music, Trauma, and Survival in Wartime Iraq.
[5] M. Daughtry, Thanatosonics. Ontologies of Acoustic Violence, dz. cyt., s. 26.

 

Cały artykuł dostępny jest w wersji papierowej „Fragile” nr 2 (28) 2015.

Dodaj odpowiedź