W stopliwych barwach. „Trzy kolory” na Sacrum Profanum

0
85

Oś koncertu zespołu Apartment House, opatrzonego szyldem „Trzy koloryˮ – który znalazł się w programie tegorocznej, już w pełni stacjonarnej edycji festiwalu Sacrum Profanum – stanowiła muzyczna ekfraza. Mimo że termin ten może być rozumiany w kontekście wykonywanych tego wieczoru utworów w sposób wyłącznie metaforyczny – większość kompozycji wykazuje bowiem z konkretnymi dziełami sztuki dość luźne związki (ograniczone chociażby do sugestii zawartych w tytule, jak np. w Blue, Blue, Blue Laurenceʼa Craneʼa czy w Insomnia Drawing Louise Bourgeois) – adekwatnie oddaje on, jak się wydaje, ideę przyświecającą pomysłodawcom wydarzenia.

Impulsem do zestawienia (odzwierciedlonego w formule „Trzy koloryˮ) kwestii wizualności z dorobkiem filmowym Krzysztofa Kieślowskiego był – pierwszy raz zaprezentowany w Polsce – utwór I see everything as a failure Ryoko Akamy. Kompozycja ta, bardziej swobodnie niż bezpośrednio odsyłająca do fotografii znajdujących się w archiwum Krzysztofa Kieślowskiego w Sokołowsku , świetnie zilustrowała typową dla obrazów tego reżysera, w tym słynnej trylogii, atmosferę niepokoju i podskórnego napięcia (preparacja fortepianu, tryle w smyczkach).

Fot. Joanna Gałuszka

Nastrój iście rewolucyjnego rozedrgania – symbolizowanego przez kolorystyczną triadę – dominował także w innych utworach, które zabrzmiały 30 września w Centrum Kongresowym ICE. W Kwartecie na koniec czasu Oliviera Messiaena aurę czystości (biel) zaburzały licznie pojawiające się w tkance muzycznej mikrotony w partii wiolonczeli. W kompozycji All English Music Is Greensleeves Mai Verlaak naturalny, spontaniczny charakter brytyjskiej pieśni ludowej ulegał zniekształceniom wskutek ciągłego „dopowiadaniaˮ nowszych – dalekich od tradycji – historii i kreowania niemal jarmarcznej atmosfery (igranie z angielskim „szlagieremˮ, odwieczna walka „staregoˮ z „nowymˮ). W Best that you do this for me Jima OʼRourkeʼa powolna i dość statyczna narracja interferowała z pojawiającymi się jakby nieoczekiwanie wokalizami (mormorando), gwizdami, rozmaitymi szmerami. W Insomnia Drawing Bourgeois nastrój niepokoju ewokowany był zaś za sprawą fluktuacji dynamicznych oraz bogactwa artykulacyjnego (częste glissanda).

Niejako w opozycji – niekonieczne jednak wyznaczanej przez zróżnicowanie kolorystyczne – do tych przesyconych wewnętrznym napięciem utworów sytuowały się natomiast bardziej klasyczne (zarówno pod względem formalnym, wykonawczym, jak i percepcyjnym) kompozycje, nierzadko oparte na regułach polifonicznych. Przeznaczony na obsadę smyczkową Double Canon Igora Strawińskiego stanowi ucieleśnienie lakoniczności i ascetyczności wyrazu. Canon in C minor Mikalojusa Čiurlionisa to swoiste studium piękna i melodyjności rodem z XIX wieku. W Langsamer Satz Antona Weberna zostają wyeksponowane – nie tak znów typowe dla tego dodekafonisty – liryzm, gradacyjne przebiegi melodyczne (progresje), agogiczne i dynamiczne oraz taneczny wzorzec (walc). Wreszcie wieńczący koncert fortepianowy utwór Blue, Blue, Blue Craneʼa, pod względem aury przypominający wręcz dokonania amerykańskich minimalistów na polu muzyki kameralnej, skomponowano w oparciu o kilka nieustannie powtarzanych akordów umożliwiających wykreowanie atmosfery bezruchu i statyczności.

Tego rodzaju klasyfikacja wykonywanych dzieł pozwala odnaleźć więcej nawiązań do twórczości Kieślowskiego, która – jak się wydaje – miała być spoiwem łączącym poszczególne ogniwa wrześniowego wydarzenia. Niezależnie bowiem od zniuansowania barwowego kolejnych odcinków trylogii reżysera, zastosowanych efektów wizualnych, znakomita większość jego filmowych dokonań traktuje o tym samym: o najbardziej doniosłych siłach rządzących ludzką egzystencją, czyli o miłości i śmierci. Doświadczenia graniczne dotykają każdego człowieka w równym stopniu, ale różnią się formą czy konsekwencjami, jakie wywołują – podobnie jak miało to miejsce w przypadku muzycznych realizacji.

Dodaj odpowiedź