Ganga Ma Jai! Czyli o wieczornym świętowaniu w Haridwarze

0
72

 

Kiedyś, w czasach, które giną w mrokach dziejów, za panowania potężnego i bogobojnego króla Sagary, ktoś skradł konia przeznaczonego na ofiarę. Synowie Sagary, a było ich sześćdziesiąt tysięcy, niezwłocznie rozpoczęli poszukiwania. Wkrótce odnaleźli zwierzę w aśramie mędrca i wieszcza o imieniu Kapila. Nie wa­hając się ani chwili, oskarżyli niewinnego mężczyznę o kradzież. W odwecie zniszczyli cały jego majątek, a jego samego znieważyli. Mędrzec wzburzony bezmyślnym i niesprawiedliwym postępkiem synów Sagary, skierował na nich swe ogniste spojrzenie i obrócił w popiół. Mijały lata, zmieniali się królowie, ale na każ­dym z nich ciążyło przewinienie porywczych młodzieńców. Dopiero Bhagiratha postanowił zmazać grzech swych przodków. Sam jednak był bezsilny. Mógł tylko prosić Matkę Gangę, by spłynęła na ziemię i zabrała występki sześćdziesięciu tysięcy synów Sagary. Wzruszona wiarą, pokorą i surową pokutą Bhagirathy, Ganga zgodziła się spłynąć na ziemię i oczyścić ją. Nieokiełznane i nieskończone masy wody runęły z nieba i gdyby nie Śiwa, na którego splątane włosy spadły, woda pewnie całkiem zniszczyłaby ziemię. A tak Ganga spływa łagodnie z długich włosów boga pogrążonego w głębokiej medytacji na jednym ze szczytów w Himalajach. W ten sposób Ganga zmyła grzech synów Sagary, a od tamtego czasu zmywa przewinienia wszystkich tych, którzy zanurzą się w jej wodach.

W Indiach czas świętowania jest zawsze czasem szczególnym. Czasem, który w sposób diametralny różni się od czasu dnia codziennego. Świętowanie jest wyrwą, gwałtownym wybuchem sacrum w monotonii codzienności. To feeria świateł, barw, smaków i zapachów. To „nocny szał krzyków i miotania się, którym naj­prostsze instrumenty nadają charakter rytmów i tańców”[1]. To świętowanie, które i dziś, a może właśnie dziś jest tym „paroksyzmem żywotności”, który sprawia, że w Indiach święta tak jaskrawo odcinają się „od drobnych trosk powszedniego życia, wydają się człowiekowi jakby innym światem; jednost­kę podtrzymują tam i przeobrażają górujące nad nią siły […] święto stanowi dla niego – w pamięci i w marzeniu – czas żarliwych przeżyć i przeisto­czenia”[2]. W Indiach świętowanie angażuje każdego człowieka. Włącza go w bezkresny tłum ciał, umysłów i dusz. Świętowanie jest zawsze wspólnym zanurzaniem się w sacrum i przeżywaniem go, jest wspólnym odczuwa­niem zmiany, którą w czas codzienności wnosi sacrum. I dzieje się tak nie tylko podczas wielkich świąt przewidzianych w kalendarzu liturgicznym, ale także w chwilach świętowania, które znaczą każdy dzień.

 

Har-ki-Pairi Ghat: w oczekiwaniu na rozpoczęcie ceremonii Aarti, fot. A. Świerzowska

Spływająca z nieba, sącząca się z loków Śiwy Ganga, pozwala każdemu hin­dusowi – i temu mniej i bardziej pobożnemu – dotknąć sacrum, pozwala mu świętować w każdej chwili, gdy tylko znajdzie się w jej pobliżu, zanurzy w niej dłoń, wypije kroplę wody, wykąpie się… Takie świętowanie – i jest to chyba rzecz najważniejsza – przynosi owo przeistoczenie, stwarza człowieka na nowo, dając mu nadzieję, dając mu wiarę w to, że kolejne życie, kolejne wcielenie będzie lep­sze. Ganga zabiera przecież wszelkie grzechy nie tylko te, popełnione w tym życiu, ale i we wszystkich poprzednich.

Ganga-Bhagirathi – Córka Bhagirathy, Ganga-Haraśekhara – Korona Śiwy, Ganga-Khapaga – Spływająca z Niebios, Ganga-Dewabhuti – Naro­dzona w Niebie, Ganga-Daśahara – Usuwająca Dziesięć Przewin spływa z Himalajów wartkim nurtem lodowatej wody, by w Haridwarze rozlać się szerokim i spokojnym biegiem na równinach północnych Indii. Nie bez przyczyny miasto to w dawnych czasach nazywano Gangadwara, czyli „drzwi, wrota” Gangi. Tu w Haridwarze na zachodnim brzegu rzeki już w I w p.n.e. jeden z władców wybudował ghat. Lokalizacja nie była przypadkowa. W to właśnie miejsce przybył niegdyś sam bóg Wisznu, aby wykąpać się w świętej rzece. Na brzegu, w skale zostawił nawet odcisk swej stopy. Stąd właśnie wywodzi się nazwa ghatu – Har-ki-Pairi – Stopy Wisznu. Nic więc dziwnego, że kąpiel w Gangesie, akurat tutaj, w tak bardzo świętym miejscu ma wartość wyjątkową. Nie tylko zmywa ona wszelkie przewinienia, ale może przynieść człowiekowi upragnioną wolność – wolność od samsary – niekończącego się, bolesnego ciągu narodzin i śmierci. Kąpiel w Haridwarze – jak przekonywali mnie hindusi, usiłując skłonić do zanurzenia się w wodach Gangesu – oczyszcza ciało, umysł i przede wszystkim duszę, a czysta dusza z łatwością może dotknąć tego, co święte.

 

Har-ki-Pairi Ghat: kołysanie światła, fot. A. Świerzowska

 

W Haridwarze, codziennie po zachodzie słońca, na stopniach Har-ki-Pairi gromadzi się tłum. Szczególnie tłoczno jest na stopniach najniższych, tych, które zanurzone są już częściowo w wodzie. Tłoczno jest także w samej wodzie, tuż przy brzegu. Mężczyźni, kobiety, młodzi i starsi każdy, choć na moment chce zanurzyć się w świętych wodach Gangesu, bezgłośnie po­rusza ustami szepcząc prośby, oddając Matce Gandze troski codzienności, wierząc, że kąpiel coś zmieni, że nawet jeśli nie w tym życiu, to w kolejnym będzie już inaczej. Większość zgromadzonych na Har-ki-Pairi trzyma w dło­niach zrobione z liści, czasem z grubszego papieru „łódeczki” przyozdobio­ne żółtymi, pomarańczowymi aksamitkami. Można je kupić od tłoczących się przed ghatem sprzedawców. Na każdej łódeczce pali się dija – mała gliniana lampka. To one są źród­łem wszechobecnego zapachu palonej kamfory. Ci, których na to stać mają kilka ukwieconych łódeczek, na niektórych lampek jest więcej, czasem nawet kilkanaście. Około godziny 19.00 rozpocznie się Ganga Aarti, Maha Aarti.

Har-ki-Pairi Ghat: kołysanie światła, fot. A. Świerzowska

Podczas Ganga Aarti kilku kapłanów stojących twarzą zwróconą ku rzece kołysze duże oliwne lampy, zatacza nimi szerokie kręgi, zawsze w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Po każdym trzecim okręgu światło na chwilę zamiera nisko nad wodą, by po chwili zacząć na nowo swą wędrówkę po okręgu. A na ciemnych wodach Gangesu migoczą setki płomyków lampek pły­nących w maleńkich łódeczkach. Zgromadzony na gha­cie tłum śpiewa o tym, że Ganga jest pełna światła, że jej imię jest święte, że daje życie wszystkim stworzeniom, a te, które skończyły swą ziemską wędrówkę otula welonem współczucia. Ganga Ma Jai! Śpiew ginie w ogłuszających dźwiękach bębnów, gongów i niezliczonych dzwonków. W pewnej chwili lampy zatrzymują się, kapłani odwracają się w stronę ghatu. W powietrzu wyrasta las rąk, a wszystkie kierują się ku światłu. A potem każdy, w momencie skupie­nia, przykłada dłonie do czoła, oczu, ust i serca.

Zagadnięci przeze mnie mieszkańcy Haridwaru tłumaczyli, że przychodzą tu co wieczór, przychodzą, gdy tylko mogą – śpiewać, modlić się, wdychać zapach spalającej się kamfory, ofiarować Gandze światło i wraz z innymi cieszyć się, świętować ten tak oczywisty fakt – że Ganga płynie i od wieków niestrudzenie zabiera ludzkie nieszczęścia. Tłumaczyli, że każdy taki wieczór jest świętem, jest chwilą wolności, że bez świętowania człowiek nie może żyć, że to małe świętowanie jest potrzebne na co dzień, każdemu. Że w tych kilku świą­tecznych momentach, gdy stoją w zimnej wodzie (o ile uda się zdobyć to cenne miejsce!) doświadczają tego dziwnego wzruszenia, które daje im siłę. Przekonywali, że to naprawdę działa. Że działa na każdego. Nawet na mnie.

Har-ki-Pairi Ghat: to miejsce jest szczególne z jeszcze jednego powodu – właśnie tutaj spadła kropla nektaru nieśmiertelności (amrita), który bogowie starali się ukryć przed zazdrosnymi demonami, fot. A. Świerzowska

 

Aarti to ceremonia, która we wszystkich świątyniach hinduistycznych kończy niemal każdy rytuał. Jest także odprawiana w domach prywatnych przy wielu różnych ważnych wydarzeniach. Hindusi wierzą, że światło kołysane przed wizerunkiem bóstwa przejmuje jego siłę. Poprzez to światło błogosławieństwo i moc bóstwa spływa na uczestnika ceremonii. Ganga Aarti odbywa się co wieczór we wszyst­kich miastach, miasteczkach i wsiach położonych nad Gangesem. W Gangotri, Riśikesz, Haridwarze i Waranasi ma charakter szczególny. Największym świętem Gangi, obchodzonym tłumnie zwłaszcza w północnych Indiach jest Ganga-Saptami (Ganga-Dussehra) – święto zstąpienia Gangi na ziemię. W tym roku święto to wypadło 20 maja. Do Haridwaru przybyło około 2,5 miliona pielgrzymów.

Artykuł ukazał się w piśmie kulturalnym „Fragile” nr 4 (10) 2010.

 



[1] R. Caillois, Żywioł i ład, Warszawa 1973, s. 108.

[2] Tamże, s. 109.

Dodaj odpowiedź